fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rozliczenia ze zbrodniami komunistycznymi po 30 latach

AFP
Przeciwko trzem ostatnim żyjącym członkom najwyższych władz Czechosłowacji wszczęto śledztwo w sprawie zabójstw na granicach.

– Oskarżonych informowano o strzelaniu tam (do uciekinierów), bezpośrednio instruowali też ministrów, jaki reżim stosować na granicy – powiedział praski prokurator Jan Lelek.

Oskarżenie przedstawiono byłemu przywódcy partii komunistycznej 97-letniemu Milošowi Jakešowi, byłemu premierowi 95-letniemu Lubomirowi Štrougalowi oraz byłemu ministrowi spraw wewnętrznych 89-letniemu Vratislavowi Vajnarowi.

– To temat zastępczy – stwierdził Vojtěch Filip, lider Komunistycznej Partii Czech i Moraw, bezpośredniej następczyni rządzącej dawniej Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Przypomniał, że sam Štrougal miał już „dwie sprawy: jedna uległa przedawnieniu, a drugą oddalił sąd".

– Obecne postępowanie wszczęto po znalezieniu w archiwach kluczowych dokumentów, które pokazują, że oskarżeni wiedzieli o wszystkim i nie zrobili nic, by temu zapobiec – powiedział jednak prokurator Lelek.

Trzem politykom zarzucono odpowiedzialność za śmierć dziewięciu osób zastrzelonych przez straż graniczną lub zagryzionych przez służbowe psy strażników. Sześć kolejnych zostało rannych. Akt oskarżenia obejmuje jednak jedynie lata 1976–1989. W 1976 roku wszedł bowiem w życie podpisany w ramach ONZ Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, gwarantujący m.in. prawo do opuszczenia rodzinnego kraju.

Ale oskarżenie opiera się na dokumentach złożonych jeszcze w 2017 roku w prokuraturze w Brnie przez Platformę Europejskiej Pamięci i Sumienia, grupującej ponad 60 instytucji z 20 państw Europy i Ameryki Północnej. Te z kolei mówiły o 28 ofiarach śmiertelnych na granicy z Austrią i Niemcami Zachodnimi (zastrzelonych, porażonych śmiertelnie prądem ze specjalnych ogrodzeń, zestrzelonych w samolotach próbujących przelecieć nad granicą oraz tych, którzy popełnili samobójstwa, osaczeni przez strażników). To Platforma znalazła dokumenty „o bezpośredniej odpowiedzialności (oskarżonych) za wprowadzenie, utrzymanie i doskonalenie systemu" ochrony granicy.

– Mieliśmy rację, czyniąc ze sprawy zabójstw na granicy sprawę międzynarodową – powiedziała przedstawicielka Platformy Neela Winkelmann. Czeski wymiar sprawiedliwości współpracuje przynajmniej przy dwóch takich międzynarodowych sprawach. Pion śledczy IPN w Krakowie prowadzi śledztwo w sprawie śmierci ok. 30 obywateli polskich zabitych na granicy czechosłowacko-austriackiej w latach 1948–1989.

Ale bardziej inspirujące dla Pragi okazało się wspólne śledztwo z Niemcami w sprawie zabicia przez czechosłowacką straż czterech obywateli NRD. Szef Platformy i były szef polskiego IPN dr Łukasz Kamiński stwierdził z kolei, że „nacisk ze strony polskiego i niemieckiego systemu sądowniczego skłonił w końcu czeskie władze do działania".

Komuniści zapewniają jednak obecnie chwiejną większość parlamentarną rządowi Andreja Babiša. „30 lat było cicho" – zdziwił się też rzecznik prasowy prezydenta Miloša Zemana, niechętnego rozliczeniom z przeszłością.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA