Sędziowie i sądy

Reforma wymiaru sprawiedliwości - dla kogo jedna instancja

Fotolia.com
Krzysztof Szczucki o reformie wymiaru sprawiedliwości.

Do analiz poświęconych wadom i zaletom obecnej konstytucji i rozważań o jej ewentualnej potrzebie zmiany trzeba włączać zagadnienie wymiaru sprawiedliwości. Dużo już powiedziano o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, zapewne nie mniej zostanie jeszcze powiedziane. Wymiar sprawiedliwości to jednak nie tylko SN, ale i sądy powszechne, administracyjne oraz wojskowe. W debacie ustrojowej, która ma być prowadzona w związku z inicjatywą ogłoszenia referendum konsultacyjnego, warto uwzględnić problematykę ustroju nie tylko najwyższych instancji, ale także sądów, które są najbliżej obywateli. W tym zakresie niewątpliwie mamy, jako państwo, jeszcze wiele do zrobienia. Na zasady regulujące funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości narzekają dzisiaj wszystkie grupy społeczne. Nie tylko politycy, którzy mogą widzieć w tym kapitał polityczny, ale także zwykli obywatele, przedsiębiorcy, przedstawiciele zawodów prawniczych, w końcu osoby bezpośrednio zaangażowanie w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, czyli sędziowie oraz referendarze, asesorzy i współpracujący z nimi asystenci.

Szczegółowych rozwiązań kształtujących ustrój poszczególnych sądów czy też reformujących procedury z pewnością nie należy podejmować w konstytucji. Zagadnienia te mogłyby być przedmiotem ustaw organicznych, o których już tu pisałem, co z pewnością podniosłoby ich rangę i ustabilizowało przyjęte rozwiązana. W samej ustawie zasadniczej natomiast należy rozważyć wprowadzenie kilku rozwiązań kierunkowych lub zmodyfikowanie rozstrzygnięć już w niej obecnych, tak aby umożliwić ustawodawcy przeprowadzenie odpowiednich reform. Wśród licznych wątków możliwych do podjęcia w tym obszarze warto rozważyć przede wszystkim dwuinstancyjność, zakres jurysdykcji sądów czy w końcu realny udział czynnika społecznego. Poza zakresem prowadzonych tutaj rozważań zostawiam zasadność utrzymywania istnienia odrębnych sądów wojskowych. Do ich zniesienia także konieczna byłaby zmiana konstytucji.

Zgodnie z art. 176 Konstytucji RP postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne. Bez większego trudu można zdekodować wartości, które legły u podstaw takiego rozstrzygnięcia. Co do zasady, niekwestionowane jest założenie, że poddawanie wyroków sądów kontroli sądów wyższych instancji sprzyja zasadzie sprawiedliwości i praworządności. Dotyczy to zwłaszcza spraw poważnych, w których ważą się losy człowieka.

Czy jednak w sprawach drobnych, natury porządkowej, choćby wykroczeniach, konieczne jest gwarantowanie każdemu możliwości złożenia apelacji? Nie wydaje się, żeby wprowadzenie jednoinstancyjnego postępowania w takich sprawach naruszało gwarancje wynikające z praw człowieka. Takie rozstrzygnięcie konstytucyjne można by połączyć z nowelizacją prawa wykroczeń wykreślającą karę aresztu z katalogu sankcji możliwych do orzeczenia za popełnienie wykroczenia. W ten sposób wykroczenia w swojej istocie znacznie zbliżyłyby się do deliktów administracyjnych. Te zaś spośród nich, które mają charakter typowo kryminalny, można by przenieść do kodeksu karnego, tworząc tam trzecią kategorię czynów zabronionych, odrębną od zbrodni i występków.

Wyrokowaniem w sprawach o charakterze naruszeń porządkowych mogliby zajmować się jednoinstancyjnie sędziowie pokoju. Nie tylko odciążyłoby to sądy i profesjonalnych sędziów od prowadzenia spraw, w których z powodzeniem mógłby orzekać prawnik bez specjalistycznego przygotowania, koniecznego do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Takie rozwiązanie przyczyniałoby się do konstruktywnego udziału czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Gdyby zdecydowano się na wybór sędziów pokoju w wyborach demokratycznych, wymiar sprawiedliwości otworzyłby się na instrumenty demokratyczne w takim zakresie, w jakim na pewno by mu to nie zaszkodziło. Można rzec, że wilk byłby syty i owca cała. W obszarze udziału czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, obok sędziów pokoju, można nadal utrzymać udział ławników, zwłaszcza w najpoważniejszych procesach karnych i cywilnych. Do ustalenia pozostaje zakres ich udziału, a także sposób wyboru.

Innym problemem, ważnym do przedyskutowania zarówno w kontekście debaty konstytucyjnej, jak i w ogóle namysłu nad wymiarem sprawiedliwości, jest zakres jurysdykcji sądów.

Wydaje się, że z szerokiego spektrum spraw, którymi zajmują się dzisiaj sędziowie, z powodzeniem da się wyodrębnić takie, którymi bez przeszkód mogłyby zajmować się organy administracji publicznej. One też nie czyniłyby tego bez kontroli sądów, ale brałyby na siebie ciężar prowadzenia ustaleń faktycznych i podejmowania merytorycznych rozstrzygnięć. Sądom pozostałaby już tylko kontrola legalności takich decyzji. Sędziowie sądów powszechnych mogliby skupić się na rozstrzyganiu poważnych spraw, zwłaszcza o charakterze spornym, tak cywilnych, jak i karnych, dotyczących najważniejszych spraw życiowych, czy też złożonych przedsięwzięć gospodarczych.

To oczywiście tylko niewielka część problemów i możliwych rozwiązań.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego i głównym specjalistą w Kancelarii Prezydenta RP.

Przedstawione w tekście tezy stanowią poglądy wyłącznie autora.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL