Reklama

Wolność za milion złotych. Bez VAT

Gigantyczne kaucje, a ich telefony i e-maile pod kontrolą – oskarżeni byli urzędnicy resortu finansów, sądzeni za wyłudzenia VAT, mogą wyjść z aresztu.

Aktualizacja: 18.06.2021 06:20 Publikacja: 17.06.2021 19:19

Wolność za milion złotych. Bez VAT

Foto: Fotorzepa/ JAKUB KAMIŃSKI

Arkadiusz B., eksdyrektor Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztof B., były wicedyrektor departamentu w Ministerstwie Finansów, zajmując eksponowane stanowiska, mieli stworzyć grupę przestępczą i okradać państwo z VAT. Pomagać miał im Andrzej S., ówczesny szef warszawskiej skarbówki.

Teraz, po ponad dwóch latach spędzonych w areszcie, mogą w końcu wyjść na wolność, jeżeli wpłacą wysokie poręczenia majątkowe: Arkadiusz B. milion złotych, Andrzej S. 700 tys. zł, a Krzysztof B. 500 tys. zł – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Tak zdecydował Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Gotówka i hipoteka

Chodzi o głośną aferę tzw. mafii VAT-owskiej w Ministerstwie Finansów – wysokich urzędników, którzy przez trzy lata (od listopada 2015 r. do sierpnia 2018 r.), pracując w resorcie i oficjalnie ścigając nieuczciwych podatników, mieli kierować grupą przestępczą, która wyłudzała VAT i dokonywała oszustw podatkowych. „Rzeczpospolita" kulisy tej sprawy ujawniła w październiku 2019 r. Ich proces toczy się przed warszawskim sądem od ubiegłego roku, został jednak utajniony „ze względu na interes państwa".

Krzysztof B. jest w areszcie od września 2018 r., Arkadiusz B. od stycznia 2019 r. Teraz mogą wyjść na wolność – jednak pod rzadko spotykanymi restrykcjami.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", w końcu kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie przedłużył im areszty do 15 lipca, ale z możliwością zamiany na tzw. kaucję.

Reklama
Reklama

Sumy poręczeń początkowo były niższe – dla Arkadiusza B. 250 tys. zł, dla Krzysztofa B. 130 tys. zł (a dla Andrzeja S. 200 tys. zł). Jednak po zażaleniu prokuratora sąd apelacyjny w końcu maja te kwoty podwyższył.

14 dni na poręczenie

Mogą wpłacić gotówkę lub wskazać np. jakąś swoją nieruchomość, na której ustanowiona zostanie hipoteka.

– Pod warunkiem przedstawienia w terminie do złożenia poręczenia majątkowego aktualnego operatu szacunkowego dotyczącego obciążanej nieruchomości oraz odpisu z księgi wieczystej potwierdzającej brak obciążeń w postaci innych hipotek na tej nieruchomości – wyjaśnia w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej" sędzia Adamczyk-Łabuda.

Jeśli chcą wyjść na wolność, poręczenie muszą złożyć w ciągu 14 dni (jak wyliczyliśmy do 9 czerwca). Na dziś wiadomo, że poręczenie złożył Krzysztof B., który 4 czerwca wpłacił 115 tys. zł na konto sądu. Resztę „w postaci hipoteki na kwotę 388 tys. zł ustanowionej na nieruchomości na rzecz wierzyciela hipotecznego Skarbu Państwa" – podaje nam sąd. Wystawiono więc już dokumentację zwolnienia Krzysztofa B. z AŚ Warszawa Białołęka.

Co do Arkadiusza B. oraz byłego szefa skarbówki brak w sądzie potwierdzenia, by wnieśli poręczenia.

Wszystko pod kontrolą

Oskarżeni, którzy wyjdą, będą mieli dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Jednak najciekawsze są inne rygory, jakie nałożył na byłych urzędników sąd. I tak mają „zakaz osobistego kontaktowania się oraz pośredniego z wykorzystaniem usług operatorów pocztowych, telekomunikacyjnych oraz dostawców usług internetowych ze współoskarżonymi i świadkami w sprawie" – wskazuje nam rzeczniczka SO.

Reklama
Reklama

Na tym nie koniec, bo w ciągu 14 dni zwolnienia muszą na piśmie dostarczyć pakiet informacji – „numery abonenckie telefonów, adresy poczty elektronicznej, nazwy użytkownika komunikatorów internetowych, jakimi będą się posługiwać w komunikacji z innymi osobami, oraz wskazać operatorów telekomunikacyjnych i dostawców usług internetowych, którzy zapewniać w tym zakresie im będą odpowiednie świadczenia" – zdecydował sąd. Muszą też pisemnie informować o „każdorazowej zmianie tych okoliczności w terminie 7 dni od ich wystąpienia".

Proces jest bliski końca. To sprawa bez precedensu, bo dotyczy urzędników, którzy ścigali przestępców podatkowych, a tymczasem sami nimi zostali. Grupa, którą byli urzędnicy mieli kierować przez sieć spółek zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią i tarcicą – wyłudziła 5 mln zł VAT i usiłowała wyłudzić 860 tys. zł. Proceder wykryło Centralne Biuro Śledcze Policji, z kolei zarzuty urzędnikom postawił Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Akt oskarżenia objął 22 osoby, w tym tzw. słupy – osoby firmujące oficjalnie przestępczą działalność za udział w zyskach.

Nieoficjalnie wiadomo, że Krzysztof B. poszedł na współpracę z prokuraturą.

Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Przed pierwszą rozprawą Nicolása Maduro. Co wydarzy się w sądzie?
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Przestępczość
Kolejny skandal korupcyjny wstrząśnie Ukrainą? NABU i SAP ujawniły proceder w Radzie Najwyższej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama