fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Sprawa marszałka Grodzkiego: wystarczy jeden wiarygodny świadek, żeby skazać

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
W sądzie nie sprawdza się powiedzenie „słowo przeciwko słowu”. Do skazania w procesie karnym wystarczy nawet jedno zeznanie.

Kolejne oskarżenia wobec marszałka Senatu wzmagają dyskusję o mocy zeznań świadka. Jedno jest pewne: popularne powiedzenie „słowo przeciwko słowu” to ogromne uproszczenie. Inny status mają zeznania świadka, a inny wyjaśnienia oskarżonego.

Pod groźbą kary do ośmiu lat

Zarówno zeznania świadka, w szczególności składającego doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jak i wyjaśnienia oskarżonego stanowią dowody. Z tym że świadek zeznaje pod groźbą kary – nawet do ośmiu lat więzienia (art. 233 kodeksu karnego). Oskarżony (podejrzany) natomiast nie odpowiada karnie za fałszywe wyjaśnienia, nie odpowiada nawet za fałszywe zeznania – jeśli zeznawał w celu uwolnienia się od odpowiedzialności karnej, co nieraz następuje przed postawieniem mu zarzutów.

Między oskarżanym, nawet w potocznym znaczeniu, a stawiającym zarzuty, choćby w mediach, jest jeszcze taka różnica, że ten drugi naraża się na odpowiedzialność za zniesławienie czy to karną, czy cywilną (notabene marszałek Grodzki zamierza z tej drogi korzystać).

Nie ma wielu

– Mimo szeregu nowych tzw. naukowych form dowodów, np. nagrań, zeznania świadków odgrywają bardzo dużą rolę w procesie, zwłaszcza karnym. Nie ma też przeszkód, aby jeden wiarygodny świadek wystarczył do skazania – ocenia prof. Stanisław Waltoś, karnista z Krakowa.

– Bardzo często w sprawie jest tylko jeden świadek i jeden oskarżony, np. kobieta napadnięta na ulicy, której zabrano torebkę i która rozpoznała zatrzymanego przez policję napastnika, który miał przy sobie portfel z jej torebki. I chociaż będzie mówił, że go znalazł na ulicy, zeznanie kobiety może zadecydować o skazaniu – wskazuje Marek Celej, sędzia karny z Warszawy.

Wprawni sędziowie łatwo sprawdzą wiarygodność świadka.

– Bada się, czy świadek zeznaje przed sądem to samo, co mówił w śledztwie, czy nie jest skonfliktowany z oskarżonym lub do niego uprzedzony. I nawet jak „ułoży” sobie zeznania, to jeśli nie przy 3 czy 4, to przy 12 czy 15 pytaniu wyjdzie to na jaw – mówi sędzia Celej.

Dowody ze słyszenia

Zdecydowanie sceptycznie karniści podchodzą do tzw. świadków ze słyszenia. Czyli takich, którzy informacje o zdarzeniu czerpią od innej osoby lub osób.

Wskazują, że jeśli np. świadek pożyczył pieniądze na łapówkę np. krewnemu, a nie był przy samym jej wręczeniu, to nie ma bezpośredniego dowodu wręczenia. Mogło przecież do tego nie dojść.

– Byłem i jestem bardzo sceptyczny wobec zeznań świadków ze słyszenia. Niektóre procedury, np. anglosaska, wręcz takie dowody wykluczają, poza szczególnymi sytuacjami – wskazuje prof. Waltoś.

Przyda się doświadczenie życiowe

– Gdy ktoś oskarża, a pomawiany zaprzecza, to zawsze jest wątpliwość – wskazuje adwokat Jerzy Naumann. – W przypadku oskarżeń pod adresem marszałka Senatu rzecz wygląda jeszcze prościej; wszak w akcję pomówień zaangażowały się, prawdopodobnie bezprawnie, organy państwa. Swoiste podżeganie do pomawiania, którego mieliśmy okazję wysłuchać z ust wysokiego funkcjonariusza, unicestwia zaufanie do uzyskanych na takiej drodze doniesień.

Oczywiście w takich sprawach organy ścigania, a potem sądy kierują się także doświadczeniem życiowym wypływającym z podobnych spraw. W przypadku np. łapówki: jak żądanie jej i wręczanie zwykle przebiega i jak zachowują się uczestnicy takiego zdarzenia.

Niezależnie jednak od wiarygodności doniesień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i motywacji, jakie mogłyby za nimi stać, organy ścigania muszą je prawnie zakwalifikować – w szczególności czy wyczerpują znamiona przestępstwa. Dopiero potem mogą zbadać, czy nie doszło do jego przedawnienia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA