fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Prezydent Trump przed sądem

Ken Starr przewodniczył zespołowi oskarżycieli Billa Clintona. Teraz będzie bronił Donalda Trumpa
AFP
Po raz trzeci w historii USA przywódca kraju będzie sądzony przez Senat. Ale może to pomóc w reelekcji Trumpa.

Izba Reprezentantów w czwartek przekazała do Senatu artykuły impeachmentu, które zostały ceremonialnie przeczytane przez Johna Robertsa, przewodniczącego Sądu Najwyższego. We wtorek rozpoczyna się rozprawa. Senatorowie będą rozważać, czy usunąć Donalda Trumpa z urzędu za to, że nadużył swojej pozycji, by wymusić przysługę polityczną od władz Ukrainy, oraz czy utrudniał pracę Kongresu.

Sprawiedliwa rozprawa

Tuż przed przekazaniem oskarżeń do Senatu agencja nadzorcza – Government Accountability Office – uznała, że Trump złamał prawo, zamrażając pomoc wojskową dla Ukrainy; a Lew Parnas, bliski współpracownik Rudy'ego Giulianiego – osobistego prawnika Trumpa – dolał oliwy do ognia: zeznał, że prezydent był informowany o naciskach na Ukrainę i o próbie nakłonienia władz tego kraju do skompromitowania przeciwników politycznych prezydenta. Parnas złożył również w Kongresie dokumenty i nagrania wskazujące m.in., że ambasador Marie Yovanovitch, usunięta ze stanowiska przez Trumpa, była śledzona.

Demokraci od tygodni próbują wymusić na zdominowanym przez republikanów Senacie „sprawiedliwą rozprawę", a przez to rozumieją powołanie i przesłuchanie strategicznych świadków, w tym byłego doradcę ds. bezpieczeństwa Johna Boltona oraz pełniącego obowiązki szefa sztabu w Białym Domu Micka Mulvaneya. Republikańscy senatorzy, którzy walczą o kolejną kadencję w Kongresie, szczególnie ci mający silnych demokratycznych kontrkandydatów, czują presję, by poprzeć apele dotyczące wezwania świadków. Inni, z prezydentem i Mitchem McConnellem – przewodniczącym większości w Senacie – na czele, chcą zakończyć przesłuchania w Senacie jak najszybciej się da i uniknąć powoływania świadków. – Po pierwsze, nie chcieliśmy zaczynać dochodzenia, to dlaczego oczekuje się od nas, że mamy dokończyć to zadanie? – stwierdził republikański senator Rand Paul z Kentucky. Jego opór przed przesłuchiwaniem świadków podziela wielu republikańskich senatorów. – Szukanie dowodów to było zadanie Izby Reprezentantów. Nie mam zamiaru grzebać po więcej informacji. Zamierzam się odnieść do tego, co przedstawiła nam Izba Reprezentantów – stwierdził sen. James Lankford z Oklahomy.

Rozprawa w Senacie to też okazja dla Trumpa do przedstawienia swojej wersji wydarzeń. Do tej pory ani prezydent, ani jego doradcy nie dostarczyli żadnych wyjaśnień, chociaż wytykali demokratom „głębokie braki proceduralne".

W Senacie Trumpa bronić będzie zespół prawniczy, w którym znalazły się, oprócz kilku osobistych prawników prezydenta, jego ulubione osobistości telewizyjne, w tym Ken Starr, który przewodniczył śledztwu przeciwko prezydentowi Billowi Clintonowi, oraz Alan Dershowitz, celebryta wśród prawników, specjalizujący się w trudnych do wygrania sprawach. Wśród jego byłych klientów są m.in. O.J. Simpson, Mike Tyson oraz Jeffrey Epstein. W sobotę zespół prawniczy Trumpa przedstawił sześciostronicową oficjalną odpowiedź na oskarżenia, w której odrzucają zarzuty jako bezpodstawne i określają próbę usunięcia go z urzędu jako niebezpieczną dla Ameryki. – Artykuły impeachmentu zgłoszone przez Izbę Reprezentantów są niebezpiecznym atakiem na prawo Amerykanów do wolnego wyboru prezydenta. To bezwstydna i bezprawna próba odwrócenia wyborów prezydenckich z 2016 r. i ingerowania w wybory 2020 – brzmi oświadczenie obrony.

Sukces Trumpa

Jak przewidują obserwatorzy, Donald Trump wyjdzie z impeachmentu obronną ręką. Podobnie zresztą jak dwaj jego poprzednicy, Andrew Johnson i Bill Clinton. Republikanie prawie jednogłośnie stoją za Trumpem murem.

Gdy w czwartek czytano w Senacie artykuły impeachmentu, trudno było oprzeć się myśli o tym, jak impeachment wpłynie na szanse polityczne Donalda Trumpa w zbliżających się wyborach. Bo bez względu na decyzję Senatu ostateczny sąd o prezydencie wydadzą wyborcy.

W mocno podzielonej Ameryce impeachment interpretowany jest dwojako. Gdyby to zależało od demokratów, to Trump zostałby usunięty z urzędu już w trakcie impeachmentu. Demokratyczni wyborcy nie będą na niego głosować. Wyborcy republikańscy, szczególnie ci mocno konserwatywni, pozostają wierni Trumpowi i żyją w przeświadczeniu, że stał się ofiarą wojny politycznej.

Są bardzo podatni na retorykę płynącą z Białego Domu, która kształtuje rzeczywistość diametralnie inną niż ta postrzegana przez demokratów. W momencie, gdy demokraci szykowali się do zaprezentowania w Senacie oskarżeń przeciwko prezydentowi w przekonaniu, że powinien zostać usunięty z urzędu, Trump skupił się na podkreślaniu swoich sukcesów. Wziął udział w hucznej ceremonii podpisania porozumienia handlowego z Chinami. – To najważniejsze porozumienie, jakie kiedykolwiek podpisano – mówił z dumą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA