fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Powiedzmy o tym wszystkim - problem pedofilii w kościele i dokument "Tylko nie mów nikomu" komentuje Joanna Parafianowicz

YouTube
Jeśli Kościół znów chce być wzorem, niech patrzy na jałmużnika.

Kościół katolicki w Polsce niewątpliwie przeżywa kryzys. Nie odczuwają go rzecz jasna osoby, których wiara – nie tyle w Boga, ile w instytucję – jest niezachwiana. Wątpiący lub niedowierzający jego fundamentom mają jednak podstawy do niesmaku. Sprzyja temu zarówno sytuacja związana z zarzutami profanacji wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej poprzez udekorowanie jej tęczą, jak i premiera długo zapowiadanego filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu".

Dyskusja publiczna o pierwszej sprawie boleśnie zdaje się obnażać fakt, iż kwestie wiary bywają mylone z symbolami bliskimi różnym grupom z rozmaitych powodów, a debata opierająca się na analizie liczby kolorów poszczególnych rodzajów tęczy w kontekście interpretacji tekstu Starego Testamentu jako źródła powszechnie obowiązującego prawa wolna jest od merytorycznych argumentów, nie stroni zaś od emocji.

Reakcje różnych środowisk na ujawnienie przypadków pedofilii pośród księży zdradzają zaś to, iż funkcjonowanie kościelnej hierarchii de facto oderwanej pod względem legislacji i procedur od tych, które stanowi państwo – zdaje się rozwiązaniem z wielu powodów chybionym. Bagatelizowanie problemu będącego tematem filmu przez niektórych przedstawicieli Kościoła samo w sobie jest co najmniej przykre.

„Tylko nie mów nikomu" nie jest dokumentem nadto emocjonalnym, choć pokazuje, że nadużycia wobec dzieci – mają realny wpływ na życie późniejszych dorosłych – emocje wywołując. Nie jest to także film oskarżający, choć, jak sądzę, nawet nieszczególnie wrażliwy widz może mieć trudności ze sformułowaniem słów obrony. Jest to materiał, który bez uciekania się do reżyserskich sztuczek i scenopisarskich trików porusza i wywołuje współczucie dla ofiar, żal do sprawców i głębokie niezrozumienie dla bierności osób, które, mając odpowiednią wiedzę, nie uczyniły z niej użytku.

Paradoksalnie, w tej litanii kościelnych – nomen omen – grzechów, jasnym punktem zdaje się postawa papieskiego jałmużnika, kardynała Konrada Krajewskiego, który wbrew literze prawa, ale zgodnie z odruchem serca przywrócił dostawy prądu do nielegalnie zamieszkiwanej rzymskiej kamienicy, choć prawdopodobnie poniesie z tego tytułu przynajmniej finansowe konsekwencje. Cóż, jeśli Kościół śmie marzyć o tym, aby w przyszłości stać się ponownie autorytetem, bliższa powinna mu być postawa Robin Hooda niźli moralność pani Dulskiej.

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA