fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS wiąże ręce obrońcom zwierząt. Kto stoi za poprawką?

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
PiS, walcząc o prawa zwierząt, zgłosił poprawkę wiążącą ręce organizacjom pozarządowym. Kto konkretnie za nią stoi, nie wiadomo.

– Nasza formacja i ja osobiście od bardzo długiego czasu uważamy, że w Polsce trzeba wprowadzić zupełnie nowy porządek prawny, jeśli chodzi o ochronę zwierząt – mówił na początku września prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezentując „piątkę dla zwierząt". Najbardziej znanym elementem nowelizacji jest zakaz hodowli zwierząt futerkowych, a inny zwiększał kompetencje organizacji pozarządowych w zakresie ochrony zwierząt.

Ten ostatni zamiar się już zdezaktualizował. PiS zgłosił poprawkę, znacznie ograniczającą kompetencję takich organizacji. I odbyło się to w niejasny sposób, w samym środku napiętych rozmów koalicyjnych.

Zmiany dotyczą art. 7 ustawy o ochronie zwierząt. Obecnie głosi, że „w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę".

I rzeczywiście, zgodnie z zapowiedzią Kaczyńskiego, początkowo jego klub chciał poszerzyć kompetencje organizacji. Pierwotny projekt przewidywał, że będą mogły one wnioskować o asystę policji lub straży gminnej.

Zmieniło się to w czasie błyskawicznych prac w Sejmie w połowie września. Klub PiS zgłosił poprawkę, zgodnie z którą organizacja społeczna będzie mogła podjąć interwencję wyłącznie w asyście policjanta, strażnika gminnego lub weterynarza. I to od decyzji jednej z tych trzech osób ma zależeć to, czy zwierzę będzie zabrane.

Poprawkę przyjął Sejm, a obecnie nad projektem pracuje Senat. Zdaniem Katarzyny Topczewskiej, adwokat współpracującej z organizacjami prozwierzęcymi, poprawka jest niebezpieczna.

– Odbiorowi będzie mógł się sprzeciwić jakikolwiek policjant, np. będący sąsiadem właściciela zwierząt. Ze swojej praktyki znamy bardzo wiele sytuacji, gdy policja nie widzi potrzeby odbioru zwierząt, a później właściciel jest skazany za znęcanie się – mówi. – Powiatowi lekarze weterynarii również mogą być stronniczy. Poza tym nie mają kompetencji do oceny zdrowia wszystkich zwierząt. Mieliśmy interwencje w sprawie niedźwiedzi czy zwierząt egzotycznych i zawsze zabieraliśmy wyspecjalizowanego lekarza – dodaje.

Organizacje prozwierzęce przeprowadzają około 14 tys. interwencji rocznie, ratując około 5 tys. maltretowanych lub zaniedbanych zwierząt. Dlaczego PiS zdecydował się na taką zmianę? Nie udało się nam skontaktować ani z wnioskodawcą projektu Grzegorzem Pudą, ani Markiem Suskim, innym z posłów PiS forsujących nowelizację. Co więcej z naszych informacji wynika, że organizacje prozwierzęce od dłuższego czasu próbują ustalić, kto konkretnie zgłosił poprawkę.

Paweł Suski, były poseł PO związany z organizacjami prozwierzęcymi, zauważa, że poprawka pojawiła się w okresie największych napięć w Zjednoczonej Prawicy, gdy z powodu sprzeciwu Solidarnej Polski wobec „piątki dla zwierząt" koalicja zawisła na włosku. – Tak znaczna zmiana frontu mogła być elementem targów wewnątrz obozu władzy – ocenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA