fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Ulga mieszkaniowa - kiedy podatnik ma prawo do zwolnienia podatkowego

AdobeStock
Gdy podatnik był zameldowany w sprzedanym mieszkaniu co najmniej rok, to miał prawo do zwolnienia podatkowego, nawet jeśli nie złożył oświadczenia.

Na ten przełom od dawna czekały tysiące osób, które przed laty zostały nabite w tzw. ulgę meldunkową. W środę Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że nawet brak oświadczenia o chęci skorzystania z ulgi nie pozbawiał prawa do preferencji.

Podatkowa pułapka

Mogłoby się wydawać, że preferencja, która obowiązywała w 2008–2009 r. i zniknęła z ustawy o PIT dekadę temu, nie powinna już nikogo interesować. Niestety, rozliczenia osób, które z niej skorzystały, zainteresowały skarbówkę. I tak zaczął się koszmar według szacunków MF ok. 18 tys. osób, które nie złożyły wymaganego prawem oświadczenia.

Przypomnijmy: ulga meldunkowa na dwa lata zastąpiła zwolnienie przy opodatkowanej sprzedaży nieruchomości. Od lat bowiem, gdy sprzedaż mieszkania czy domu nastąpiła przed upływem pięciu lat od końca roku nabycia (wybudowania) trzeba rozliczyć się z fiskusem. Ulga pozwalała uniknąć podatku, a podstawowym warunkiem było zameldowanie na pobyt stały w sprzedawanym lokum na minimum 12 miesięcy. W 2009 r. ustawodawca zrezygnował z ulgi meldunkowej i przywrócił w nieco zmienionej formie zwolnienie dla własnych celów mieszkaniowych. Do nieruchomości nabytych w 2007–2008 nadal miała zastosowanie ulga meldunkowa. Problemy zaczęły się, gdy fiskus przypomniał sobie, że dodatkowym warunkiem skorzystania z niej było złożenie oświadczenia o spełnieniu warunków. Ruszyła lawina postępowań o zaległy podatek, ale też karnoskarbowych przeciwko podatnikom, którzy warunek zameldowania spełniali, ale nie złożyli oświadczenia. Dla fiskusa, a początkowo i sądów administracyjnych, brak oświadczenia oznaczał konieczność zapłaty wysokiego podatku.

Sytuacja zaczęła się zmieniać. Do sądów, w tym NSA, zaczęło docierać, że sprawa nie jest oczywista. NSA uznał, że oświadczenie mogło być złożone w dowolnej formie, np. w formularzach składanych fiskusowi. Sądy wojewódzkie zaczęły wskazywać na niekonstytucyjność tego wymogu.

Kropkę nad i w środę postawił NSA. Uznał, że nawet brak złożenia osobnego oświadczenia, gdy wymóg zameldowania na minimum 12 miesięcy bezspornie był spełniony i w pełni weryfikowalny, nie pozbawiał prawa do ulgi meldunkowej.

NSA zwrócił uwagę, że ulga meldunkowa od początku budziła wątpliwości. Musiał je rozstrzygać NSA także w poszerzonym składzie, a MF musiało sięgać po interpretację ogólną. Podejście do spornych przepisów zmieniało się na korzyść podatników. NSA nie ukrywał, że w podatkach daje się prymat wykładni językowej. W jej świetle to, że wymóg oświadczenia był, nie budzi wątpliwości. Nie może ona jednak służyć do rozszerzania obowiązków podatkowych. NSA przyjrzał się procesowi legislacyjnemu. Jego analiza poza brakami wskazuje, że ustawodawcy chodziło o to, by zwykli podatnicy mogli sprzedać jedno mieszkanie bez podatku. A podstawowym warunkiem było zameldowanie na pobyt stały przez określony czas, które jest weryfikowane oficjalnymi bazami PESEL czy NIP.

Proporcjonalność

NSA zwrócił też uwagę na konstytucyjną zasadę proporcjonalności, tj. społeczne i ekonomiczne skutki braku oświadczenia i możliwości państwa, które łatwo w swoich bazach może sprawdzić fakt zameldowania. W ocenie sądu uzależnienie prawa do spornej ulgi od złożenia oświadczenia, gdy fiskus bezspornie może zweryfikować, czy podatnik spełnił podstawowy warunek zameldowania, narusza zasadę proporcjonalności.

Jak tłumaczył sędzia NSA Jan Rudowski, w spornych sprawach fakt zameldowania został potwierdzony m.in. zaświadczeniem z gminy. Jeśli nawet takiego dokumentu by nie było, to zdaniem NSA fiskus powinien tę okoliczność wyjaśnić przy użyciu baz danych, do których ma dostęp. Wyroki są prawomocne.

Sygnatury akt: II FSK 3684-3685/18

Opinia dla „rzeczpospolitej"

prof. Robert Gwiazdowski adwokat, pełnomocnik Fundacji Praw Podatnika, która wzięła udział w spornych sprawach jako uczestnik postępowania

Dziesięcioletnie boje podatników, które w świetle wcześniejszej linii orzeczniczej sądów administracyjnych w sprawie ulgi meldunkowej wydawały się skazane na niepowodzenie, wreszcie przyniosły skutek. NSA dostrzegł wreszcie, że przy wprowadzaniu tej ulgi naruszona została zasada przyzwoitej legislacji, a nakładanie na podatników podatku z powodów formalnych, w sytuacji spełniania przez nich materialnoprawnych warunków do ulgi, narusza zasadę proporcjonalności. To dobra wiadomość dla tysięcy podatników, których sprawy czekają na rozstrzygnięcie. Ale zła dla tysięcy tych, od których podatki zostały wcześniej wyegzekwowane. Oni mogą mieć jeszcze większe poczucie krzywdy i pretensje do państwa. Może jednak ta sprawa zrodzi szerszą refleksję nad funkcjonowaniem sądownictwa podatkowego i stosowaniem w nim prokonstytucyjnej wykładni prawa. Niektórzy specjaliści od lat wskazywali bowiem, że już pierwsze wyroki w sprawie ulgi meldunkowej powinny być takie jak te, które dopiero teraz wydał NSA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA