fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Oscary

Oscary 2018: Nominacje dla ważnych, ciekawych filmów

123RF
„Kształt wody” Guillermo del Toro z 13 szansami na Oscara, za nim: „Dunkierka” Christophera Nolana z ośmioma nominacjami i „Trzy billboardy od Ebbing, Missouri” Martina Mac Donagha z siedmioma. Wielki sukces odniósł „ Twój Vincent” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana.

Tegoroczna rywalizacja oscarowa odbywa się w cieniu niełatwych wydarzeń politycznych i społecznych. A także w atmosferze skandali obyczajowych, jakie dotknęły świat kina i rozszerzyły się na zataczającą coraz szersze kręgi akcję #metoo.

Artyści nie pozostają wobec tych niepokojów obojętni. Komentują rzeczywistość. Wprost, w mocnych dziełach realistycznych albo w obrazach, które stają się metaforami. I walka o Oscary będzie w tym roku zapewne starciem między tymi dwiema postawami.

Na razie wygrywa baśń. „Kształt wody” to opowieść osadzona w Ameryce lat 60. XX wieku. W jej tle jest polityka i zimna wojna, ale najważniejsi są dla Guillermo del Toro ludzie. Inni, wykluczeni, którzy też mają prawo do zachowania własnej godności. I do miłości.

– Ci, którzy dzisiaj rzucili hasło powrotu do wielkiej Ameryki, myślą o latach 60., gdy kraj był pełen nadziei i wielkich obietnic na przyszłość – mówi del Toro. – Tymczasem tamten czas był też czasem rasizmu i problemów społecznych. Podobnych, jakie mamy dzisiaj. I dlatego chcę opowiadać o miłości, a nie strachu.

Najpoważniejszym kontrkandydatem dla tej opcji wydaje się znakomity film Martina McDonagha „Trzy billboardy od Ebbing, Missouri”. To historia kobiety, która po wielu miesiącach próbuje walczyć, by policjanci próbowali znaleźć zabójcę jej córki. Ale to również film o prowincjonalnej Ameryce. McDonagh sportretował świat, który nie jest oazą spokoju ze schludnymi domkami. W codziennym życiu czuje się nietolerancję, niechęć do inności, rasizm. Obowiązuje prawo siły. Na każdym kroku wychodzą wzajemne niechęci.

Wśród filmów, które dostały nominację w kategorii „najlepszy film”, jest również „Czwarta władza”. Steven Spielberg przywołał tu starcie właścicielki „Washington Post” z administracją Richarda Nixona, To hołd złożony jednej z najważniejszych wartości demokracji: wolności słowa i niezależności prasy.

Wśród najbardziej uhonorowanych obrazów jest też „Dunkierka” Christophera Nolana, historia ewakuacji wojsk brytyjskich otoczonych przez siły niemieckie w okolicach Dunkierki. Film nie o bohaterstwie, lecz o tragizmie wojny, śmierci, piekle, o potwornym strachu i woli życia – instynktownej, niemal zwierzęcej. To film-ostrzeżenie.
Tegoroczne nominacje świadczą o tym, że akademicy nie pozostają obojętni na niepokoje świata. Zmienia się też geografia filmowa. Oscary przestają być własnością wielkich studiów. To już nie jest wyłącznie wyścig po promocję (czytaj: pieniądze). Od kilku lat członkowie Akademii szukają dzieł wartościowych i często niebanalnych, idących pod prąd, głosują na kino niezależne.

W tym roku wśród tytułów nominowanych do głównej nagrody znalazły się m.in. „Lady Bird” Grety Gerwig, „Tamte dni, tamte noce” Luki Guadagnoino czy „Nić widmo” Andersona. Wszystkie te filmy razem wzięte zarobiły w kasach amerykańskich kin mniej niż „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” w jeden weekend otwarcia. Ale za to ich twórcy mówią o inności, niełatwym dojrzewaniu albo – jak Guadagnino – o miłości: wielkim urzeczeniu sobą dwóch mężczyzn.

Na liście nominacji zwraca też uwagę obecność w kilku kategoriach filmu „Mudbound”, wyprodukowanego przez Netflix. Choć organizatorzy wielkich festiwali, przede wszystkim canneńskiego wymagają, by filmy ubiegające się o Złotą Plamę miały potem dystrybucję kinową, Netfliksu nie da się lekceważyć. Ta firma przyciąga wybitnych artystów i finansuje nietuzinkowe, ambitne produkcje.

W kategoriach aktorskich najciekawszy będzie zapewne pojedynek między geniuszem Danielem Day-Lewisem („Nić widmo)” i Gary’m Oldmanem jako Winston Churchill („Czas mroku”). Wśród pań wszystkie aktorki, łącznie z Meryl Streep, zostawia daleko w tyle Frances McDormand, która stworzyła niezwykłą kreację w „Trzech billboardach... ”.
Wśród filmów nieangielskojęzycznych zwraca uwagę brak niedawnego laureata Złotego Globu, „W ułamku sekundy” Fatiha Akina. Szansę na Oscara zachowały trzy inne filmy europejskie: „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa, „The Square” Rubena Ostlunda, „Dusza i ciało” Ildikó Enyedi (wszystkie opowiadające o zagubieniu współczesnego mieszkańca Zachodu) oraz piękny film o prawie do miłości i inności „Fantastyczna kobieta” Argentyńczyka Sebastiana Lelio i znakomita „Zniewaga” Libańczyka Ziada Doueriego. To kolejna opowieść o podzielonym świecie.

Kolejny – po Europejskiej Nagrodzie Filmowej i nominacji do Złotego Globu – wielki sukces odniosła pełnometrażowa animacja „Twój Vincent”. Dorota Kobieli i Hugh Welchmana próbująca, wyjaśnić zagadkę śmierci i ostatnich dni van Gogha, ale też zbliżyć się do jego geniuszu, zachwycili nieprawdopodobną techniką. Zrealizowali pierwszy na świecie film „namalowany” farbą olejną, na dodatek w stylu obrazów van Gogh. 125 malarzy z całego świata przygotowało 65 tysięcy malowanych klatek. Rywalizację o Złoty Glob polsko-brytyjska para przegrała z animacją „Coco” Lee Unkricha, której twórcy przywołują meksykańską tradycję Dnia Zmarłych. Teraz konkurencja zaczyna się od nowa. Za „Coco” stoją ogromnie pieniądze i wpływy Pixara, ale „Twój Vincent” nie jest bez szans.

A jak zakończy się rywalizacja w najważniejszych kategoriach? Przekonamy się 4 marca. Mam wrażenie, że wygra opcja realistyczna. Ale jedno jest pewne: dzisiaj nikt już nie może mówić o Oscarach z pogardą. Członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej szukają kina wartościowego i niesztampowego. Portretującego nasz niespokojny świat.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA