fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Francja miała Zizou, teraz ma Grizou

Antoine Griezmann po wygraniu przez Atletico Madryt Ligi Europejskiej w ubiegłym tygodniu
AFP
Antoine Griezmann to dzisiaj gwiazdor wart ponad 100 milionów euro, a kiedyś piłkarz, którego w ojczyźnie nie chcieli. Przed mistrzostwami świata w Rosji Francuzi patrzą na niego prawie tak samo, jak my na Roberta Lewandowskiego.

Wielu francuskich trenerów, skautów, działaczy wolałoby, żeby talent tego piłkarza nigdy nie rozbłysnął pełnym blaskiem. Niewykluczone, że nie oglądają nawet meczów Atletico Madryt, a gdy gra reprezentacja Francji i „Grizou" właśnie znajduje się przy piłce, odwracają głowy od telewizora.

Ten piłkarz jest ich wyrzutem sumienia. Ale dziś we Francji nie sposób uniknąć Antoine'a Griezmanna nawet, jeśli ktoś nie zajmuje się piłką nożną. Pełno go wszędzie – w telewizji, prasie, radiu, na przystankach. Reklamodawcy go uwielbiają, tak jak w Polsce Roberta Lewandowskiego. Na sprzedaży własnego wizerunku zarobił w ubiegłym roku ponad 3 miliony euro.

Za mały

Kiedy jednak jako chłopiec zaczynał grać w piłkę, trenerzy, którzy wyławiali talenty do słynnych na cały świat szkółek piłkarskich, nie zauważali Antoine'a.

Ojciec Alain zjeździł z nim wszystkie wielkie kluby znajdujące się blisko rodzinnego Macon, ale wszędzie słyszał tę samą odpowiedź: „Za mały, za wątły, nie nadaje się do futbolu". Był też w Lyonie, oddalonym o 80 km od Macon, gdzie w środę Griezmann grał z Atletico w finale Ligi Europy i strzelił dwie bramki Olympique Marsylia.

W Lyonie również powiedzieli „nie", podobnie jak w Saint-Etienne, Auxerre, Sochaux, Strasbourgu, Metzu. Do Marsylii na testy akurat nie pojechał, choć w dzieciństwie to OM było jego ulubionym klubem.

Jedną z ostatnich prób, jakie podjął z ojcem, był udział w sprawdzianie drużyn 14-latków, który odbył się pod Paryżem. Griezmann zagrał wtedy w barwach Montpellier. Na meczu przypadkowo pojawił się pracujący dla Realu San Sebastian Eric Olhats.

– Oniemiałem. Zobaczyłem chłopaka, który z łatwością kontroluje piłkę, pięknie się porusza i ta jego płynność w grze... To był zawodnik, który umiejętnościami i talentem przerastał o głowę rówieśników – wspominał w wywiadzie dla „L'Equipe". Baskijski skaut namówił rodziców, by chłopiec przeprowadził się do San Sebastian.

Nie bez problemów – mama była przeciwna, ale 14-letni Antoine w końcu wyruszył w podróż do Hiszpanii. Kilka razy uciekał z klubowego internatu, ale przetrwał. W Hiszpanii mieszka do dziś. Olhats długo był mentorem i agentem francuskiego piłkarza. Rozstali się w ubiegłym roku. Powodem był – to nie żart – ślub piłkarza.

Piłkarskie geny

W Realu Sociedad nikt nie zajmował się wzrostem i wagą nastolatka. Patrzyli na to, co robi na boisku z piłką, a potrafił już wiele, mimo że nie przeszedł przez francuski system szkolenia. W piłkę grać uczył go ojciec, nauczyciel wychowania fizycznego. Geny piłkarskie miał po matce Isabelle, portugalskiej imigrantce. Jej ojciec Amaro Lopes grał w Pacos de Ferreira. Nieskory do nauki mały Antoine codziennie grał w lokalnym klubie z Macon, a w wolnych chwilach żonglował piłką.

Baskijski klub dostał więc w swoje ręce gotowego do pracy chłopca wychowanego w sportowej rodzinie. W wieku 18 lat Antoine dołączył do kadry pierwszego zespołu Realu, występującego wówczas w II lidze. Decyzję podjął urugwajski szkoleniowiec Martin Lasarte. Kilka lat wcześniej – również jako 18-latek – w Nacionalu Montevideo u Lasarte zadebiutował Luis Suarez, dziś gwiazda Barcelony.

W Realu Sociedad Griezmann spędził pięć owocnych sezonów. Z baskijskim klubem wywalczył awans do La Liga. Ukoronowaniem tego etapu kariery Francuza były lata 2013–2014. Real zajął czwarte miejsce w lidze, dające prawo do występu w barażach o awans do Ligi Mistrzów.

W kwalifikacjach Hiszpanie trafili na Olympique Lyon, jeden z tych klubów, które go nie chciały. Griezmann w pierwszym meczu strzelił jedną z najpiękniejszych bramek w karierze, w rewanżu miał asystę. Do LM awansował Real Sociedad.

To po tym sezonie po raz pierwszy dostał powołanie do reprezentacji Francji, a Atletico Madryt zdecydowało się go wykupić z San Sebastian za 30 milionów euro.

Ten trzeci

Trener Atletico Diego Simeone pytany kilka dni temu, czy pozwoli na odejście swojego najlepszego piłkarza, odpowiada, że Antoine zrobił dla klubu tak wiele, że transfer będzie dla niego nagrodą za dotychczasowe zasługi.

W Madrycie Griezmann stanął na podium – indywidualnie i drużynowo. Z Atletico trzy razy zajmował trzecie miejsce w lidze, w tym roku jego zespół był drugi. Grał w finale i półfinale Ligi Mistrzów, właśnie wygrał Ligę Europy. Stał się „tym trzecim" – po Cristiano Ronaldo i Leo Messim – piłkarzem podziwianym w Hiszpanii i na świecie. W 2016 roku w plebiscycie „Złota Piłka" zajął trzecią pozycję.

Pod ręką Simeone Griezmann zmienił się jako piłkarz jeszcze raz, zaprzeczając stereotypom, że warunki fizyczne determinują styl gry. Francuz musi walczyć na boisku jakby to była walka torreadora z bykiem, na śmierć i życie. Tego wymaga argentyński szkoleniowiec. Nie tylko atak, ale i obrona.

Kiedy więc Griezmann przyjeżdża na zgrupowania reprezentacji Francji, Didier Deschamps zwraca mu uwagę, że za dużo energii poświęca na defensywę. – Ale takiego nastawienia zostałem nauczony w Atletico – tłumaczy piłkarz.

W niedawnym wywiadzie dla „L'Equipe" zapowiedział, że do rozpoczęcia mistrzostw świata w Rosji jego przyszłość musi się wyjaśnić. Francuzi już przeprowadzają analizy taktyczne, w jaki sposób Griezmann odnajdzie się w Barcelonie w otoczeniu Messiego i Suareza. Transfer do zespołu mistrza Hiszpanii wydaje się przesądzony. Griezmann ma kosztować Barcę co najmniej 100 milionów euro.

Pociągający piłkarz

W reprezentacji mimo 27 lat gra dopiero cztery lata. Po mistrzostwach Europy, podczas których został wybrany na najlepszego piłkarza turnieju (był też najskuteczniejszy), Francuzi świadomie nadali mu przydomek Grizou. Nawiązanie do Zinedine'a Zidane'a, czyli Zizou, oddaje niesłabnącą tęsknotę za liderem kadry „Trójkolorowych" z lat 1996–2006, który zdobył mistrzostwo świata i Europy. Ale to zupełnie inny typ piłkarza.

Griezmann spadł Francuzom z nieba w trudnym dla ich futbolu momencie. Reputacja kadry została zszargana przez wybryki kolejnych gwiazd. Napastnik Atletico miał za sobą jedną aferę, nocny wypad z Hawru taksówką do dyskoteki w Paryżu przed barażem młodzieżówki o awans do Euro w 2013 roku.

Został za to zdyskwalifikowany na rok. Ale dziś ma opinię grzecznego, skupionego na treningu i grze piłkarza. Gdy po skandalu obyczajowym z gry w kadrze po mistrzostwach świata w Brazylii zrezygnował Franck Ribery, a przed Euro we Francji Karim Benzema, Griezmann nadawał się idealnie, by zastąpić ich nie tylko na boisku, ale też w sercach kibiców, którzy mieli dość awantur z udziałem zawodników reprezentacji.

Są tacy, którzy doszukują się w tej filozofii głębszej polityki. Pochodzenie Griezmanna nie budzi kontrowersji. Nie przeszedł też jak Ribery na islam. Kochają go politycy od prawa do lewa. Nawet liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen powiedziała po Euro, że „Griezmann jest pociągającym piłkarzem", a reprezentacja cieszy się jej poważaniem.

Nikomu nie przeszkodziła wypowiedź napastnika Atletico, że po 13 latach spędzonych w Hiszpanii „czuje się bardziej hiszpański niż francuski". Po środowym finale Ligi Europy Griezmann odpowiadał nawet francuskim dziennikarzom po hiszpańsku, a kiedy mówił po francusku, miał czasami problemy z ojczystym językiem i używał słów hiszpańskich.

Lloris, Pogba i Griezmann

Ale piłkarskie obywatelstwo wybrał, będąc nastolatkiem. W San Sebastian wiele razy kusili go Hiszpanie. Przy pierwszej okazji zdecydował się postawić na młodzieżową reprezentację Francji, z którą zdobył złoty medal mistrzostw Europy do lat 19. Zapomniał dawne winy francuskich trenerów.

W pierwszej reprezentacji rozegrał do dziś 51 spotkań, strzelił 19 goli. Zagrał dobry mundial w Brazylii, jeszcze lepsze Euro we Francji, w którym awans do finału dały jego dwa gole w meczu z Niemcami.

Na zamieszczonym w czwartek przez francuską federację piłkarską zdjęciu kadry powołanej przez Didiera Deschampsa na mundial w Rosji na pierwszym planie widnieje postać kapitana Hugo Llorisa. Po jego prawej stronie stoi Paul Pogba, a po lewej Griezmann. To dziś kluczowi zawodnicy reprezentacji „Trójkolorowych".

Robert i Antoine: podobna historia

Napastnik Atletico jest świadom sportowego i społecznego statusu. Doskonale z niego korzysta. O jego wizerunek dba siostra Maud, która cudem przeżyła zamach w paryskim klubie Bataclan, w którym zginęło 89 osób. Umawia wywiady, organizuje sesje fotograficzne, nawiązuje kontakty ze sponsorami.

Griezmann ma umowy z kilkoma firmami, w większości tymi samymi co Robert Lewandowski. Historia polskiego i francuskiego piłkarza jest pod pewnym względem podobna. Talentu reprezentanta Polski też nie dostrzegło wielu naszych trenerów i najsilniejszy klub w kraju. Nie był powoływany do kadr młodzieżowych i gdyby nie determinacja własna, rodziców i trochę przypadku, obaj nie byliby dziś pierwszoplanowymi postaciami drużyn narodowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA