fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Afera Piebiaka. Grzegorz Schetyna: Bolszewicka metoda niszczenia ludzi

Fotorzepa / Jerzy Dudek
- W normalnym standardzie kraju zachodniego, a nie Ameryki Łacińskiej, rząd miałby kłopot z utrzymaniem się. A widzę, że następuje ucieczka od odpowiedzialności - powiedział w Tok FM przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, odnosząc się do opisanej przez Onet sprawy dyskredytowania sędziów krytycznych wobec reformy wymiaru sprawiedliwości za rządów PiS.

Według Onetu, były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak miał inspirować internautkę Emilię S. do prowadzenia działań mających na celu dyskredytację co najmniej 20 sędziów krytycznych wobec reform wymiaru sprawiedliwości prowadzonych przez PiS. Piebiak, a także jego współpracownik Jakub Iwaniec, mieli m.in. dostarczać internautce adresy, numery telefonów i informacje dotyczące życia osobistego sędziów.

– To jest obraz demoralizacji władzy, zepsucia. Wykorzystania instytucji państwowej, urzędników państwowych, ich możliwości, które daje praca w Ministerstwie Sprawiedliwości do polityki nienawiści, do szkalowania sędziów - powiedział w Tok FM przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. - Porównałbym do tego, co działo się kiedyś, tzn. do takiej bolszewickiej metody niszczenia ludzi - dodał.

Schetyna mówił też, że pamięta, jak Łukasz Piebiak pouczał polityków PO na posiedzeniach komisji sprawiedliwości w Sejmie oraz jak obrażał opozycję na plenarnych posiedzeniach, "odpowiadając na interpelacje i pytania z pogardą w stosunku do posłów opozycji".

Według przewodniczącego PO, "w normalnym standardzie kraju zachodniego" po sprawie Piebiaka rząd "miałby kłopot z utrzymaniem się" i doszłoby do "szerokich dymisji".

- A widzę, że następuje po prostu ucieczka od odpowiedzialności - stwierdził Schetyna. Jego zdaniem, PiS uważa, że jeszcze tydzień i sprawa ucichnie, "nic się nie stanie, nie będzie konsekwencji".

Zdaniem Schetyny, sprawą powinna zająć się komisja śledcza. - To jest kwestia dymisji Zbigniewa Ziobry, to jest dla mnie poza kwestią. On musi zostać zdymisjonowany - powiedział szef PO.

- Jeżeli prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki nie podejmą decyzji odnośnie Zbigniewa Ziobry, to znaczy, że Ziobro jest ponad ich możliwościami podjęcia politycznej decyzji, czyli jest tak silny i ma taką wiedzę, że nie można ruszyć - ocenił.

Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w poniedziałek Onet.pl.

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

W poniedziałek Mateusz Morawiecki poinformował, że poprosił ministra Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia w tej sprawie. Dodał, że decyzję podejmie po otrzymaniu tych informacji.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

Źródło: TOK FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA