fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Wolność za milion złotych. Bez VAT

Fotorzepa/ JAKUB KAMIŃSKI
Gigantyczne kaucje, a ich telefony i e-maile pod kontrolą – oskarżeni byli urzędnicy resortu finansów, sądzeni za wyłudzenia VAT, mogą wyjść z aresztu.

Arkadiusz B., eksdyrektor Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztof B., były wicedyrektor departamentu w Ministerstwie Finansów, zajmując eksponowane stanowiska, mieli stworzyć grupę przestępczą i okradać państwo z VAT. Pomagać miał im Andrzej S., ówczesny szef warszawskiej skarbówki.

Teraz, po ponad dwóch latach spędzonych w areszcie, mogą w końcu wyjść na wolność, jeżeli wpłacą wysokie poręczenia majątkowe: Arkadiusz B. milion złotych, Andrzej S. 700 tys. zł, a Krzysztof B. 500 tys. zł – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Tak zdecydował Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Gotówka i hipoteka

Chodzi o głośną aferę tzw. mafii VAT-owskiej w Ministerstwie Finansów – wysokich urzędników, którzy przez trzy lata (od listopada 2015 r. do sierpnia 2018 r.), pracując w resorcie i oficjalnie ścigając nieuczciwych podatników, mieli kierować grupą przestępczą, która wyłudzała VAT i dokonywała oszustw podatkowych. „Rzeczpospolita" kulisy tej sprawy ujawniła w październiku 2019 r. Ich proces toczy się przed warszawskim sądem od ubiegłego roku, został jednak utajniony „ze względu na interes państwa".

Krzysztof B. jest w areszcie od września 2018 r., Arkadiusz B. od stycznia 2019 r. Teraz mogą wyjść na wolność – jednak pod rzadko spotykanymi restrykcjami.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", w końcu kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie przedłużył im areszty do 15 lipca, ale z możliwością zamiany na tzw. kaucję.

Sumy poręczeń początkowo były niższe – dla Arkadiusza B. 250 tys. zł, dla Krzysztofa B. 130 tys. zł (a dla Andrzeja S. 200 tys. zł). Jednak po zażaleniu prokuratora sąd apelacyjny w końcu maja te kwoty podwyższył.

14 dni na poręczenie

Mogą wpłacić gotówkę lub wskazać np. jakąś swoją nieruchomość, na której ustanowiona zostanie hipoteka.

– Pod warunkiem przedstawienia w terminie do złożenia poręczenia majątkowego aktualnego operatu szacunkowego dotyczącego obciążanej nieruchomości oraz odpisu z księgi wieczystej potwierdzającej brak obciążeń w postaci innych hipotek na tej nieruchomości – wyjaśnia w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej" sędzia Adamczyk-Łabuda.

Jeśli chcą wyjść na wolność, poręczenie muszą złożyć w ciągu 14 dni (jak wyliczyliśmy do 9 czerwca). Na dziś wiadomo, że poręczenie złożył Krzysztof B., który 4 czerwca wpłacił 115 tys. zł na konto sądu. Resztę „w postaci hipoteki na kwotę 388 tys. zł ustanowionej na nieruchomości na rzecz wierzyciela hipotecznego Skarbu Państwa" – podaje nam sąd. Wystawiono więc już dokumentację zwolnienia Krzysztofa B. z AŚ Warszawa Białołęka.

Co do Arkadiusza B. oraz byłego szefa skarbówki brak w sądzie potwierdzenia, by wnieśli poręczenia.

Wszystko pod kontrolą

Oskarżeni, którzy wyjdą, będą mieli dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Jednak najciekawsze są inne rygory, jakie nałożył na byłych urzędników sąd. I tak mają „zakaz osobistego kontaktowania się oraz pośredniego z wykorzystaniem usług operatorów pocztowych, telekomunikacyjnych oraz dostawców usług internetowych ze współoskarżonymi i świadkami w sprawie" – wskazuje nam rzeczniczka SO.

Na tym nie koniec, bo w ciągu 14 dni zwolnienia muszą na piśmie dostarczyć pakiet informacji – „numery abonenckie telefonów, adresy poczty elektronicznej, nazwy użytkownika komunikatorów internetowych, jakimi będą się posługiwać w komunikacji z innymi osobami, oraz wskazać operatorów telekomunikacyjnych i dostawców usług internetowych, którzy zapewniać w tym zakresie im będą odpowiednie świadczenia" – zdecydował sąd. Muszą też pisemnie informować o „każdorazowej zmianie tych okoliczności w terminie 7 dni od ich wystąpienia".

Proces jest bliski końca. To sprawa bez precedensu, bo dotyczy urzędników, którzy ścigali przestępców podatkowych, a tymczasem sami nimi zostali. Grupa, którą byli urzędnicy mieli kierować przez sieć spółek zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią i tarcicą – wyłudziła 5 mln zł VAT i usiłowała wyłudzić 860 tys. zł. Proceder wykryło Centralne Biuro Śledcze Policji, z kolei zarzuty urzędnikom postawił Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Akt oskarżenia objął 22 osoby, w tym tzw. słupy – osoby firmujące oficjalnie przestępczą działalność za udział w zyskach.

Nieoficjalnie wiadomo, że Krzysztof B. poszedł na współpracę z prokuraturą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA