fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Jaki jest termin na złożenie kasacji przez prokuratora generalnego i rzecznika praw obywatelskich

Fotolia.com
Złamanie prawa zostanie tak nazwane, choćby po latach.

Prokurator generalny i rzecznik praw obywatelskich dysponują w polskim systemie postępowania karnego kompetencją szczególną – prawem wniesienia w każdej sprawie tzw. kasacji nadzwyczajnej. Jej „nadzwyczajność" polega na tym, że nie mają do niej zastosowania ani ograniczania przedmiotowe (można ją wnieść od każdego wyroku), ani temporalne (można ją wnieść po terminie przewidzianym dla stron). Jeśli kasacja taka ma zostać złożona na korzyść skazanego, nie jest obarczona żadnym terminem.

Dzięki temu podmioty te mogą wnieść kasację na korzyść osób skazanych wiele lat czy nawet dekad wcześniej. Nie ma tu znaczenia, że kara została już odbyta, nastąpiło zatarcie skazania, zastosowano akt łaski ani też wystąpienie ewentualnych okoliczności wyłączających ściganie. Kasację taką można wnieść nawet po śmierci osoby skazanej.

A gdzie dowody?

Czy jednak wnoszenie kasacji po wielu latach od wyroków „historycznych" znajduje uzasadnienie? Po śmierci osoby skazanej jej sytuacja nie ulegnie przecież zmianie, nie będzie mowy o odszkodowaniu czy zadośćuczynieniu. Orzeczenie miałoby zatem jedynie wartość symboliczną. Czy należy zatem angażować sędziów Sądu Najwyższego, skoro oznaczać to będzie, że sprawy osób żyjących będą musiały poczekać?

Dodatkowe trudności powodują kwestie dowodowe. Aby kasacja została uwzględniona, przy wydawaniu zaskarżonego wyroku musiało dojść do rażącego naruszenia prawa, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia. Udowodnienie, że tak było, należy do podmiotu wnoszącego kasację, ale jeśli dotyczy ona wyroku wydanego przed wielu laty, może się okazać, że dokumenty w sprawie zostały zniszczone lub zaginęły. Konieczne wówczas może być przeprowadzenie czasochłonnego postępowania mającego na celu odtworzenie akt.

Do kasacji wnoszonych od wyroków „historycznych" należy zatem podchodzić z dużą dozą ostrożności. Z drugiej jednak strony nie można zaprzeczyć, że w niektórych przypadkach wniesienie tego środka może się okazać niezbędne w celu odwrócenia skutków orzeczeń wydawanych za czasów obowiązywania w Polsce innego ustroju.

Pozostał bez skazy

Przykładem takiej sytuacji niech będzie proces rehabilitacyjny rotmistrza Witolda Pileckiego, który odbył się w 1990 r. Nie tylko doprowadził on do formalnego oczyszczenia z zarzutów rotmistrza Pileckiego, lecz także stał się okazją do wygłoszenia jednej z najsłynniejszych mów obrończych w historii Polski przez ówczesnego adwokata, obecnie prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego.

Można by rzec, że bohaterstwo Witolda Pileckiego, które wykazał podczas wojny polsko-bolszewickiej i okupacji w czasie drugiej wojny światowej, a także ewidentnie polityczny charakter jego procesu w 1948 r., same w sobie jasno pokazują, jak należy oceniać jego życie i czyny. Ewentualny proces rehabilitacyjny nie mógł mu przywrócić godności czy chwały, bo tych przymiotów rtm. Pilecki nigdy nie utracił.

A jednak istotne było formalne potwierdzenie jego niewinności w orzeczeniu Sądu Najwyższego. Rzeczpospolita Polska, jako sukcesor Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stała przed historycznym zobowiązaniem do oficjalnego stwierdzenia, że doszło nie tylko do naruszenia prawa, ale do pogwałcenia podstawowych zasad, na których opierać musi się postępowanie karne w cywilizowanych krajach. Był to jasny sygnał, że bez względu na to, kto sprawuje władzę, złamanie prawa pozostanie złamaniem prawa i zostanie takim nazwane, chociażby musiało upłynąć wiele lat.

Dlatego też uprawnienie do zaskarżania wyroków „historycznych" przy pomocy kasacji nie jest ani zbędne, ani czysto teoretyczne. Rzecznik praw obywatelskich wnosił takie kasacje np. w sprawach Świadków Jehowy z lat 70., uczestników wydarzeń zielonogórskich z 1960 r. czy osób skazywanych po drugiej wojnie światowej przez wojskowe sądy rejonowe na podstawie tzw. małego kodeksu karnego. Sąd Najwyższy uwzględniał te kasacje, podkreślając, że w tym czasie prawa karnego nadużywano do celów politycznych, a ówczesne władze naruszały Konstytucję PRL.

Oby się nie powtórzyły

Uważna analiza historii Polski może doprowadzić do wskazania innych jeszcze wyroków, które powinny zostać tak zaskarżone. Ewentualna kasacja w takiej czy innej sprawie „historycznej" wywiedziona będzie nie dla poczucia satysfakcji czy moralnego zwycięstwa określonych środowisk, lecz dla napiętnowania fundamentalnych naruszeń prawa, aby zminimalizować szansę powtórzenia ich w przyszłości.

Autor jest głównym specjalistą w Zespole Prawa Karnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA