fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Joanna Parafianowicz o karze dla adwokata za odmowę składania zeznań

123RF
Kwestia tajemnicy adwokackiej, choć jest podstawą funkcjonowania adwokatury od ponad stu lat, wciąż dostarcza emocji i niemało problemów interpretacyjnych.

W ostatnim czasie tzw. sprawa pruszkowska, która wbrew nasuwającemu się skojarzeniu nie dotyczy wykrycia nowej zorganizowanej grupy przestępczej, lecz problemu jednego z adwokatów. Ów adwokat został mianowicie wezwany przed oblicze sądu w charakterze świadka i odmówił składania zeznań na okoliczności objęte tajemnicą zawodową. Została mu za to wymierzona kara.

Najpewniej większość adwokatów po zawiadomieniu w imieniu klienta i na podstawie udzielonego pełnomocnictwa o przestępstwie była wzywana w charakterze świadka do złożenia zeznań. Z pewnością niejeden adwokat był wzywany jako świadek do sprawy kolizji drogowej, którą obserwował przez szyby własnego auta. Wielu z nas wie jednak, że w pierwszym wypadku wystarczy zwykle wyjaśnienie, że działa się w imieniu zawiadamiającego, ale się nim nie jest, w drugim zaś, że nie wszystko, czego adwokat w życiu doświadczył, może być przedmiotem zeznań.

Ukaranie adwokata za to, że odmawia składania zeznań, powołując się przy tym na obowiązek zachowania tajemnicy, a zatem za postawę znajdującą oparcie w art. 6 prawa o adwokaturze, powinno być przedmiotem zdecydowanej krytyki i reakcji organów samorządu zawodowego. Pozostawiając na marginesie przepisy korporacyjne, w tym zbiór zasad etyki i godności zawodu, stwierdzić należy, że kodeks postępowania karnego przyznaje osobom zobowiązanym do zachowania tajemnicy, w tym adwokackiej i radcowskiej, prawo do odmowy zeznań. Kodeks postępowania cywilnego stanowi zaś, iż adwokat może odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli zeznanie mogłoby być połączone z pogwałceniem istotnej tajemnicy zawodowej. Sformułowane w przepisach zakazy dowodowe mają charakter całkowity i bezwzględny, trwają nawet po ustaniu pełnienia funkcji obrońcy lub adwokata udzielającego pomocy prawnej zaś uchylić się przed obowiązkiem zachowania tajemnicy adwokat nie może nawet za zgodą zainteresowanych.

W omawianym przykładzie jednak – jeśli wierzyć doniesieniom – adwokat był świadkiem w sprawie cywilnej. Z jednej strony nie miał prawa do odmowy zeznań, lecz do odpowiedzi na pytania, z drugiej zaś – sąd dopóty, dopóki na obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej świadek się nie powołał, nie miał podstaw, aby nie dopuścić zawnioskowanego przez jedną ze stron dowodu.

Poza przesyconą emocjami – jak się okazało, nie całkiem uzasadnionymi okolicznościami – dyskusją, która poruszyła adwokackie serca, cieszą dwie sprawy.

Po pierwsze, organy samorządu zawodowego bezzwłocznie podjęły działania zmierzające do wyjaśnienia nagłośnionego w internecie problemu, udzielając tym samym odpowiedzi na zadawane często przez adwokatów pytanie: „Po co nam samorząd?". Właśnie po to, by w takiej sytuacji pomóc.

Po drugie zaś nadarzyła się okazja do przypomnienia wszystkim, że zachowanie tajemnicy zawodowej jest obowiązkiem, a nie prawem adwokata, oraz że jej adresatem nie jest on sam, lecz obywatel, którego tajemnic adwokat strzeże. Wierzę, że świadomość tę mają sądy, wzywając adwokatów na świadków, a tym samym, że to, co w pierwszej chwili może jawić się jako zamach na fundamenty adwokackości, nie jest nim w istocie. Przypuszczając atak na sędziów bez znajomości okoliczności sprawy, miejmy na uwadze, że zanim usiądzie się na krześle, warto sprawdzić, czy nie jest to krzesło elektryczne. ?

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA