fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Stępkowski: Prezes Gersdorf sięga po rozwiązania siłowe

Małgorzata Gersdorf
Fotorzepa, Jerzy Dudek
„Starzy sędziowie” orzekając o „nowych sędziach” w rzeczywistości też orzekają we własnej sprawie o ocenia ruch prezes Gersdorf prof. Aleksander Stępkowski, „nowy” sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

- Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf zwołała niespodziewanie na 23 stycznia posiedzenie trzech starych izb SN, które mają rozstrzygnąć o statusie nowych sędziów SN, bez ich udziału. Niespodziewany ruch ?

- Rzeczywiście, nie spodziewałem się tak ostentacyjnych rozwiązań siłowych po Pani Pierwszej Prezes, więc jestem zaskoczony. Zdecydowano się działać na podstawie art. 83 ust. 1 mówiącego o rozbieżnościach w wykładni przepisów będących podstawą orzekania. Jako świadectwo tych rozbieżności wskazano m.in. niedawną uchwałę siedmioosobowego składu naszej Izby SN, która posiada moc zasady prawnej. Chodzi zatem Pani I Prezes o rozważenie odstąpienia przez SN od przestrzegania zasady prawnej, a tak naprawdę dwóch zasad. W takiej sytuacji jest właściwy nie art. 83 ust. 1 ale art. 88 ust. 3 mówiący o orzekaniu połączonych Izb — tej, która uchwaliła zasadę i tej, która chciałaby od niej odstąpić. Tym samym należy zadać pytanie, czy zarządzenie Pierwszej Prezes SN z 15 stycznia br. nie jest sprzeczne z art. 88 ust. 3 ustawy o SN?

- Czy to aż taka różnica panie sędzio ?

- Zasadnicza. Zastosowany tryb jest ewidentnie niewłaściwy co rodzi określone wady. Jest też kwestia czystych intencji. Jeśli rzeczywiście chodziłoby o usunięcie rozbieżności w orzecznictwie, wówczas należałoby oczekiwać, że uchwała siedmioosobowego składu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zostanie rozważona gruntownie, na podstawie pełnego jej uzasadnienia, że pozwoli się nam przedstawić merytoryczne racje za jej podjęciem. Tymczasem uzasadnienie nie zostało jeszcze sporządzone i nie będzie się dyskutować nad argumentami ale będzie to sąd nad nami — ewidentne siłowe rozwiązanie, które nie przystoi żadnemu sądowi, a co dopiero Sądowi Najwyższemu. W celu sformułowania zagadnienia prawnego oparto się na komunikacie prasowym, który jest wielokrotnie krótszy niż ustne motywy, a na ostateczne uzasadnienie nie zdecydowano się nawet poczekać. Bazowanie na komunikacie prasowym celem sformułowania tak daleko idącego zagadnienia prawnego, budzi już nie tylko zdziwienie, ale zwykłą konsternację. Merytoryczny poziom przygotowania tak brzemiennych w skutki czynności orzeczniczych jest trudny do skomentowania.

- Jakie skutki mogą być tego ruchu I prezes ?

- Niezwykle daleko idące. Usiłuje się podważyć władzę sądzenia sędziów uzyskaną na mocy powołania przez Prezydenta RP zgodnie z art. 179 Konstytucji w drodze wykonywania jego osobistej prerogatywy. W prawdzie formalnie nie kwestionuje się samych powołań i statusu sędziego, ale de facto uniemożliwia się orzekanie, uznając, że wyrok wydane przy udziale takiego sędziego będą sprzeczne z prawem. A przecież nie chodzi tylko o nowych sędziów w SN ale o wszystkich kilkuset, którzy zostali powołani na mocy uchwał obecnej KRS! Do tego ten niecodzienny tryb przedstawienia tak rewolucyjnego zagadnienia prawnego, które może dokonać ogromnych spustoszeń w wymiarze sprawiedliwości, z siedmiodniowym terminem na podjęcie uchwały, nie czekając na uzasadnienie zasady, od której zamierza się odstąpić ... Trudno to komentować. Kiedyś jeden z sędziów Izby Karnej na łamach „Rzeczpospolitej" pisał o sądowym pendolino w odniesieniu do Izby Dyscyplinarnej - czy teraz należałoby mówić o jakimś jeszcze szybszym wehikule?

- Planowana uchwała z pewnością będzie miała moc zasady prawnej. - Owszem, ale pamiętajmy, że nigdy w historii nie podejmowano jeszcze uchwały trzech, wybiórczo dobranych Izb SN i to w niewłaściwym trybie. Jeśli uchwała miałaby afirmować interpretację wyroku Izby Pracy z 5 grudnia, którą przeczytać można w uzasadnieniu środowego zarządzenia I Prezes, to oznaczałoby to, że każdy, komu zależy na obstrukcji procesowej, uzyska instrument w postaci kwestionowania statusu każdego sędziego, w każdym sądzie z pod byle pretekstem przedstawionym w retoryce "braku niezależności", który zostanie wskazany jako przyczyna „uzasadnionych wątpliwości". Rzecz do tej pory niebywała. Pamiętajmy, że Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej orzekł już w 2009 r. w postanowieniu I CSK 16/09 o niedopuszczalności badania statusu sędziego powołanego przez Prezydenta na mocy art. 179 Konstytucji. Teraz jesteśmy o krok od odstąpienia od tego stanowiska. Pamiętajmy też, że pod koniec 2015 r., I Prezes SN złożyła słynny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o kontrolę konstytucyjności znowelizowanej wówczas ustawy o TK, który rozpoczął wyniszczającą wojnę o Trybunał. Wtedy też wnioskowano o kontrolę z pominięciem obowiązujących przepisów. Przychylenie się do tego wniosku doprowadziło do ogromnej eskalacji sporu i do niepowetowanych strat dla Trybunału Konstytucyjnego i dla Rzeczpospolitej. Oby kreatywność I Prezes nie zakończyła się podobną katastrofą dla SN!

Czy ten scenariusz może się powtórzyć ?

- Tego się obawiam - emocje sięgają zenitu, a wówczas rozum nie dochodzi do głosu. Warto też przypomnieć, że kierując tamten wniosek do TK, Pierwszej Prezes SN nie przeszkadzało to, że Trybunał będzie orzekał we własnej sprawie. Dziś zaś posługuje się tym argumentem by siłowo uniemożliwić na forum połączonych Izb SN przedstawienie argumentów, jakie Izba Kontroli ma na poparcie przyjętej uchwały. Nie dostrzega też, że w sytuacji, gdy „starzy sędziowie" orzekają o „nowych sędziach" to w rzeczywistości też orzekają we własnej sprawie uznając, chcąc przesądzić, że tylko oni mają prawo orzekać w SN. Z obawy przed podjęciem merytorycznej dyskusji, jakiej domaga się art. 88 ust. 3 ustawy SN, zdecydowano się wczoraj na pospieszne, brutalne rozwiązania siłowe. Świadczy to o głębokości kryzysu, jaki zapanował w SN. Cała nadzieja w tym, że większość sędziów nie ulegnie presji osób działających pod wpływem tych destrukcyjnych emocji i upomni się o przestrzeganie zasad, dzięki czemu Sąd Najwyższy wyjdzie z tej próby obronną ręką.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA