fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie to także obywatele - komentuje Jerzy Naumann

Fotorzepa, Marian Zubrzycki MZub Marian Zubrzycki
Słuszne i rozsądne tezy sędziego Ryszarda Sadlika nie wytrzymują krytyki w konfrontacji z rzeczywistością.

Autor ma rację, przypominając odnośny zapis zbioru zasad etyki sędziów i asesorów sądowych. Ten stanowi, że sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby przynieść ujmę godności lub osłabić zaufanie do jego bezstronności. Sędzia Sadlik ma rację, że występowanie na festynach czy happeningach lub paradowanie w przebraniach podczas manifestacji politycznych (zapewne miał tu na myśli koszulki z napisem „Konstytucja") może kolidować z przytoczoną wyżej zasadą. Piętnuje też wikłanie się sędziów w dyskurs polityczny, na czym cierpi autorytet państwa, publiczne mniemanie o sądach i samych sędziach. Spełniając oczekiwania mediów, sędzia zatraca przymiot niezbędnego umiarkowania oraz uchybia zasadzie bezstronności. Autor deklasuje ich okropnym określeniem „trefnisie". Wypowiedź można zatem traktować jako hołd zasadzie, że sędzia jest wyłącznie ustami ustawy (czyli litery prawa) i przemawia do społeczeństwa jedynie słowem zawartym w uzasadnieniu swoich werdyktów.

Sędzia Sadlik miałby sto procent racji w zwykłych warunkach. Gdy w państwie szanuje się zasady demokracji i praworządności, zachowania, które piętnuje, nie mogą mieć miejsca. Sędziemu Ryszardowi Sadlikowi, prezesowi sądu okręgowego, umyka jednak, że mamy oto do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Zasada demokracji została zakwestionowana, a gdy chodzi o praworządność... No cóż, król jest nagi. Od legislatury poprzez władzę rządową aż po częściowo dokonany zamach na władzę sądowniczą widzimy gołym okiem, że jesteśmy aktualnie w antytezie do praworządności. Sędzia Sadlik nie powinien raczej udawać, że tego stanu nie dostrzega. Przy wszystkich jego słusznych i rozsądnych tezach, nie wytrzymuje krytyki ich konfrontacja z sytuacją, jaką mamy w kraju.

Powstaje zatem słuszny dylemat: jak ma się zachować sędzia, który dostrzega permanentne pogwałcenie zasad praworządności przez władzę ustawodawczą oraz wykonawczą? Jak ma się zachować sędzia przylutowany do poszanowania dobrego prawa, gdy prawo to jest stanowione w warunkach urągających wszelkim standardom. Ma milczeć? Czy sędziowie naszego państwa mają wyciągnąć ruki pa szwam wobec oczywistego łamania konstytucji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz przyjmowania przez parlament „ustaw", które są niezgodne z ustawą zasadniczą? Czy ta postawa sędziemu Sadlikowi się podoba? Może mu się indywidualnie podoba, ale czy ma on słuszne uzasadnienie, aby piętnować mianem trefnisiów tych wszystkich, którzy szukają sposobu, aby wykrzyczeć swoje „Nie", swoje żywe „Nie pozwalam"? Jak inaczej sędziowie polscy mają wyrazić swój sprzeciw, swoje non possumus pozostałym władzom?

Sędziowie to są także obywatele, obywatele pełnoprawni. Z racji pełnionej sędziowskiej służby są szczególnie wyczuleni na wszelkie przejawy uszczuplania przez pozostałe władze zasad demokracji i praworządności. Tymczasem sędzia Ryszard Sadlik optuje za tym, aby mrzonki o tych podstawowych wartościach ustrojowych i społecznych sędziowie trzymali we własnych kieszeniach.

Boję się tego porównania, ale tego rodzaju myślenie wpisuje się w obydwa straszne przedziały najnowszej historii, od których powinniśmy się trzymać (także pan sędzia Sadlik) jak najdalej.

Autor jest adwokatem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA