fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Rząd nie chce pracować nad projektem z podpisem Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński jako pierwszy złożył podpis pod projektem zrównującym wynagrodzenia kobiet i mężczyzn
Bartłomiej Wojtowicz/REPORTER
Rząd nie chce pracować nad jednym z niewielu projektów z podpisem prezesa PiS.

„Rada Ministrów odnosi się pozytywnie do celu projektu, natomiast wyraża wątpliwości co do sposobu jego osiągnięcia” – pisze rząd w stanowisku do projektu zmian w kodeksie pracy, wniesionym przez posłów PiS. Ostro krytykuje jeden z nielicznych projektów, pod którym podpis złożył Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS słynie z tego, że w Sejmie pod niemal niczym się nie podpisuje. W ubiegłej kadencji złożył podpis tylko pod jednym projektem, a w tej kadencji – pod czterema, jednak dwa były nowelizacjami, mającymi pomóc wybrnąć z pata wokół wyborów prezydenckich. W praktyce Kaczyński podpisał się więc pod tylko dwoma projektami ustaw – tzw. piątką dla zwierząt i właśnie nowelizacją kodeksu pracy.

Przewiduje ona zmianę definicji mobbingu, tak by obejmowała także niższe wynagradzanie kobiet względem mężczyzn za taką samą pracę tej samej wartości. Propozycję firmowała partyjna młodzieżówka Forum Młodych PiS, a poparcie prezesa przedstawiane był jako znaczące wydarzenie. – Pod tym projektem, który mamy przygotowany, mamy już pierwszy podpis. To jest podpis prezesa Jarosława Kaczyńskiego – zachwalał w czerwcu ubiegłego roku szef młodzieżówki Michał Moskal podczas konwencji w Lublinie.

Wątpliwa propozycja

Dlaczego projektu nie popiera rząd? „Poselski projekt ustawy (…) reguluje materię, która już obecnie jest regulowana” – zauważa Rada Ministrów. Jak pisze, kodeks pracy przewiduje, że pracownicy mają prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości, a „osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania”.

Rząd przypomina, że w spornych sprawach ciężar dowodu przerzucony jest na pracodawcę, który musi udowodnić przed sądem, że nie dyskryminował. Z kolei w przypadku mobbingu to pracownik musi przedstawić dowody. Paradoksalnie więc, jak dowodzi rząd „wprowadzenie regulacji zawartej w poselskim projekcie ustawy może osłabić ochronę pracowników przed dyskryminacją”. Wcześniej w swoich opiniach dla Sejmu projekt za niekorzystny dla pracowników uznali też m.in. Sąd Najwyższy i główny inspektor pracy.

Senator KO Krzysztof Brejza negatywne stanowisko rządu dla jednego z nielicznych projektów z poparciem Kaczyńskiego uważa za kuriozum. – Podpis prezesa PiS powinien gwarantować stabilność. Tymczasem jeśli już pod czymś się podpisze, efektem jest konflikt i chaos – komentuje.

Zauważa, że drugi z projektów popartych przez prezesa PiS, czyli „piątka dla zwierząt”, mająca m.in. zakazać hodowli norek, niemal doprowadził do rozpadu koalicji rządowej. Po wniesieniu poprawek przez Senat, projekt znajduje się w zamrażarce w Sejmie.

Zabiegi młodzieżówki

Jak to się stało, że Kaczyński podpisał się pod tak wątpliwą nowelizacją kodeksu pracy? Projekt został zaprezentowany przed wyborami prezydenckimi, a jego celem było pozyskanie elektoratu o lewicowej wrażliwości. Najważniejszy udział w pozyskaniu poparcia prezesa miał przewodniczący partyjnej młodzieżówki Michał Moskal, który jest jednocześnie szefem gabinetu Kaczyńskiego jako wicepremiera oraz dyrektorem biura prezydialnego PiS. To on pilotował również tzw. piątkę dla zwierząt.

Michał Moskal zauważa w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że projekt nowelizacji kodeksu pracy zyskał w pierwszym czytaniu poparcie wszystkich stron politycznych w Sejmie. – To cieszy, ponieważ walka z dyskryminacja na rynku pracy musi mieć ponadpartyjne, ogólnopolityczne wsparcie. Cieszę się, że udało nam się spowodować dyskusję w tym temacie, z której niewątpliwie wynikną dobre rozwiązania, dające wszystkim równe szanse proporcjonalne do ich zaangażowania, wiedzy i doświadczenia – komentuje.

Z uzasadnienia do jego projektu wynika, że tzw. luka płacowa jest wciąż dużym problemem, a według danych GUS kobiety zarabiają mniej od mężczyzn o 19,9 proc. Lepiej Polska wypada w badaniach Eurostatu. Według nich tzw. luka płacowa wynosi jedynie 8,5 proc., a niższa jest tylko w pięciu krajach UE. Również najnowszy raport PwC „Women in Work Index 2020” podaje stosunkowo niską wysokość tego wskaźnika w Polsce, bo tylko 5,3 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA