fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Łukasz Warzecha: Po co nam Rzecznik Praw Obywatelskich?

PAP/Leszek Szymański
Czekam na rzecznika, który będzie toczył wojny w moim imieniu.

Czy to faktycznie będzie wielka strata, jeśli nie będziemy mieć rzecznika praw obywatelskich? Taki scenariusz jest prawdopodobny. Nie jest powiedziane, że uda się zdążyć z kolejną turą wyboru RPO, nim minie wyznaczony przez Trybunał Konstytucyjny termin. A nawet jeśli, to może się to skończyć tak samo, jak kończyło się już pięciokrotnie, nie widać bowiem, żeby obóz władzy zamierzał zrezygnować ze stosowania w tej sprawie partyjniackiej logiki.

Możemy zatem skończyć bez rzecznika i bez zmienionej ustawy o rzeczniku, a więc bez osoby pełniącej jego funkcję. Którą zresztą rządzący chcieliby zapewne wyznaczyć sami, więc z deszczu moglibyśmy wpaść pod rynnę.

Niektórzy twierdzą jednak, że tragedii by nie było, bo RPO to w gruncie rzeczy nie jest ważny urząd. Faktycznie – gdyby spojrzeć do konstytucji i ustawy o RPO, rzeczywistych mocy sprawczych rzecznik właściwie nie posiada. Ma, owszem, konkretną kompetencję do wnoszenia spraw przed sądy i trybunały. Poza tym może pytać, domagać się wyjaśnień, apelować i przystępować do postępowań. A jednak nie sposób powiedzieć, że jako urząd nie ma znaczenia, nawet jeśli posiada niemal wyłącznie miękkie kompetencje. Szczególnie w sytuacji, gdy całe państwo jest pod władzą jednej siły politycznej.

Z punktu widzenia zwolennika państwa ograniczonego byłoby lepiej, gdyby urząd ombudsmana był zbędny. Nie ma go ani w USA, ani w Wielkiej Brytanii. To jednak jest możliwe – jak słusznie argumentował jeden z byłych kandydatów i tutejszy felietonista Robert Gwiazdowski – gdy sprawny jest system sądowniczy. W Polsce sprawny nie jest pod wieloma względami.

RPO jest potrzebny, nawet gdyby miał jedynie alarmować. Problem w tym, że oczekiwania co do powodów alarmu są różne. Część opozycji oczekuje, że RPO będzie kontynuował polityczną linię Adama Bodnara i walczył m.in. z reformą sądownictwa, lecz jedynie dlatego, że „łamie konstytucję i gwałci demokrację". Nie zaś dlatego, że uderza w prawa obywateli do sądu i uczciwego procesu. A niestety uderza, by wspomnieć choćby najnowszą nowelizację kodeksu postępowania cywilnego, pozwalającą sędziemu uznaniowo wyłączyć jawność rozprawy. I to powinno być dla RPO motywacją do działania, a nie polityczne interesy części środowiska sędziowskiego.

Czekam na rzecznika, który nie będzie toczył wojny politycznej z władzą w imieniu Koalicji Obywatelskiej, ale w moim, zwykłego obywatela. Który dostrzeże, że mimo śladowej liczby zakażeń wciąż mamy stan epidemii ze wszystkimi tego skutkami prawnymi. Który nie odpuści sprawy karygodnych zachowań policji w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Który zajmie się bardzo poszerzonymi w ciągu ostatnich kilku lat uprawnieniami służb do inwigilowania obywateli. Który dostrzeże, jak głęboko państwo wkroczyło w nasze życie w wielu dziedzinach. Oraz który będzie się tymi sprawami zajmował niezależnie od tego, kto akurat będzie przy władzy.

Po to i taki RPO jest potrzebny. A czy taki zostanie wybrany, jeśli w ogóle jakiś zostanie? Wątpię. Co nie znaczy, że nie warto przypominać, po co ten urząd istnieje i jaka osoba powinna go obsadzać.

Autor jest publicystą „Do Rzeczy"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA