fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Czy złożenie sędziego z urzędu bądź jego zawieszenie może nastąpić tylko na mocy orzeczenia sądu

Fotorzepa, Jakub Dobrzynski Jakub Dobrzynski
Czy Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza obejść przepis konstytucji, mówiący, że złożenie sędziego z urzędu bądź jego zawieszenie może nastąpić tylko na mocy orzeczenia sądu?

W resorcie sprawiedliwości trwają prace nad przepisami umożliwiającymi automatyczne usuwanie sędziów z zawodu za popełnienie kradzieży. Wprowadzenie tego rozwiązania zapowiedział dwa i pół miesiąca temu minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, stwierdzając 17 marca na konferencji prasowej: „W najbliższym czasie przedstawię projekt zmian w ustawie o sądach powszechnych, który spowoduje, że niejako automatycznie z mocy ustawy tego rodzaju sędzia będzie eliminowany z zawodu".

Słowa ministra były reakcją na wcześniejszy o dzień wyrok Sądu Najwyższego, który jako sąd dyscyplinarny II instancji dla sędziów zmniejszył karę sędziemu Sądu Okręgowego Pawłowi M. Popełnił on wykroczenie, kradnąc w sklepie element wiertarki o wartości 8 zł, za co sąd I instancji wydalił go z zawodu. SN złagodził wyrok, skazując Pawła M. jedynie na dwuletnie obniżenie wynagrodzenia o 20 proc.

Dotychczas nie powstały żadne założenia zapowiedzianego przez ministra aktu prawnego, mającego ułatwiać usuwanie sędziów z zawodu.

- Prace i analizy w ministerstwie jeszcze trwają, ponieważ ten przepis będzie częścią szerszej nowelizacji – mówi Jan Kanthak, szef gabinetu politycznego i rzecznik prasowy ministra sprawiedliwości.

- To dobre rozwiązanie, bo należy eliminować jednostki, które szkodzą całej społeczności sędziowskiej i rzutują na zaufanie obywateli do sądów. Każdy przypadek tego typu, jaki stał się powodem zwołania konferencji prasowej, wyklucza możliwość pełnienia zawodu sędziego. Osoba, która idzie do sądu, nie może mieć poczucia, że sprawę osądza sędzia, który ma coś za uszami – dodaje rzecznik.

Zapowiedziany przez ministra Ziobrę „automatyzm" w usuwaniu sędziów z zawodu budzi jednak zastrzeżenia części środowiska.

- Pamiętajmy o zapisach konstytucji, która wyklucza automatyzm i stanowi, że usunięcie sędziego z zawodu następuje jedynie na mocy orzeczenia sądu. Dodam, że przy zagwarantowaniu prawa do rzetelnego sądu – a nie w drodze postępowania dyscyplinarnego, jakie zostało ostatnio zafundowane przez władze rządzące, gdy minister sprawiedliwości ma wskazywać, jaki skład sędziowski będzie orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN – mówi prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach.

Oświadczenie zarządu Stowarzyszenia Iustitia w tej sprawie głosi: „Stowarzyszenie zgadza się, że dla zachowania najwyższych standardów etycznych sędziów każdy sędzia, który został prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne, powinien być usuwany z zawodu. O jego winie powinien orzekać sąd niezależny od polityków. Niepokojące są słowa ministra, który wskazał, że on lub ministerstwo doprowadzi do ukształtowania odpowiedniego składu takiego sądu".

Jak widać, Iustitia uważa, że z zawodu powinien być usuwany sędzia, który został prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne. Oświadczenie nic nie mówi natomiast o czynie zabronionym lżejszego kalibru, czyli umyślnym wykroczeniu, na przykład takim, jakie popełnił sędzia Paweł M.

Krystian Markiewicz dodaje jednak: – Nawet jeśli nie zostanie przekroczona granica przestępstwa, ktoś, kto popełni umyślne wykroczenie, nie może być chroniony. Nieskazitelność, jak szlachectwo, traci się raz. To jest system zero-jedynkowy: albo sędzia ma nieskazitelny charakter, albo nie ma, nie pytamy, w jakim stopniu jego nieskazitelność została skażona. Widać to po orzecznictwie Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych. Jazda po alkoholu oznaczała usunięcie z zawodu, nie było dyskusji, niezależnie od tego, jak świetnym ktoś był sędzią.

Jednocześnie prezes Stowarzyszenia Iustitia podkreśla, że ważne jest świadome i umyślne popełnienie wykroczenia: – Żebyśmy nie doszli do absurdu, że sędzia, który popełni wykroczenie, przekraczając prędkość o kilka kilometrów, będzie wyrzucany z zawodu.

Zastrzeżeń do pomysłu automatycznego usuwania z zawodu za umyślny czyn karalny nie zgłasza sędzia Rafał Puchalski, od lutego br. prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie, a od marca członek Krajowej Rady Sądownictwa. Wskazuje on, że utrata pełnionego urzędu z mocy prawa nie jest czymś niezwykłym w polskim porządku prawnym (opinia pana sędziego – poniżej).

Nie wiadomo, czy i kiedy projekt nowelizacji o sądach powszechnych, zakładający automatyzm w usuwaniu nieuczciwych sędziów z zawodu, ujrzy światło dzienne. Zasadniczą przeszkodą w jego przygotowaniu może stać się art. 180 Konstytucji RP, który stanowi m.in.: „Złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu /.../ może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu".

Konstytucja nie przewiduje więc żadnego automatyzmu. Określenie „na mocy orzeczenia sądu" oznacza zaś, że stwierdzenie o złożeniu sędziego z urzędu czy jego zawieszeniu musi się znaleźć w tymże orzeczeniu. Wszystko wskazuje zatem na to, że nie istnieje tu żadne pole do manipulacji przepisami.

Autor jest publicystą prawnym

Rafał Puchalski, prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie, członek KRS

Przepisy, wprowadzające automatyczne pozbawienie pełnionej funkcji, nie są czymś niezwykłym. Na przykład stwierdzenie kłamstwa lustracyjnego powodowało z mocy ustawy utratę danego stanowiska. Z niezrozumiałych dla mnie powodów sędziowie zostali wyłączeni spod obowiązywania tej ustawy i zdecydowano, że mogą być usuwani tylko w wyniku postępowania dyscyplinarnego – choć skoro ustawa obejmowała automatycznie wszystkie funkcje publiczne, powinna dotyczyć również sędziów. W każdym razie nie byłaby to instytucja nowa – a w mojej ocenie, jeśli zapadnie prawomocne orzeczenie niezawisłego sądu, stwierdzające, iż sędzia dopuścił się umyślnie czynu karalnego, traci on walor nieskazitelności i powinien zostać automatycznie wydalony z zawodu. Co do zasady, nie widzę w tym nic złego. Takie rozwiązanie nie bulwersuje mnie ani nie szokuje – i nie widzę potrzeby kontynuowania postępowania dyscyplinarnego, które miałoby decydować o jego usunięciu. Spodziewam się, że powstanie spór w doktrynie, czy musi to być przestępstwo, czy tylko wykroczenie, za które inny obywatel dostałby mandat karny. Dla mnie nie ma jednak znaczenia wartość skradzionego przedmiotu. Jeśli prawomocnie zostanie stwierdzona wina, sędzia traci przymiot nieskazitelności charakteru, niezależnie od tego, jak mało warta byłaby rzecz, która została przywłaszczona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA