fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Jak Rosja dzieli i rządzi na terenie byłego ZSRR

Wojna separatystów z Abchazji i Osetii Południowej z Gruzją była na rękę Moskwie. Na zdjęciu: wojskowa kolumna w okolicy osetyjskiej wioski Dzhaba, 9 sierpnia 2008 r.
AFP
Car Aleksander III miał powiedzieć, że Rosja ma dwóch wiernych przyjaciół: armię i flotę. Dziś można do nich dołączyć trzeci element: wywiad. Po utworzeniu Wspólnoty Niepodległych Państw rosyjskie służby nie ustają w inwigilacji krajów należących do WNP.

Wspólnota Niepodległych Państw to główny obszar działania służb specjalnych Federacji Rosyjskiej. W repertuarze: wsparcie separatyzmów, zamachy stanu, terroryzm, porwania i – oczywiście – szpiegostwo. Rezultat? Tysiące zabitych i uchodźców oraz przepełnione więzienia. Za to Kreml może spać spokojnie, ponieważ jego tajne służby skutecznie destabilizują „bratnie republiki", wzmacniając rosyjską dominację.

Car Aleksander II wygasił nadzieje Polaków i innych zniewolonych narodów na liberalizację imperialnej polityki słowami: „Żadnych marzeń, panowie!". Jego syn Aleksander III uzupełnił to przesłanie powiedzeniem: „Rosja ma dwóch wiernych przyjaciół – armię i flotę!". Stalin i kolejni wodzowie do narzędzi imperialnej polityki „dziel i rządź" dodali aparat represji i szpiegostwa, jakimi były NKWD i KGB. Czy można się dziwić, że rozpad ZSRR ani na chwilę nie zahamował zaborczych apetytów Moskwy?

Po likwidacji potężnego KGB prawo zagranicznej działalności wywiadowczej otrzymały: cywilna Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) oraz, tradycyjnie, Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego (GRU). Jednak SWR działała w tzw. dalekiej zagranicy i była ukierunkowana na szpiegostwo globalne. Natomiast z chwilą powstania Wspólnoty Niepodległych Państw pilnej interwencji specjalnej wymagała tzw. bliska zagranica. Przecież Federacja Rosyjska uznawała i uznaje WNP za strefę swoich wyłącznych interesów geopolitycznych. A rozwodowi republik ZSRR towarzyszyły gorące konflikty wywołane epidemią nacjonalizmów i separatyzmów oraz zbrojnymi sporami elit o władzę. Szczególnie gorące lata 1992–1993 były doskonałą okazją do kontynuacji rosyjskiej polityki divide et impera, w której rola arbitra i gwaranta pokojowych porozumień oznaczała zachowanie dominacji przez byłą metropolię. Początkowo funkcję kontrolera i kreatora politycznej sytuacji w bliskiej zagranicy Kreml powierzył GRU, który stał się prawdziwym wirtuozem gry o utrzymanie rosyjskich wpływów.

Rozbiór Gruzji

W polskiej publicystyce opisującej secesję Abchazji i Osetii Południowej od Gruzji zawsze odnotowuje się znaczący udział rosyjskich sił zbrojnych w powodzeniu separatystycznych wojen lat 1992–1993. Najczęściej przywołuje się fakt ostrzału gruzińskich pozycji w Abchazji przez okręty i samoloty bez znaków rozpoznawczych, w sytuacji, gdy separatyści takimi środkami walki nie dysponowali. Jednak początkowo sytuacja był niejednoznaczna. Rosyjski prezydent Borys Jelcyn zgodził się na dostawy uzbrojenia dla gruzińskiej gwardii narodowej, licząc, że pomoc w walce z separatystami wymusi na Tbilisi przystąpienie do WNP oraz struktur wojskowych tej organizacji. Ale gruziński przywódca Eduard Szewardnadze nie był skłonny do takich ustępstw. Co więcej, ofensywa na abchaską stolicę Suchumi zakończyła się powodzeniem i przed siłami zbrojnymi Gruzji stanęło ostatnie zadanie: zepchnięcie separatystów do Morza Czarnego.

Wtedy Kreml zmienił politykę o 180 stopni, uznając, że to klęska Gruzji zapewni długoletnią uległość Tbilisi wobec Moskwy. Najpierw ze względów humanitarnych (ewakuacja Rosjan) Borys Jelcyn zażądał od Szewardnadzego przerwania ofensywy w momencie decydującym dla jej dalszego powodzenia. Równocześnie zmieniło się zachowanie rosyjskich garnizonów rozmieszczonych w Osetii Południowej i Abchazji. Początkowo zachowywały neutralność, jednak na rozkaz Moskwy wsparły rebeliantów ciężką bronią. GRU przekazał Abchazom przenośne systemy przeciwlotnicze Strieła, dzięki którym separatyści zablokowali całkowicie lotniczy przerzut posiłków z Tbilisi, zestrzeliwując przy okazji kilka pasażerskich liniowców z kilkuset gruzińskimi i rosyjskimi uchodźcami.

Następnie na pomoc Abchazom przyszły bataliony Konfederacji Narodów Północnego Kaukazu, złożone ze świetnie uzbrojonych i wyszkolonych Czeczenów oraz Adygejczyków. W 2010 r. tygodnik „Argumienty i Fakty" ujawnił, że kluczową rolę w organizacji rosyjskiej pomocy odegrał również GRU. Pułkownik tej służby Anton Surikow zwerbował wcześniej „prostego bojownika o wolność" Szamila Basajewa, przyszłego dowódcę czeczeńskiego batalionu. Surikow, występujący „pod przykryciem" kaukaskiego patrioty Mansura Nathojewa, szkolił w Rosji abchaskie oddziały oraz kaukaskich bojowników. W porozumieniu z władzami Kraju Krasnodarskiego zorganizował także korytarz transportowy dla rosyjskich ochotników – kozaków kubańskich i separatystów z Naddniestrza. Nic dziwnego, że Surikow został nazwany „biologicznym ojcem abchaskiej niepodległości" i mianowany bohaterem tego nieuznawanego państwa. Podobny scenariusz wydarzeń rozegrał się na froncie południowoosetyjskim, z tym że GRU miał tam ułatwione zadanie. Rosyjscy oficerowie specnazu sformowali bowiem odpowiednie jednostki z rdzennych Osetyjczyków, zamieszkujących Osetię Północną wchodzącą w skład Federacji Rosyjskiej. Obie wojny zakończyły się klęską Gruzji i oderwaniem od jej terytorium dwóch prowincji. Poległo ok. 20 tysięcy osób, głównie cywilów, a liczba uchodźców sięgnęła 300 tysięcy. Moskwa zyskała jednak pozycję arbitra i gwaranta zamrożonych konfliktów, a w 2008 r. po sprowokowanej przez separatystów wojnie z Gruzją uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.

Jurczyki przeciwko Wowczykom

Podobną rolę odegrał GRU podczas krwawej wojny domowej w Tadżykistanie, która toczyła się w latach 1992–1997. O władzę w tej środkowoazjatyckiej republice walczyły elity postkomunistyczne oraz zjednoczona opozycja demokratyczna, do której przystąpiły także ugrupowania islamskie. Siły zbrojne postkomunistów składały się głównie z milicjantów i żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW, dowodzonych przez byłych funkcjonariuszy republikańskiego KGB. Dlatego przylgnęła do nich nazwaj jurczyki, pochodząca od imienia byłego szefa tej służby Jurija Andropowa. Bojownicy opozycji wiązani propagandowo z wahabizmem, czyli radykalnym islamem, byli nazywani przez przeciwników wowczykami. W 1992 r., czyli okresie największego nasilenia walk, w przebieg wojny wmieszały się służby specjalne Rosji, które doprowadziły do politycznego zjednoczenia postkomunistów we Front Narodowy. Z formacji „Jurczyków" powstała Gwardia Narodowa zasilana bronią rosyjskiej 201. Dywizji stacjonującej w Tadżykistanie. Jednak szczególną rolę odegrała 15. Brygada specnazu GRU, którą w ramach podziału radzieckiej armii dostał sąsiedni Uzbekistan. Odział składał się z rosyjskiej kadry, dlatego na mocy dwustronnego porozumienia Rosja delegowała na Uzbekistan zadanie wsparcia „Jurczyków". Według relacji pułkownika 15. Brygady Aleksandra Musijenki, wydzielony batalion GRU przeniknął do Tadżykistanu – to rosyjscy komandosi zorganizowali postkomunistyczną armię. Na lidera Frontu Narodowego z całym rozmysłem wybrali kryminalistę Sangaka Safarowa, obdarzonego olbrzymim autorytetem wśród przemytników narkotyków, co podważyło wpływy opozycyjnej partyzantki wśród Tadżyków utrzymujących się z kontrabandy afgańskiej heroiny. Oficerowie GRU szkolili odziały „Jurczyków" w prowadzeniu wojny partyzanckiej, po czym zajęli kluczowe stanowiska doradcze w Ministerstwie Obrony Tadżykistanu.

Kropkę nad i postawił w latach 1995–1997 generał FSB Wiaczesław Uszakow, który w okresie radzieckim kierował kontrwywiadem KGB w tej radzieckiej republice. Dzięki swoim kontaktom Uszakow odegrał ogromną rolę w wynegocjowaniu warunków pokojowych między zwaśnionymi tadżyckimi klanami. Według oficjalnych danych w wojnie domowej zginęło 60 tys. Tadżyków, ale Rosja zachowała w tym kraju wpływy, a przede wszystkim bazy wojskowe i wydzielony zarząd ochrony pogranicza FSB, który nadzoruje granicę tadżycko-afgańską.

Pucz Surata Husejnowa

Ostatnim akordem otwartego wpływu GRU na sytuację polityczną WNP był antyprezydencki pucz w Azerbejdżanie, który miał miejsce w 1993 r. Jego bohater Surat Husejnow do rozpadu ZSRR był dyrektorem fabryki tekstylnej w Górskim Karabachu. Wraz z rozpoczęciem azersko-ormiańskiego konfliktu o ten region zamienił garnitur na mundur tak skutecznie, że jako jeden z nielicznych azerskich dowódców mógł się pochwalić sukcesami. Baku, które ponosiło klęskę za klęską, potrzebowało bohaterów, dlatego prezydent Abulfaz Elczibei mianował Husejnowa wicepremierem i przedstawicielem w Górskim Karabachu. Jednak ambicje tego ostatniego rosły i wywołały polityczny konflikt z prezydentem, który zakończył się marszem karabaskich brygad Husejnowa na Baku. Nie byłoby to możliwe bez GRU, który doprowadził do przekazania rosyjskiej broni w ręce buntownika. 104. Dywizja Powietrzno-Desantowa, która wycofywała się z azerskiego miasta Gindżu do Rosji, pozostawiła arsenały, a GRU zadbał, aby ich zawartość przejęli puczyści, a nie oddziały wierne prezydentowi. Czy jednak Husejnow wiedział, że jest trybikiem w rosyjskiej operacji specjalnej? Moskwa nie pałała bowiem sympatią do prezydenta Elczibeia i robiła wiele, aby jego urząd przejął były generał KGB i sekretarz KPZR Gajdar Alijew. Pod lufami zbuntowanych oddziałów Elczibei złożył dymisję, jego miejsce zajął protegowany Moskwy, a sam Husejnow objął tekę premiera. W 1994 r. wzniecił jednak ponowny bunt wojskowy w Ginadżu i został oskarżony przez Alijewa o próbę zamachu stanu. Tym razem Moskwa nie udzieliła Husejnowowi poparcia, choć po klęsce puczu uzyskał azyl polityczny w Rosji.

Wykorzystanie azerskiej diaspory w Rosji stanie się odtąd jednym z instrumentów nacisku na Baku. Z jednej strony Moskwa udziela poparcia obecnemu prezydentowi Azerbejdżanu Ilhamowi Alijewowi, synowi swojego protegowanego. Wyrazem tej polityki są m.in. głośne medialnie wizyty szefów SWR i Federalnej Służby Bezpieczeństwa w Baku przed wyborami prezydenckimi. Z drugiej strony rosyjskie służby specjalne sterują działalnością Rosyjskiego Kongresu Azerów, który wykorzystują do krytykowania tego samego Ilhama Alijewa. Oczywiście po uzyskaniu od Baku potwierdzenia lojalności wobec Rosji kongres udziela poparcia dynastii Alijewów.

Wrogowie i przyjaciele

Na przełomie wieków poradzieckie republiki WNP okrzepły na tyle, że niektóre z nich podjęły próbę uniezależnienia się od Rosji. Było to oczywiście związane z procesem rozszerzania na Wschód NATO i UE oraz amerykańską obecnością w Afganistanie. Moskwa zdała sobie wtedy sprawę, że GRU to zbyt mało. Dlatego już wcześniej Kreml utworzył kilka cywilnych służb specjalnych, które uzyskały prerogatywy wywiadu zagranicznego. Na przykład Federalna Służba Monitoringu Finansowego zajmuje się śledzeniem operacji pieniężnych i giełdowych w Rosji oraz za granicą. Dane o korupcyjnych dochodach prezydenta Kirgizji, Kurmanbeka Bakijewa, uzyskane przez RosFinMonitoring i upublicznione w 2010 r. przez rosyjskie media, walnie przyczyniły się do wywołania antyrządowych zamieszek i zmiany władzy w tym kraju. Bakijew, jakkolwiek skorumpowany, naraził się Rosji odmową usunięcia z Kirgizji amerykańskiej bazy wojskowej w mieście Manas. Z kolei Federalna Służba Kontroli Obrotu Narkotykami odpowiada za przeciwdziałanie kontrabandzie środków odurzających. Uzyskane przez FSKN informacje o masowym udziale tadżyckich i uzbeckich elit władzy w trafficu afgańskich narkotyków służą Rosji do podważania wiarygodności tych państw na arenie międzynarodowej. To oczywiście tylko przejawy całej sieci wyspecjalizowanych wywiadów Rosji oplatającej WNP, bo zarządy wywiadu posiadają także MSW, Federalna Służba Ochrony i kilka innych specjalnych agencji.

Jednak w XXI w. rolę głównego kontrolera i kreatora sytuacji politycznej Kreml powierzył Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB). Był to wybór nieprzypadkowy, ponieważ w strukturę służby weszły dawne departamenty KGB kontrolujące armię, kontrwywiad, gospodarkę i – co najważniejsze – nastroje polityczne w całym ZSRR. Z tego tytułu FSB dysponuje wszechstronnym bankiem agentury KGB w dawnych krajach związkowych oraz kontaktami w służbach bezpieczeństwa byłych kolonii, kadrowo wywodzących się również z KGB. Ponadto FSB przejęła uprawnienia wywiadu elektronicznego, a wchłaniając służbę pograniczną – kompetencje płytkiego wywiadu przygranicznego. FSB jest także głównym organem zwalczania ekstremizmu oraz terroryzmu, pozostając w tym zakresie najważniejszym partnerem służb specjalnych WNP. Dlatego prawne przyznanie prerogatyw wywiadu oraz prawa działań zagranicznych specjalnych formacji wojskowych tej służby było tylko formalnością. A ponieważ w 1992 r. państwa poradzieckiej wspólnoty podpisały umowę o wzajemnym zakazie prowadzenia operacji specjalnych i wywiadowczych, zarząd wywiadu FSB został zakamuflowany w pionie strategicznego planowania i analiz tej służby. Mistrzowie „płaszcza i kindżału", jak w Rosji nazywa się efesbeszników, dokonali prostego podziału państw WNP na zaufane i wrogie.

Do pierwszych zaliczono: Białoruś, Kazachstan, Armenię, Tadżykistan, Kirgizję, a w zależności od lokalnego kolorytu władzy – także Ukrainę i Uzbekistan. Dla zaufanych partnerów FSB zorganizowała platformę współdziałania, jaką stało się Centrum Antyterrorystyczne WNP. Moskwa długo szukała dogodnej płaszczyzny porozumienia służb specjalnych, ponieważ przyjaciele, jakkolwiek względnie lojalni, niechętnie odnosili się do ingerencji FSB w swoje sprawy. Na pomoc przyszły kolorowe rewolucje, które w połowie ubiegłej dekady zaraziły Gruzję, Ukrainę i Kirgizję. Pod ich wrażeniem autorytarne reżimy sygnatariuszy układu antyterrorystycznego wręcz zaczęły się ubiegać o rosyjskie gwarancje pomocy w „walce z ekstremizmem". Kreml w zamian za lojalność zaoferował wszechstronną pomoc specjalną i wojskową. FSB stała się jednocześnie koordynatorem wspólnych działań prewencyjnych i kontrolerem miejscowych rządów. Zainicjowała praktyczną legislacyjną ścieżkę przenoszenia rosyjskich doświadczeń antydemokratycznych. Przykładem są wspólne działania ograniczające działalność mediów, w tym internetu, organizacji pozarządowych oraz wszelkich przejawów społeczeństwa obywatelskiego, o opozycji politycznej nie wspominając. FSB przymyka także oczy lub wręcz uczestniczy w porwaniach opozycjonistów na swoim terenie. Według Witalija Ponomariowa ze Stowarzyszenia Memoriał, służba, kierując się listami proskrypcyjnymi sporządzonymi przez uzbeckich kolegów, aresztowała i wydała Taszkientowi ponad 370 opozycjonistów lub tylko członków zakazanych w Uzbekistanie ugrupowań politycznych, głównie islamskich.

Do grupy wrogich państw oraz służb specjalnych FSB zakwalifikowała: Azerbejdżan, Mołdawię, Gruzję, a w latach 2005–2010 oraz obecnie – Ukrainę. Wobec tych krajów FSB prowadzi aktywne operacje szpiegowskie oraz działania destabilizujące sytuację polityczną i ekonomiczną, oczywiście w zależności od potrzeb Kremla i w stopniu adekwatnym do uznanych za antyrosyjskie kroków lokalnych władz. Na przykład nieuznawane Naddniestrze stało się jedną wielką rezydenturą FSB, działającą przeciwko Mołdawii oraz Ukrainie. Natężenie rosyjskiego szpiegostwa oraz prowokacji na granicach Mołdawii osiągnęło taki pułap, że na początku obecnej dekady Kiszyniów informował publicznie Tiraspol o zastosowaniu najostrzejszych środków wobec sprawców, niezależnie od przynależności państwowej. Trudno o bardziej dosadne sformułowanie ostrzeżenia dla rosyjskich służb specjalnych działających pod separatystycznym przykryciem.

Ukraina w okresie rządów pomarańczowej koalicji przeszła od ostrzeżeń do kroków odwetowych. W 2009 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zażądała wycofania z Krymu 19 oficerów zarządu kontrwywiadu wojskowego FSB przy Flocie Czarnomorskiej. Podstawą wydalenia była niemal jawna działalność werbunkowa obywateli Ukrainy i państw trzecich oraz przejmowanie obiektów infrastruktury turystycznej. Rok później ta sama służba przeprowadziła grę operacyjną z naddniestrzańską rezydenturą FSB. W jej efekcie pięciu oficerów FSB oraz ich moskiewski kontroler zostało aresztowanych podczas spotkania z podstawionym agentem. Na prośbę Moskwy Kijów nie upublicznił afery, ale przed wydaleniem wszyscy rosyjscy funkcjonariusze zostali skazani przez sąd wojskowy na kilkuletnie więzienie.

Należy oceniać, że dziś rosyjskie służby specjalne pozostają jednym z głównych i najbardziej efektywnych instrumentów politycznego oddziaływania Rosji na państwa WNP, a w obecnych warunkach geopolitycznych ich działalność ulegnie tylko nasileniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA