fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Adwokatura proponuje rezygnację z instytucji lekarza sądowego

lekarze sądowi
Adobe Stock
Palestra proponuje zmiany w zasadach usprawiedliwiania niestawiennictwa z powodu choroby.

Pełnomocnik, strona czy świadek, który zaniemógł, musi dziś wylegitymować się zwolnieniem potwierdzonym przez lekarza sądowego, by nie ponieść negatywnych konsekwencji swej nieobecności na rozprawie. Ta procedura obowiązuje w Polsce od 2007 r. Wprowadzono ją, by usprawnić przebieg postępowań cywilnych i karnych, zapewniając „walor wiarygodności przedstawianym przez uczestników postępowań zaświadczeniom usprawiedliwiającym ich niestawiennictwo z powodu choroby". Tych bowiem miano nadużywać. Ale szczytny cel przegrywa z rzeczywistością.

Położnik zbada urologa

– Są trzy okręgi sądowe w Polsce, w których nie ma żadnego lekarza sądowego. A bywa i tak, że dany lekarz sądowy przyjmuje raz w tygodniu. Jeśli więc zachorujemy we wtorek, w czwartek mamy rozprawę, a lekarz sądowy przyjmował tylko w poniedziałki, nie będziemy w stanie uzyskać potwierdzenia niezdolności stawiennictwa na sprawie – wyjaśnia dr Karol Pachnik, pełnomocnik prezesa NRA ds. legislacji i orędownik zmian prawa w tym zakresie.

Czytaj też:

– Jest zdecydowanie za mało specjalistów wśród lekarzy sądowych. Zdarzało się, że ginekolog-położnik rozpoznał u oskarżonego poważny uraz kręgosłupa, a kardiolog poważną chorobę układu moczowego – opisuje adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram z kancelarii Clifford Chance. Ponieważ lekarzy sądowych jest mało, przeprowadzana przez nich weryfikacja prawidłowości wydanych zwolnień często staje się fikcją.

– Co może powiedzieć lekarz sądowy specjalista stomatologii o urazie kręgosłupa? Nic. Więc i tak potwierdza prawidłowość wypisanego zwolnienia – zaznacza mec. Pachnik.

O tym delegacja NRA dyskutowała pod koniec zeszłego tygodnia w Kancelarii Prezydenta, postulując rezygnację z instytucji specjalisty-lekarza sądowego.

Inicjatywa podoba się szefowi samorządu radcowskiego.

– To zmiana warta rozważenia, bo rzeczywiście dostępność lekarzy sądowych jest mocno ograniczona. Podam przykład: lekarzy sądowych przy Sądzie Okręgowym w Warszawie jest tylko 13, przy Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga zaledwie trzech. Każdy przyjmuje jako lekarz sądowy łącznie kilka godzin w tygodniu. To lekarze różnych specjalizacji. W praktyce szansa na wizytę na cito u specjalisty-lekarza sądowego, który najtrafniej oceni stan chorego pełnomocnika, jest naprawdę mała – mówi Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

– Dlatego ta lista powinna być albo bardzo mocno poszerzona, albo powinniśmy rozważyć zniesienie statusu lekarza sądowego w obecnej formie – ocenia.

– W wielu krajach w ogóle nie funkcjonuje instytucja lekarza sądowego. Na przykład w Wielkiej Brytanii uczestnik postępowania w celu usprawiedliwienia swej nieobecności z powodu choroby przedstawia zaświadczenie od lekarza medycyny odpowiedniej specjalności. Odpowiednie zaświadczenie stanowi przesłankę odroczenia rozprawy. W razie uzasadnionych wątpliwości można wezwać lekarza do przedstawienia dodatkowego dowodu – opisuje mec. Gregorczyk-Abram.

Na czas pandemii ustawodawca zwolnił profesjonalnych pełnomocników z konieczności autoryzowania zwolnień lekarskich w przypadku niemożności uczestniczenia w rozprawie. Tyle że – jak mówi mec. Pachnik – część sędziów o tym nie wie.

Dziurawe pandemiczne regulacje

– Zwolnienie dotyczy też tylko spraw w sądach. Do prokuratury i na policję zwolnienie od lekarza sądowego jest konieczne. Przez co moja klientka mająca koronawirusa i będąca na kwarantannie miała zostać doprowadzona do prokuratury, bo nie pokazała zwolnienia od lekarza sądowego. Jak jednak miała je uzyskać, jeśli na kwarantannie zobligowana była przebywać w domu? – pyta retorycznie mec. Pachnik.

Jakie rozwiązania proponuje palestra?

– Uważamy, że to sąd – w razie wątpliwości – powinien zlecić weryfikację otrzymanego zwolnienia, przesyłając je do biegłego albo do lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Gdyby natomiast okazało się, że nie było podstaw do wystawienia dokumentu, lekarz, który go wydał, powinien ponosić odpowiedzialność w postaci choćby orzeczonego zakazu wystawiania zwolnień lekarskich przez wskazany okres czasu – proponuje dr Pachnik.

Jacek Trela, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Zwróciliśmy się do Kancelarii Prezydenta RP o podjęcie inicjatywy ustawodawczej mającej na celu usunięcie z systemu prawnego instytucji lekarza sądowego. Ustawa z 2007 r. utrudniła dokonywanie usprawiedliwień nieobecności przez strony postępowań czy przez świadków. Lekarzy sądowych jest skrajnie mało. W Warszawie np. tylko kilkunastu, a izba warszawska liczy prawie 6 tys. adwokatów, nie licząc radców prawnych, których jest jeszcze więcej. Dochodzi do absurdów: gdy złamiemy nogę, zwolnienie wystawia np. ginekolog. Czas covidu jeszcze bardziej unaocznił ten problem. Sądy mają inne instrumenty, dzięki którym mogą weryfikować zgłaszane usprawiedliwienia nieobecności na rozprawie. Ta ustawa jest antyobywatelska i antyadwokacka. Czas to zmienić. Po przychylnej reakcji przedstawicieli Kancelarii Prezydenta liczę, że przepisy zostaną niebawem zmienione i adwokat będzie mógł przedstawiać usprawiedliwienie od każdego lekarza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA