fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Ryszard Czarnecki: Jak się dzielić europejskim tortem

Fotorzepa, Robert Gardziński
Decyzje co do składu KE mogą zapaść dopiero po wyborach w Polsce.

PiS wygrało wybory europejskie, ale na gruncie unijnym pewnie wielkiego poczucia zwycięstwa nie ma, bo z trzeciej grupy w PE znaleźliście się w piątej pod względem liczebności. Co to oznacza na gruncie PE? Będą ważne stanowiska czy nie?

W UE chodzi o te pięć głównych stanowisk, czyli: szefa Parlamentu Europejskiego, szefa Rady Europejskiej, szefa Komisji, wiceszefa Komisji oraz szefa Centralnego Banku Europejskiego. Wśród tej piątki obowiązuje rotacja. Polacy przez 7,5 roku sprawowali ważne funkcje, jak szef Parlamentu Jerzy Buzek – 2,5 roku, czy dwie 2,5-letnie kadencje Donalda Tuska. To razem jest 7,5 roku. Teraz nie może być więc Polaka, decydują bowiem kryteria geograficzne.

I to geograficzne kryterium sprawi, że nie będzie stanowisk, a nie to, że PiS znajduje się w kontrze do dominującego układu politycznego w UE?

Manfred Weber według mojej wiedzy, o czym nie powiedziano w komunikatach prasowych, z premierem Morawieckim rozmawiali o porozumieniu technicznym, czyli o współpracy z Europejską Partią Ludową. Przy tej liczebności, jaką mamy, jako grupa EKR, mamy szanse i na wiceszefa europarlamentu, i na kwestora. Walczymy o to, żeby polski komisarz miał ważną tekę.

Kto nim będzie?

Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, mogę powiedzieć o trzech grupach, z których kandydaci będą brani pod uwagę. Pierwsza to ministrowie.

Kto konkretnie?

Druga grupa to europosłowie, a trzecia to technokraci, czyli ludzie, którzy pełnią funkcje okołorządowe, np. w spółkach Skarbu Państwa, mają doświadczenie, znają języki, a nie są politykami. Nasz kandydat będzie wybrany z którejś z tych trzech grup. Na razie mamy w trzeciej dekadzie czerwca szczyt europejski, gdzie pierwsze kandydatury padną. To nie muszą być jeszcze kandydaci wiodący, ale mogą – np. Manfred Weber.

Kiedy rząd się zdecyduje, z której z tych grup dobierzecie kandydata?

Trochę to zależy od terminu, ponieważ to w PE są przesłuchania kandydatów. Europarlament chce pokazać swoje bicepsy, 15 lat temu odrzucił dwóch kandydatów do Komisji Europejskiej, Włocha i Łotysza, 10 lat temu Bułgarkę, 5 lat temu byłą premier Słowenii. Należy się spodziewać, że teraz też będzie starał się pokazać, że jest silny.

Spodziewacie się czarnej polewki?

Nie, ale jeżeli będą decyzje personalne na szczeblu Komisji Europejskiej po wyborach w Polsce, sytuacja inaczej będzie wyglądała, a przed wyborami – inaczej. Może być tak, że w czasie drugiego posiedzenia europarlamentu, już tego nowego, w drugiej połowie lipca, zapadną decyzje o Komisji Europejskiej, ale mam wrażenie graniczące z pewnością, że te decyzje personalne będą przesunięte dopiero na jesień.

Czy na resort energetyki ma szanse Jadwiga Emilewicz?

Jest bardzo dobrze oceniana w Brukseli, w Komisji Europejskiej cieszy się autorytetem i szacunkiem, ale czy tam trafi akurat minister polskiego rządu, gwarancji nie ma.

Ma jedną wadę, nie jest członkinią PiS-u.

Jest ministrem w rządzie Zjednoczonej Prawicy, więc...

To wystarcza jako rekomendacja?

W sensie politycznym na pewno tak, merytorycznym też, bo ma kwalifikacje. Będziemy starali się przymierzyć osobę do konkretnej teki. Nie jest tak, że mamy ludzi renesansu: polityka emigracyjna– proszę bardzo, energetyka czy kwestie mniejszości – też dobrze... Będziemy starali się proponować kandydata pod kątem tego, jaka teka jest realna dla jego zasięgu.

A w pana zasięgu jest funkcja wiceszefa PE?

Wiem, że takie przymiarki były, natomiast zależy to też od sytuacji wewnątrz frakcji, bo ta frakcja nie składa się tylko z Polaków, Polacy będą najsilniejszą grupą narodową – 26 osób, a w przypadku brexitu – 27. Będziemy się musieli dzielić tym europarlamentarnym tortem z innymi delegacjami.

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA