fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Dwie grupy sędziów i pat w Sądzie Najwyższym ws. wyboru Pierwszego Prezesa

Sąd Najwyższy
Fotorzepa, Marek Domagalski
Patem zakończył się kolejny dzień obrad w Sądzie Najwyższym. Sędziowie podzielili się na wyraźne dwie grupy, które wzajemnie się blokują. Padły słowa o "radykalnym, bezpardonowym sporze" - pisze tvn24.pl.

Do wtorku do godziny 10.00 odroczono Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które ma wybrać pięciu kandydatów na nowego, Pierwszego Prezesa SN. Drugi dzień obrad, podobnie jak pierwszy, minął na utarczkach proceduralnych pomiędzy tzw. starymi i nowymi sędziami.

- Na sali są dwie, bardzo poranione strony sporu - mówi w trakcie obrad sędzia Wiesław Kozielewicz. - Z jednej strony grupa "starych sędziów", którzy byli obrażani, zniesławiani przez osoby tworzące tzw. miasteczko w 2016 i 2017 roku (grupa protestujących przed Sądem Najwyższym - przyp. red). Z drugiej strony są "młodzi sędziowie" - postponowani, obrażani po wręczeniu prezydenckich nominacji" - jednoznacznie kreśli oś sporu sędzia Kozielewicz.

Jak zauważa tvn24.pl wyraźnie widać, że twarzą i głosem "starych" w trakcie posiedzenia stali się sędziowie Krzysztof Rączka i Marta Romańska. "Nowych" reprezentuje głównie Joanna Lemańska, prezeska nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, oraz część sędziów Izby Dyscyplinarnej.

Dwa wielogodzinne dni obrad nie tylko nie przyniosły kandydatów do fotela Pierwszego Prezesa, ale nie udało się nawet wybrać komisji liczącej głosy. Osoby zgłaszane jako kandydaci na członków tej komisji nie uzyskały wymaganej większości głosów.

Portal tvn24.pl przypomina, że zasady, na jakich ma się dokonać wybór I prezesa Sądu Najwyższego określił prezydent, tworząc Regulamin Sądu Najwyższego.

Grupa "starych sędziów" uważa, że każdy kandydat powinien zdobyć poparcie większości Zgromadzenia. To oznaczałoby, że bez poparcia grupy "starych" żaden kandydat nie miałby szans.

Grupa nowych sędziów skupiona wokół Joanny Lemańskiej chce natomiast, żeby spośród wszystkich zgłoszonych kandydatów do prezydenta trafiła piątka z najwyższą liczbą głosów. Taki sposób liczenia głosów doprowadzi do tego, że wśród kandydatów będzie co najmniej jeden zgłoszony przez "nowych".

Źródło: tvn24.pl / rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA