fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Ziobro: dyscyplinarki sędziowskie czekają zmiany

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ponieważ orzekane obecnie kary za przewinienia są zbyt łagodne, dyscyplinarki sędziowskie czekają zmiany – zapowiada minister Zbigniew Ziobro.

To już przesądzone: będą zmiany w dyscyplinarkach sędziowskich. Zbigniew Ziobro potwierdza, że trwają intensywne prace nad zmianami w sądownictwie dyscyplinarnym, które często działa w ramach źle pojętej solidarności zawodowej wobec czarnych owiec ze środowiska. Sam minister więcej mówić nie chce.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że rozważane są dwa kierunki zmian. Pierwszy ma polegać na przeniesieniu obu instancji dyscyplinarnych do Sądu Najwyższego. Drugi – na wprowadzeniu czynnika społecznego, czyli ławników, do orzekania w sprawach dyscyplinarnych. Skąd minister chce ich brać? Najprawdopodobniej tak jak dziś – z wyboru. Niedawno pojawił się też pomysł, by ławnikami w sprawach dyscyplinarnych sędziów zostawali przedstawiciele innych zawodów prawniczych, np. adwokaci, notariusze, radcy prawni.

Po zmianach ma się pojawić też nowa kara dyscyplinarna – finansowa. Minister chce obcinać sędziom pensje – od 5 do 15 proc. Kara ma trwać od sześciu miesięcy do dwóch lat. Sędzia sądu rejonowego może stracić miesięcznie 1,1 tys. zł, a apelacyjnego nawet 2 tys. zł.

Sądy są sprawne

Czy zmiany w dyscyplinarkach sędziowskich są potrzebne? Zbigniew Ziobro nie ma wątpliwości, że tak. Jest przygotowany na atak niezadowolonych sędziów.

– Będą przedstawiciele korporacji, którzy będą rwać szaty i mówić, że to naruszenie niezawisłości – mówił minister podczas konferencji prasowej w resorcie sprawiedliwości. I radził, by zapytać ich wtedy o konsekwencje, jakie ponieśli prokuratorzy ze sprawy Amber Gold albo sprawy „sędziego na telefon".

Innego zdania są sędziowie. Sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, uważa, że sądownictwo dyscyplinarne działa bardzo sprawnie.

– Nigdy nie słyszałem żadnej rzetelnej krytyki, a pomysły, które dziś padają, to czysty populizm – mówi. I dodaje, że nie dostrzega ani potrzeby utworzenia dwóch instancji dyscyplinarnych w SN, ani wprowadzenia czynnika społecznego do orzekania w sprawach sędziów. – Dzisiejsze usytuowanie sądownictwa dyscyplinarnego gwarantuje orzekanie na bardzo wysokim poziomie – podkreśla sędzia Markiewicz.

– Postępowań dyscyplinarnych sędziów w ciągu roku jest ok. 50. Aż 90 proc. z nich kończy się prawomocną karą. Czy to jest ta łagodność? – pyta krakowski sędzia Marcin Wąsowski.

– Dyscyplinarki sędziowskie to nie jest jakiś wielki problem społeczny. Ale decyzja ministra wcale mnie nie dziwi. Wpisuje się bowiem w schemat, który znamy od miesięcy. Mamy kolejną dyskusję na temat problemu, którego w rzeczywistości nie ma – twierdzi.

Zmiany w dyscyplinarkach sędziowskich to niejedyny wyraz braku zaufania ministra Ziobry do środowiska. Od kwietnia 2016 r. w Prokuraturze Krajowej działa specjalny Wydział ds. Wewnętrznych. Trafiają do niego sprawy karne sędziów i prokuratorów, którzy popadli w konflikt z prawem.

– W tej chwili wydział prowadzi dwa postępowania. Jedno w sprawie przekroczenia uprawnień, drugie łapówki. Obydwa dotyczą prokuratorów – informuje prokurator Arkadiusz Jaraszek z PK.

Przybywa niezadowolonych

W latach 2013–2015 liczba skarg na sędziów wzrosła o ponad 100 proc. W 2015 r. do Krajowej Rady Sądownictwa trafiło ponad 5 tys. skarg i wniosków obywateli, drugie tyle do ministra sprawiedliwości, a 3,5 tys. do prezesów sądów. Niewiele z nich kończy się jednak wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, a w tych, w których jest wszczynane, zapadają kary upomnienia i nagany. Wydaleń z zawodu jest niewiele – w ciągu ostatnich pięciu lat osiem (średnio jedno–dwa rocznie).

Opinia dla „Rz"

Wiesław Kozielewicz, sędzia Sądu Najwyższego

Nie zgodzę się z twierdzeniem, że dziś sądy dyscyplinarne są łaskawe dla sędziów. Rzeczywiście, przyznaję, było kilka nietrafionych wyroków, i to one funkcjonują w przestrzeni społecznej, rzucając cień na całe orzecznictwo dyscyplinarne. Powiem więcej: one były nie tylko dyskusyjne, ale i kompromitujące sąd orzekający. Osobiście uważam, że sądownictwo dyscyplinarne nie wymaga rewolucji, choć zmiany są potrzebne. Oba pomysły Ministerstwa Sprawiedliwości są interesujące. Przeniesienie spraw dyscyplinarnych w obu instancjach do Sądu Najwyższego już przerabialiśmy w latach 90. Kiedy liczba spraw przekroczyła 100, SN przestał sobie radzić. Tak więc ten pomysł bym odradzał. A czynnik społeczny w orzekaniu? Czemu nie. Trzeba się tylko zastanowić, spośród kogo i jak wybierać ławników.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA