fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Beata Kempa o pomocy dla dzieci z Syrii: Jeśli będziemy je leczyć w kraju, nie wrócą do rodzin

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Za pieniądze, za które pomożemy w Polsce kilkorgu dzieciom w Polsce, tam na miejscu jesteśmy w stanie za te same kwoty pomóc dużo większej ilości dzieci, a nawet osobom dorosłym - mówiła w Polsat News szefowa kancelarii premiera Beata Kempa.

Kempa nawiązała w ten sposób do wyrażonej przez władze Sopotu gotowości na przyjęcie grupy syryjskich dzieci, które miały być leczone w Polsce, a także do apelu kard. Kazimierza Nycza, który wezwał do "przyjęcia w Polsce kilkuset uchodźców potrzebujących pilnie leczenia, pomocy nadzwyczajnej, koniecznej do ich przeżycia".

- Każdy, kto zna zasady związane z kulturą islamu, wie, że nawet jeżeli przyjmiemy tych kilkoro dzieci na leczenie, to one już nie mają prawa powrotu do swoich rodzin - stwierdziła Kempa tłumacząc, że jest to związane z tym, iż dzieci te będą przebywać wśród "niewiernych", przez co po zakończeniu leczenia "nie będą tam (w swojej ojczyźnie - red.) przyjęte". 

Szefowa KPRM zapewniła jednocześnie, że Polska nie oszczędza na pomocy uchodźcom z Syrii. - Mądra i roztropna pomoc, przede wszystkim pomoc skuteczna jest nam potrzebna - dodała.

Opozycji Kempa zarzuciła, że ta "walczy z polskim rządem używając jako tarczy chorych dzieci z Aleppo".

Szefowa KPRM stwierdziła też, że w kwestii pomocy dla Syryjczyków "rozumie argumenty miłosierdzia", ale - jak dodała - "w kwestii bezpieczeństwa rząd będzie bezkompromisowy".

Rozwijając to ostatnie zdanie Kempa wyjaśniła, że rząd "nie otworzy granic Polski w sposób bezkrytyczny", jak zrobiły to inne kraje UE i "nie narazi Polaków" na terroryzm. - Dla nas najważniejsze jest w tej chwili bezpieczeństwo - podsumowała.

Źródło: polsatnews.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA