fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Fort Trump niepokoi Kreml

adobestock
Amerykańskiej bazy w Polsce jeszcze nie ma, a już rosyjski ambasador straszy nią Białorusinów.

Główna białoruska stacja rządowa Biełaruś 1 nadała wywiad z Michaiłem Babiczem, nowym ambasadorem Rosji w Mińsku. Prowadzący rozmowę dziennikarz zadał pytanie i jednocześnie sam na nie odpowiedział, twierdząc, że militaryzacja regionu, a szczególnie plany rozmieszczenia w Polsce amerykańskiej bazy wojskowej budzą „uzasadnione obawy" zarówno w Moskwie, jak i w Mińsku.

Czytaj także: Fort Trump pod Kwidzynem, czyli infantylizacja polityki

– Czy Białoruś ma czegoś się obawiać ? – zapytał ambasadora. Wysłannik Rosji potwierdził, że temat ten rzeczywiście „budzi obawy" i że „nie wolno go lekceważyć". Babicz przypomniał o istnieniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji (ZBiR) i oświadczył, że Mińsk i Moskwa mają „jedną politykę wojskową" i już podejmują „wspólne kroki". Ambasador nie sprecyzował, o jakie dokładnie kroki chodzi i dlaczego amerykańska baza, której jeszcze nie ma, już miałaby stanowić jakieś zagrożenie dla Białorusi i Rosji.

– Chciałbym podkreślić ważną rzecz, istotną przede wszystkim dla Białorusi i dla tych, którzy mają jakieś zamiary. Jakikolwiek atak na Białoruś będzie potraktowany jako atak na Rosję ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Taka konfrontacja nic dobrego nie przyniesie Polsce oraz państwom bałtyckim – mówił.

Wypowiedź ambasadora została rozkolportowana przez wszystkie najważniejsze rosyjskie i białoruskie media. Mówiąc o „zamiarach", dyplomata zasugerował, że zagrożenie konfliktem istnieje. Media w Mińsku coraz częściej przyjmują narrację kremlowskiej propagandy, nie wspominając o tym, że napięcie w regionie wywołała Rosja, anektując Krym i angażując się w trwającą od ponad czterech lat wojnę na wschodzie Ukrainy.

– Tworzone przez byłych wojskowych czasopisma branżowe alarmują na wszelkie sposoby. Główny przekaz jest taki: „Polacy zaprosili Amerykanów, to może najwyższy czas zaprosić Rosjan" – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksandr Alesin, czołowy białoruski analityk wojskowy. – Spekulacje na temat rozmieszczenia rosyjskiej bazy na Białorusi nabierają cech prawdopodobieństwa. Wojskowi wywierają presję na Władimira Putina, a ten z kolei naciska na prezydenta Białorusi – twierdzi Alesin. Według niego władze w Mińsku chcą trzymać się jak najdalej od rosyjsko-zachodniej konfrontacji. Jeżeli jednak Fort Trump (tak o bazie USA w Polsce mówił Andrzej Duda – przyp. red.) pojawi się w Polsce, nie będą w stanie powstrzymać planów Rosjan.

Retoryka białoruskiego przywódcy w ostatnich miesiącach znacząco się zmieniła. W 2015 roku zablokował plany utworzenia na Białorusi rosyjskiej bazy lotniczej, mimo że międzyrządowe porozumienie zostało już opublikowane na stronie rosyjskiego premiera. Ale już kilka miesięcy temu szef białoruskiej dyplomacji nie wykluczał stałej obecności rosyjskiej armii na Białorusi.

Wszystko wskazuje na to, że Mińsk walczy o rosyjskie fundusze. Tegoroczna jesień to czas, gdy w Moskwie mają zapaść ważne dla białoruskich władz decyzje. Chodzi przede wszystkim o cenę gazu oraz o cenę i ilość dostarczanej na Białoruś ropy. Bieżące kontrakty kończą się w przyszłym roku, ale międzyresortowe rozmowy już trwają. Oprócz tego Białoruś ma nadzieję na miliard dolarów rosyjskiego kredytu, którym chce spłacić część dotychczasowych długów wobec Moskwy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA