fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Katarzyna Wójtowicz-Garcarz o projekcie ustawy o biegłych sądowych

Adobe Stock
Dlaczego propozycje stworzenia ustawy o biegłych nie zostały oparte na sprawdzonych światowych wzorcach i modelach?

No i doczekaliśmy się. Ustawa o biegłych jest jednym z priorytetowych zadań Ministerstwa Sprawiedliwości w 2019 r. i właśnie jej projekt ujrzał światło dzienne. Otrzymały go wybrane katedry kryminalistyki do analizy i oceny. Czekają go jeszcze poprawki, uzgodnienia w ramach konsultacji międzyresortowych i publicznych. Szkoda, że bez współpracy i szerokich konsultacji samych zainteresowanych, a więc środowiska biegłych.

Klucz do wyroku

Opinia sądowa przygotowana przez biegłego sądowego każdemu z nas kojarzy się z profesjonalnym, bezstronnym i na najwyższym poziomie wiedzy sposobem wyjaśnienia jakiegoś zagadnienia. Powinna być dokumentem, do którego mamy pełne zaufanie, przygotowanym przez eksperta lub zespół ludzi o najwyższych kwalifikacjach. To ekspertyzy sądowe stanowią nierzadko podstawę czyjegoś być albo nie być. Sąd wydaje wyrok, ale to ekspertyza sądowa często jest kluczem uniewinnienia lub skazania. Może przesądzić o winie lub niewinności każdego z nas. Z pewnością wie o tym wiceminister sprawiedliwości pan Marcin Warchoł, który podkreśla w swoich wypowiedziach wagę rzetelności opinii sądowych.

Skoro zatem tak ważna jest to instytucja, rzutująca na wymiar sprawiedliwości, a tym samym na życie każdego z nas, dlaczego przepisy regulujące tę materię nie opierają się na szeroko zakrojonych konsultacjach i sprawdzonych rodzimych lub zagranicznych rozwiązaniach merytorycznych? Z wielkim rozczarowaniem po zapoznaniu się z lekturą projektu stwierdzam, iż projektowana w tym kształcie ustawa niestety nie doprowadzi nas do rozwiązania największej bolączki, jaką są w mojej ocenie wątpliwej jakości, nierzetelne ekspertyzy. Co gorsza, nie zniszczy najgorszej z możliwych patologii – błędnych merytorycznie opinii sądowych.

Nieważne kto, tylko jak

Projekt ustawy przewiduje centralną listę biegłych, certyfikowanych przez dyrektora Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Rzeczywiście lokalne listy biegłych sądowych się nie sprawdziły. Wszyscy, z prezesami sądów okręgowych włącznie, widzieli ułomność systemu ustanawiania biegłych przez prezesów sądów. Wielokrotnie, na każdym szczeblu, podkreślano ich brak kompetencji do merytorycznej oceny kwalifikacji kandydatów na biegłych.

Wobec propozycji zapisów nowej ustawy rodzi się zatem jasne i oczywiste pytanie, co w takim razie zmieni się wraz z wejściem w życie ustawy o biegłych w zaproponowanym kształcie. W jaki sposób dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych będzie weryfikował umiejętności biegłego? Proponowane zapisy ustawy zmieniają podmiot, który ustanawia biegłym, a przecież nie o to chodzi. Nie ma znaczenia, kto ustanawia osobę biegłym, czy prezes sądu okręgowego, czy dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych, ważne jest, żeby miał narzędzie weryfikacji umiejętności biegłego, chociażby w postaci wyniku np. testu kompetencji.

W projekcie mówi się o Komitecie Standardów Opiniowania działającym w Instytucie Ekspertyz Sądowych, którego rolą jest ocena tzw. opinii próbnej. Niestety nie jest doprecyzowany sposób przygotowania opinii próbnych. Czy każda powinna być przeznaczona indywidualnie dla jednego kandydata? Przypomnę tylko, że w Polsce jest ok. 18 tys. biegłych! Trzeba zatem przygotować 18 tys. próbnych opinii? A może jedna opinia próbna będzie przygotowywana dla jednej dyscypliny, np. dla kryminalistycznych badań dokumentów. Jak wówczas przeprowadzający badania ustrzeże się przed wymianą informacji pomiędzy uczestnikami badania? W jaki sposób przeprowadzający tzw. próbne opinie zapewni szczelność systemu przed wypływem informacji od tego, kto zdał lub zdawał, do tego, kto będzie podchodził do „próby"? W jaki sposób będzie dokonywana ocena takiej opinii próbnej: zero-jedynkowo – wynik prawidłowy lub nie, czy też będzie brany pod uwagę cały przebieg badań szczegółowych ekspertyzy? Gdyby cała opinia i przebieg procesu udowadniania przez biegłego swojego toku rozumowania miały być podstawą oceny, to jaką armię ekspertów musiałby zatrudnić Instytut Ekspertyz Sądowych do analizy tych testów? Po głębszej analizie okazuje się, że zanim zaproponowane zostanie jakieś rozwiązanie, należałoby przewidzieć jego techniczną – realną – wykonalność.

Projekt wprowadza nową instytucję „biegłego certyfikowanego" i pojęcie „instytucji certyfikowanej", środowiska prawnicze, ale i sami biegli domagali się przecież certyfikacji biegłych. Tylko o jakiej certyfikacji mówimy w zaproponowanej ustawie, o wydaniu dokumentu „certyfikat" czy poddaniu kandydata na biegłego testowi kompetencji przygotowanemu w warunkach zgodnych z standardami ISO i PCA? Myślę, że to jest dopiero początek dyskusji.

Ekspert po szkolnej wycieczce

Na koniec jeszcze kwestia dwóch propozycji z projektu ustawy: by biegły opiniował do 70. roku życia oraz by miał minimum pięcioletnie doświadczenie, jakim ma się wykazać. Co do wieku – rzeczywiście nie chciałabym, żeby w mojej sprawie opiniował np. ekspert badań dokumentów, który w laboratorium kryminalistycznym był ostatni raz 30 lat temu, z drugiej strony nie sposób nie docenić wielu sędziwych fachowców, których wielkim atutem jest właśnie doświadczenie.

Bardziej jednak nie chciałabym, żeby biegłym w mojej sprawie był ekspert, który w takim laboratorium nie był wcale lub był na jednodniowej, szkolnej wycieczce! Obecnie na listach biegłych funkcjonują fachowcy po kilkunastodniowych kursach, wpisani już na drugą lub trzecią kadencję, zmieniając tylko sądy (metoda spalonych mostów, o której pisałam w jednym z artykułów w „Rzeczpospolitej"). Czy zatem ich obecność na liście przez pięć lat należy interpretować jako pięcioletnie doświadczenie?

Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego propozycje stworzenia ustawy o biegłych nie zostały oparte na sprawdzonych światowych wzorcach i modelach z wykorzystaniem np. testów kompetencji. Mam tylko nadzieję, że wciąż jest jeszcze czas na to, żeby podjąć dyskusję. I wyciągnąć z niej wnioski. ?

Autorka jest wykładowczynią Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, współzałożycielką Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych i wolontariuszką Fundacji Ubi Societas Ibi Ius

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA