fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Polskie sądy słusznie kierują pytania do TSUE ws. niezależności sędziowskiej

Adobe Stock
W najbliższy wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE wyda wyrok w sprawie trzech połączonych pytań prejudycjalnych zadanych przez Sąd Najwyższy.

Z jednej strony oczekiwanie na wyrok wywołuje ogromny entuzjazm i nadzieję na daleko idące zmiany w obecnej strukturze Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Z drugiej, da się wyczuć obawy przed skutkami wyroku wyrażone ostatnio m.in. przez prof. Aleksandra Stępkowskiego, powołanego przez nową KRS do Izby Spraw Publicznych i Kontroli Nadzwyczajnej SN.

Czego dotyczy sprawa skierowana do TSUE

We wrześniu i październiku 2018 r. Izba Pracy i Zabezpieczenia Społecznego SN skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) tzw. pytania prejudycjalne w trzech sprawach, które do niej trafiły. Pierwsza ze spraw dotyczy sędziego NSA w stosunku, do którego KRS wydała negatywną opinię co do możliwości dalszego orzekania po przekroczeniu (obniżonego) wieku emerytalnego. Dwie pozostałe sprawy dotyczą sędziów SN, którzy nie skierowali do Prezydenta wniosku o zgodę na dalsze orzekanie, a którzy wnoszą o uznanie, że nadal sprawują urząd sędziego. We wszystkich sprawach podnoszono m.in. zarzut naruszenia zakazu dyskryminacji w zatrudnieniu ze względu na wiek.

Pytania skierowane do TSUE zasadniczo dotyczą statusu Izby Dyscyplinarnej SN, wówczas jeszcze nie funkcjonującej, do której sprawy te powinny – w świetle zmienionej ustawy o SN – trafić po jej uformowaniu. Pytania o Izbę Dyscyplinarną wynikają przede wszystkim ze sposobu jej powołania przez nową Krajową Radę Sądownictwa, której skład został ustalony przez Sejm po uprzednim skróceniu kadencji poprzednich członków – sędziów wybranych przez przedstawicieli sędziów.

Oprócz pytań o interpretację prawa UE, które dotyczy niezależności sądów (m.in. art. 19 (1) TUE i art. 47 Karty Praw Podstawowych), Izba Pracy zapytała o dopuszczalność pominięcia regulacji krajowych dotyczących Izby Dyscyplinarnej, gdyby taka okazała się nie spełniać standardu niezależnego sądu wynikającego z prawa UE.

Dlaczego TSUE a nie TK

Profesor Stępkowski rozpoczyna swój artykuł od stwierdzenia, że „TSUE nie jest żadnym nad-Trybunałem Konstytucyjnym", nie rozwija jednak pytania o to czemu Izba Pracy nie zdecydowała się w tych sprawach na skierowanie pytań prawnych do Trybunału Konstytucyjnego.

Otóż praktyka jego funkcjonowania wskazuje, że nie gwarantuje on obecnie zapewnienia skutecznej ochrony sądowej. Wynika to m.in. z wątpliwego statusu trojga osób powołanych na stanowiska zajęte (co rodzi pytania o legalność orzeczeń wydanych z ich udziałem) oraz z arbitralnych decyzji sędzi Przyłębskiej (której wybór na urząd Prezesa TK również mógł naruszać prawo) dotyczących zmiany składów sędziowskich czy zmiany terminów rozpraw.

Kuriozalny wniosek Prokuratora Generalnego ze stycznia 2017 r., zarzucający niezgodne z prawem powołanie trzech sędziów TK w 2010 r., do dzisiaj nie został rozpoznany. Natomiast na skutek wniosku Senatu i samej KRS, TK w marcu 2019 r. orzekł o konstytucyjności zmian w KRS i potwierdził tym samym swoją obecną rolę – legitymizowania kolejnych krytykowanych zmian prawa. Co więcej, uzasadnienie tego wyroku obniżyło rangę KRS, uznając, że nie jest ona „częścią polskiej tradycji ustrojowej", a jej istnienie „nie jest ani konieczną, ani typową cechą współczesnego państwa".

Wobec deficytów obecnego Trybunału Konstytucyjnego sądy zaczęły pytać o pomoc TSUE. W odróżnieniu od profesora Stępkowskiego nie odczytujemy tych pytań prejudycjalnych jako „ostatniej nadziei" środowisk, które kwestionują „prawomocność niedawnych zmian w strukturze wymiaru sprawiedliwości", ale jako wyraz odpowiedzialności za wiarygodność całego Sądu Najwyższego, w sytuacji, gdy status nowych jego izb (w oczach obywateli, w tym również prawników) jest wątpliwy. W obliczu porzucenia przez Trybunał Konstytucyjny w dużej mierze swoich konstytucyjnych zadań oraz bierności Prezydenta RP jako strażnika ustawy zasadniczej, krajowym sądom pozostaje tylko jedna droga i wiedzie ona do Luksemburga.

Kompetencje TSUE czyli o rewolucji, która już dawno za nami

Zostawiając na boku kwestię TK stwierdzić należy, że o słuszności skierowania tej sprawy do Luksemburga przemawia fakt, że potencjalne konsekwencje uznania przez TSUE Izby Dyscyplinarnej SN i KRS za organy nie wypełniające znamion niezależności będzie miało skutek dla całego polskiego sądownictwa. Każdy polski sąd jest obecnie, o czym nie można zapominać, sądem unijnym. Prawo unijne opiera się o zasadę wzajemnego uznania i zaufania do niezależności sądów we wszystkich krajach członkowskich. Wyłom w tej niezależności ma konsekwencje nie tylko dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale dla wszystkich pozostałych 27 państw członkowskich.

Dlatego nie ma racji prof. Stępkowski wskazując, że rzekomo to opinia Rzecznika Generalnego Tanczewa „przyznaje organowi UE, jakim jest TSUE, kompetencję do wypowiadania się co do organizacji wymiaru sprawiedliwości państwa członkowskiego, co zasadniczo pozostaje poza obszarem kompetencji przyznanych Unii." Co do organizacji i warunków działania sądownictwa w krajach członkowskich TSUE wypowiadał się już wielokrotnie i na tym etapie traktowanie tezy o jego kompetencji do oceny stanu sądownictwa krajowego jako kontestowane novum jest mocno spóźnione. Linia orzecznicza TSUE w tym zakresie nie miała bynajmniej swojego początku w „sprawach polskich", ale w przełomowym orzeczeniu Associaçao Sindical dos Juízes Portugueses (sprawa C-64/16). W orzeczeniu tym TSUE poddał ocenie redukcję wynagrodzeń portugalskich sędziów, wprowadzoną w ramach programu oszczędności wydatków publicznych. TSUE nie uznał wprowadzenia przez Portugalię takich środków za naruszenie niezależności sędziowskiej wyrażonej w art. 19 (1) TUE, jednakże od samego rozstrzygnięcia ważniejsze była przełomowa interpretacja art. 19 (1) TUE dokonana przez Trybunał. W świetle wyroku „portugalskiego" każdy sąd krajowy musi spełniać kryterium niezależności, ponieważ stosuje (chociażby potencjalnie) prawo unijne, dlatego też TSUE jest władny orzekać w sprawie niezależności sądów krajowych. To właśnie wtedy, a więc jeszcze przed rozstrzygnięciem pierwszej z „polskich" spraw, TSUE określił, że kompetencja Państw Członkowskich do organizacji wymiaru sprawiedliwości nie pozbawia TSUE kompetencji do oceny czy Państwa Członkowskie wypełniły standard płynący z art. 19 (1) TUE. Nawiasem mówiąc w dorobku Luksemburga odnajdujemy także wcześniejsze wypowiedzi o niezależności sądów i organów do sądów zbliżonych, ale to wyrok w sprawie C-64/16 jest w nauce słusznie postrzegany jako kamień milowy budowania wykładni art. 19 (1) TUE.

„Polskie spawy" stanowiły okazję dla TSUE do dalszego uszczegółowienia tego standardu. W obu sprawach Komisja przeciwko Polsce Trybunał orzekł o naruszeniu przez Polskę Artykułu 19 (1) TUE. Standard wyrażony w sprawie „portugalskiej" znalazł swoje wyraźne odzwierciedlenie również w sprawie Celmer dotyczącej stosowania Europejskiego Nakazu Aresztowania w kontekście zmian wprowadzonych w polskich sądach w ostatnich latach.

W swojej opinii z czerwca 2019 r. Rzecznik Generalny Tanczew oparł swoją ocenę na „miękkich" standardach Rady Europy, słusznie przy tym wskazując, że nie istnieje jednolity model rad sądownictwa. Jednocześnie sam fakt, że w powołaniu KRS bierze udział parlament i fakt, że w niektórych innych krajach także władza ustawodawcza powołuje członków krajowej instytucji sądownictwa, nie przesądza o niezależności nowej KRS.

"Reforma" polskich sądów w świetle dotychczasowego orzecznictwa TSUE

Profesor Stępkowski wychodzi z założenia, że Izba Dyscyplinarna jest niezależna i niezawisła, ponieważ ustawodawca „reformujący" wymiar sprawiedliwości tak postanowił. Aby jednak takie założenie było czymś więcej niż tylko deklaracją polityczną lub zasłoną dymną na potrzeby postępowania przed TSUE, niezbędna jest taka instytucjonalna organizacja wymiaru sprawiedliwości, zabezpieczona odpowiednimi procedurami, która „będzie pozwalała wykluczyć, w przekonaniu jednostek, wszelką uzasadnioną wątpliwość co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych oraz neutralności względem ścierających się przed nim interesów".

W niedawnym wyroku Komisja przeciwko Polsce (dotyczącym obniżenia wieku emerytalnego sędziów sądów powszechnych), Trybunał ocenił, że zmiany wprowadzone w sądach powszechnych mogły „wywołać w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do tego, czy celem nowego systemu nie było w rzeczywistości umożliwienie Ministrowi Sprawiedliwości, działającemu w sposób uznaniowy, odsunięcia, po osiągnięciu nowo ustalonego zwykłego wieku przejścia w stan spoczynku, niektórych sędziów spośród sprawujących urząd w sądach powszechnych w Polsce przy jednoczesnym utrzymaniu na stanowisku innych sędziów spośród tej grupy" (pkt 127).

Podobnie w przypadku wyroku TSUE z czerwca 2019 r. w sprawie Sądu Najwyższego, udział KRS w procedurze wyrażania zgody na dalsze zajmowanie urzędu przez sędziego, nie uchronił polskiego rozwiązania przed uznaniem przez TSUE, że procedura ta „może wzbudzić, szczególnie po stronie podmiotów prawa, uzasadnione wątpliwości co do niezależności danych sędziów od czynników zewnętrznych oraz ich neutralności względem ścierających się przed nim interesów" (pkt 118).

Co więcej, TSUE w wyroku z czerwca 2019 r. wyraził wątpliwości dotyczące rzeczywistych celów reformy Sądu Najwyższego. Podobna sytuacja może mieć miejsce w związku ze zmianami w Krajowej Radzie Sądownictwa, poprzedzającymi następne w kolejności zmiany w SN. Powierzenie Sejmowi kompetencji wyboru sędziów-członków KRS miało wzmocnić transparentność tego procesu. Postulat transparentności nie został jednak zrealizowany, ponieważ do dziś nie wiemy kto kandydatów do KRS poparł. Jedynym rzeczywistym uzasadnieniem zmian w KRS była chęć polityków do wpływania na skład organu i pośrednio na to kto będzie sędzią w Polsce. Co więcej, praktyka działalności nowej KRS nie rozwiała wątpliwości co do niezależności tego organu. Z tych właśnie względów została zawieszona w prawach członka Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa we wrześniu 2018 r.

Alternatywny argument przywołany przez Profesora Stępkowskiego, jak również przez Rząd RP podczas rozprawy przed TSUE, że to nie KRS, tylko Prezydent powołuje sędziów do Izby Dyscyplinarnej, nie stanowi gwarancji „większej" niezależności Izby Dyscyplinarnej. Ponadto, nie stanowi odpowiedzi na wątpliwości co do statusu Izby Dyscyplinarnej sugerowanie braku niezależności po stronie Izby Pracy, która zadała pytania do TSUE.

Co orzeknie TSUE

Choć TSUE często w całości lub w przeważającej części podąża za argumentacją Rzecznika Generalnego, to nie ma pewności, czy będzie tak w tej sprawie.

Pytanie o status Krajowej Rady Sądownictwa jest trudnym pytaniem, zarówno z perspektywy zakresu stosowania prawa unijnego w kontekście ustroju konstytucyjnego państwa członkowskiego, jak i zakresu stosowania art. 19 TUE. Możliwe, że luksemburski Trybunał uzna Izbę lub także biorącą udział w jej ukształtowaniu Krajową Radę Sądownictwa, za niespełniające kryteriów niezależności. Takie rozstrzygnięcie miałoby potencjalnie dramatyczne konsekwencje, rodząc pytania o m.in. status wszystkich osób powołanych do wykonywania zawodu sędziowskiego i asesorskiego z udziałem „nowej" KRS. TSUE może także uznać, że ocena niezależności sędziów Izby Dyscyplinarnej musi zostać dokonywana w sposób zindywidualizowany. Trybunał może także zastosować inne rozwiązanie mając na uwadze ograniczenia wynikłe z natury procedury prejudycjalnej, należy bowiem pamiętać, że mówimy nie o postępowaniu w sprawie naruszenia prawa unijnego zainicjowanego przez Komisję Europejską, ale o pytaniach, na które odpowiedź TSUE zastosować będzie musiał Sąd Najwyższy.

Dr Barbara Grabowska-Moroz – postdoc researcher na Uniwersytecie w Groningen w ramach projektu badawczego RECONNECT Reconciling Europe with its Citizens through Democracy and Rule of Law realizowanego w ramach unijnego programu badań naukowych HORYZONT 2020.

Jakub Jaraczewski – specjalista ds. prawnych w organizacji pozarządowej Democracy Reporting International (Berlin) prowadzącej program re:constitution – Exchange and Analysis on Democracy and the Rule of Law in Europe finansowany przez Stiftung Mercator.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA