fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Przebita opona w limuzynie Jarosława Gowina. BOR nie przerwał jazdy

W marcu ub. roku na autostradzie A4 pod Opolem wystrzeliła opona w aucie, którym jechał prezydent. Samochód wpadł w poślizg i wylądował w rowie.
PAP
Biuro Ochrony Rządu wiozło wicepremiera limuzyną z uszkodzonym kołem blisko 100 kilometrów.

Tydzień temu podczas powrotu wicepremiera Jarosława Gowina z Zakopanego ze skoków narciarskich BOR-owskie bmw przebiło oponę. Mimo to kontynuowano podróż z VIP-em na pokładzie – ustaliła „Rzeczpospolita". Wiele ryzykowano, o czym przypomina incydent z prezydencką limuzyną, gdy zbagatelizowano nagły spadek ciśnienia w oponie, co doprowadziło do groźnego wypadku. Prezydent Andrzej Duda wyszedł z niego bez szwanku, ale wygląda na to, że BOR nie wyciągnęło z tego zdarzenia wniosków.

Wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin w ubiegły weekend kibicował Polakom podczas skoków narciarskich w Zakopanem. W drodze powrotnej do Warszawy, tuż za rogatkami miasta, samochód BOR, którym podróżował Gowin, najechał na kamień. Doszło do uszkodzenia opony. Informacja o nagłym spadku ciśnienia wyświetliła się kierowcy na desce rozdzielczej. Mimo to auto nie zatrzymało się. Dojechało do Krakowa, gdzie wicepremier przesiadł się do innego samochodu z kolumny prezydenta i nim dojechał do Warszawy.

– To wbrew jakimkolwiek zasadom ochrony najważniejszych osób w państwie, jestem zszokowany – mówi nam jeden z byłych szefów BOR.

Zdaniem naszych informatorów funkcjonariusze jadący z wicepremierem powinni natychmiast zjechać z drogi, np. na staję benzynową, i zaczekać na samochód zastępczy. – Nie wyobrażam sobie, by takiego nie było w Zakopanem – mówi nam jeden z nich i dodaje, że dotychczasowe instrukcje szefa BOR (Krzysztofa Klimka czy jego poprzednika Mariana Janickiego) nakazywały kategoryczne zatrzymanie auta i zakaz podróży. – W zależności od sytuacji VIP przesiadał się do innego auta, nawet policyjnego, który pilotował kolumnę pojazdów uprzywilejowanych. Tutaj też tak należało zrobić. W aucie z oponą „na flaku" zostaje kierowca i czeka na lawetę – wyjaśnia nasz rozmówca.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że całą ochronę wicepremiera Gowina na drodze z Zakopanego oparto na wkładce „run-flat" w oponie bmw – ma specjalne wzmocnienie ścianki, dzięki czemu mimo braku ciśnienia jazdę można kontynuować z zachowaniem niskiej prędkości (do 80 km na godzinę). Ale nie wolno na niej przejechać więcej niż 80 km. – To zalecenie producenta dla „zwykłych śmiertelników", a nie najważniejszych osób w państwie, których zasady ochrony są diametralnie inne – mówi jeden z byłych szefów BOR.

Przebita opona z bmw, na której z Gowinem przejechano blisko 100 km, została całkowicie zniszczona – nie nadaje się już do naprawy. Jedna kosztuje ok. 1,5 tys. zł.

Dlaczego kierowca nie zdecydował o zatrzymaniu pojazdu, jak wymagają tego procedury? Czy w samochodzie był szef ochrony wicepremiera i kto – on czy też kierowca – zdecydował o kontynuowaniu podróży? Czy wobec szefa ochrony wszczęto postępowanie sprawdzające lub dyscyplinarne?

Biuro Ochrony Rządu zapewnia nas, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. „Omawiane zdarzenie nie wpłynęło na obniżenie poziomu bezpieczeństwa osoby ochranianej. Funkcjonariusze BOR postępowali zgodnie z obowiązującymi procedurami, natomiast samochody Biura Ochrony Rządu, przeznaczone do tej kategorii działań, zostały wyposażone w opony typu „run-flat" i niezbędne systemy bezpieczeństwa, które są eksploatowane zgodnie z zaleceniami producentów" – wyjaśnia nam pisemnie kpt. Grzegorz Bilski z biura komunikacji BOR.

Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego nie ściągnięto sprawnego samochodu z Zakopanego i czy przygotowując tam wizytę najważniejszych osób w państwie (prezydenta, szefowej Kancelarii Premiera), BOR ściągnął dodatkowe samochody do Zakopanego na wypadek zdarzeń nieprzewidzianych. Biuro odmówiło nam odpowiedzi na te pytania, zasłaniając się klauzulą niejawności.

To nie pierwszy kłopot BOR z oponami. Przed blisko rokiem – 4 marca – na autostradzie pod Opolem doszło do wypadku limuzyny z prezydentem Andrzejem Dudą. Auto wpadło w poślizg, a następnie wypadło z trasy i wpadło do rowu.

Okazało się, że w bmw strzeliła tylna opona – ze wstępnych ustaleń biegłych wynika, że doszło do tego w efekcie najechania samochodu na leżący na jezdni przedmiot. Opona w prezydenckim aucie również była typem „run-flat". Kierowca informację o spadku ciśnienia w niej otrzymał trzykrotnie, a mimo to kontynuował podróż. Dlaczego? Wyjaśnia to prokuratura w Opolu. Lada dzień mają zapaść decyzje procesowe – czy ktoś usłyszy zarzuty, czy też śledztwo zostanie umorzone.

W piątek premier Beata Szydło przyjęła dymisję szefa Biura Ochrony Rządu gen. Andrzeja Pawlikowskiego. Był nim zaledwie rok. Oficjalne powody to kłopoty zdrowotne. Ale według informacji „Rzeczpospolitej" gen. Pawlikowski ma zostać szefem bezpieczeństwa państwowych „Portów Lotniczych".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA