fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Czy sędzia może być jak trefniś?

AdobeStock
Zachowania nielicujące z powagą urzędu podważają zaufanie współobywateli.

Obserwując wydarzenia ostatnich miesięcy, pozwoliłem sobie zadać to, wydawałoby się, retoryczne pytanie. Jak jednak odnieść się do zachowań niektórych kolegów sędziów, którzy zapominając chyba o przynależnej godności sędziego zasadzie powściągliwości, błaznują w wybranych mediach.

Wydawać by się mogło, że sędzia musi dbać o należyty autorytet wykonywanego zawodu. Warto przypomnieć podstawowe zasady określone w zbiorze zasad etyki sędziów i asesorów sądowych, gdzie zwłaszcza w § 5 pkt II wskazano, że sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby przynieść ujmę godności lub osłabić zaufanie do jego bezstronności.

Jak można z tą zasadą pogodzić pozowanie do zdjęć na zlecenie określonej gazety, publiczne pukanie się w czoło jako reakcję na wypowiedź kolegi sędziego, z którym się pukający nie zgadza, występowanie na festynach czy happeningach lub paradowanie w przebraniach podczas manifestacji politycznych. Tego rodzaju nasilające się zachowania są wyraźnym złamaniem wyżej wskazanego obowiązku. Są odbierane przez znaczną część społeczeństwa ze zdziwieniem i dezaprobatą.

W mojej ocenie podważają one zaufanie społeczne do sądów i sędziów. Sędzia powinien być osobą godną zaufania, bezstronną i niezaangażowaną w toczącą się walkę polityczną. Nie powinien jak trefniś na zamówienie niektórych mediów wyczyniać wygibasów i pozować do dziwacznych fotografii, aby zyskać ich poklask. Nie powinien publicznie obrażać osób mających inne poglądy i zapatrywania. Zapominając o tym, część koleżanek i kolegów pokazuje jednoznacznie, że jest nie tylko niepoważna, ale także nie potrafi być bezstronna, jak tego wymaga choćby zacytowany zapis zbioru zasad etyki.

Nierzadko jednoznacznie wikłając się w ten sposób w dyskurs polityczny, działają na szkodę wszystkich sędziów oraz wymiaru sprawiedliwości. Obserwując bowiem takich trefnisiów, obywatele dochodzą do wniosku, że sędziowie nie są grupą bezstronnych, godnych zaufania autorytetów rozstrzygających w skupieniu ich spory i wymierzających sprawiedliwość, lecz kolejnym skłóconym środowiskiem dziwaków. Niewątpliwie traci na tym autorytet państwa.

Myślę, że wszyscy sędziowie odczuwają już to niekorzystne nastawienie obywateli na własnej skórze w czasie rozpraw i posiedzeń sądowych. Nietrudno bowiem zauważyć, jak zmienia się postawa obywateli, którzy tracą systematycznie zaufanie do sądów i osób zasiadających za stołem sędziowskim.

Obywatele zaczynają coraz powszechniej wątpić, czy mogą liczyć na sprawiedliwy proces, jeśli mają inne poglądy polityczne niż prezentowane przez niektórych sędziów w mediach lub na manifestacjach czy zgromadzeniach. Zastanawiają się, czy mogą liczyć na wysłuchanie swoich racji, jeśli należą nie do tej partii czy organizacji społecznej, która cieszy się otwartym poparciem niektórych sędziów. Obawiają się, czy jeśli założą nieodpowiednią koszulkę do sądu, to będą mogli uzyskać sprawiedliwy wyrok.

W pismach kierowanych do sądów takie pytania i obawy pojawiają się niejednokrotnie. Dlatego też uważam, że ten obserwowany brak powściągliwości w eksponowaniu swoich sympatii i antypatii politycznych, to kopiowanie zachowań ze świata show-biznesu zdecydowanie nie służy wymiarowi sprawiedliwości i z pewnością nie przyczyni się do poprawy wizerunku sędziów i sądów w społeczeństwie.

Oczywiście rozumiem, że część koleżanek czy kolegów odczuwa taką nieodpartą potrzebę publicznych występów i prezentowania swoich poglądów. Niektórych pewnie zawsze ciągnęło na estradę, lecz powinni, moim zdaniem, pamiętać o koniecznym umiarkowaniu i zachowaniu zasady bezstronności, aby nie szkodzić całemu sądownictwu.

Autor jest prezesem Sądu Okręgowego w Kielcach

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA