fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

HFPC o projekcie ws. edukacji seksualnej - zakazu może nie ma, ale będzie efekt mrożący

Adobe Stock
Niedostateczne uwzględnienie standardów międzynarodowych, nieuzasadniona ingerencja w swobodę wypowiedzi i naruszenie zasady prawa karnego, jako środka o charakterze ostatecznym – to główne zarzuty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka pod adresem obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny.

Fundacja w swojej opinii precyzyjnie wskazuje akty prawa międzynarodowego (zarówno wiążące, jak i o charakterze soft law), obligujące Polskę do prowadzenia edukacji seksualnej. Jest wśród nich Konwencja o prawach dziecka,  która zobowiązuje Państwa – Strony do ochrony dzieci przed wszelkimi formami wyzysku seksualnego i nadużyć seksualnych. Art. 19 KPD stwierdza wprost, że państwa te mają obowiązek podejmowania wszelkich właściwych kroków w dziedzinie ustawodawczej, administracyjnej, społecznej oraz wychowawczej dla ochrony dziecka przed wszelkimi formami przemocy fizycznej bądź psychicznej, krzywdy lub zaniedbania bądź złego traktowania lub wyzysku, w tym wykorzystywania w celach seksualnych, dzieci pozostających pod opieką rodziców, opiekunów prawnych lub innej osoby sprawującej nad nimi opiekę. Regulacja ta została jeszcze wzmocniona treścią Protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka w sprawie handlu dziećmi, dziecięcej prostytucji i dziecięcej pornografii. Obliguje on Państwa Strony do prowadzenia wśród dzieci działań uświadamiających o charakterze m.in. edukacyjnym, zogniskowanych na zapobieganie stania się przez dziecko ofiarą przestępstw o charakterze pedofilskim.

Czytaj też:

"Tymczasem uzasadnienie obywatelskiego projektu ustawy wskazuje, że ideą, która przyświecała projektodawcom w tej mierze byłoby doprowadzenie do całkowitego zakazu prowadzenia  zajęć edukacji seksualnej w szkołach" – tłumaczy Marcin Wolny, prawnik HFPC.

W swojej opinii HFPC podkreśla, że wbrew intencjom projektodawców wyrażonym w uzasadnieniu projektu, a także pojawiającym się obawom społecznym, projekt wprost nie zakazuje prowadzenia edukacji seksualnej. Przyjęcie ustawy w proponowanym brzmieniu znacząco utrudniłoby jednak prowadzenie zajęć z zakresu edukacji seksualnej, gdyż miałaby ona istotny wpływ na swobodę pracy osoby prowadzącej zajęcia edukacyjne na ten temat oraz zakresu wykładanych treści. Przyjęte przez projektodawców pojęcia propagowania i pochwalania z łatwością mogą być użyte do ścigania nauczycieli, a nawet lekarzy.

„Rezultatem ich przyjęcia będzie powstanie efektu mrożącego, istotnie ograniczającego przekazywanie treści obiektywnie istotnych z punktu widzenia potrzeb nastoletnich osób uczestniczących w takiej edukacji" – podnosi M. Wolny.

Zmian tych nie da się pogodzić również z Konstytucją RP - twierdzi HFPC. Bazując na zasadzie proporcjonalności, konstytucja ogranicza  swobodę ustawodawcy zwykłego ustanawiającego normy prawa karnego. Obliguje go do stosowania prawa karnego jako ostatecznego rozwiązania, gdy inne środki zawiodą lub nie będą dawać szans na poprawę.

„Tymczasem w omawianym przypadku wyobrazić sobie można całą gamę działań, które doprowadziłyby do założonego przez projektodawców skutku, za pomocą innych, mniej ingerujących środków".

W swojej opinii HFPC wskazała, że na omawiany problem należy zwrócić uwagę również z punktu widzenia swobody ingerencji państwa w wolność wypowiedzi.

"Pewnym kierunkiem interpretacyjnym powinien być pogląd Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wyrażony na gruncie sprawy Bayev i inni p. Rosji. Trybunał zajmował się w niej rosyjskimi przepisami prawa zabraniającymi, pod groźbą kary administracyjnej, promowania wśród nieletnich nietradycyjnych relacji seksualnych, tworzenia zniekształconego obrazu społecznej równości pomiędzy tradycyjnymi i nietradycyjnymi związkami seksualnymi." - mówi M. Wolny.

Oceniając te kwestie Trybunał uznał, że w sprawie skarżących doszło do niekoniecznej i nieuzasadnionej ingerencji państwa w wolność wypowiedzi. W ocenie ETPCz zaskarżone przepisy nie służyły ochronie moralności, a rezultatem ich stosowania mógł być skutek odwrotny od zakładanego, zwłaszcza w zakresie ochrony zdrowia i praw innych osób. Trybunał jednocześnie wskazał, że w „delikatnych kwestiach, takich jak publiczna dyskusja na temat edukacji seksualnej, w których poglądy rodziców, polityka edukacyjna i prawo stron trzecich do wolności wypowiedzi muszą być zrównoważone, władze nie mają innego wyboru, jak uciekać się do kryteriów obiektywności, pluralizmu, dokładności naukowej i ostatecznie przydatność określonego rodzaju informacji dla młodych odbiorców.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA