fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czekając na to, co orzeknie Luksemburg - Aleksander Stępkowski o znaczeniu wyroku ws. statusu sędziów Izby Dyscyplinarnej SN

Adobe Stock
Analizując modele powoływania sędziów w UE, trudno kwestionować polskie rozwiązania. „Wrażenie" Rzecznika Generalnego TSUE zdecydowało.

Coraz częściej mówi się o orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w połączonych sprawach C 585/18, C 624/18 i C 625/18, które ma zostać ogłoszone w najbliższy wtorek. Według wielu osób ma ono wpłynąć w sposób fundamentalny na funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wielu liczy, że całego sądownictwa. Warto wyjaśnić, o czym tak naprawdę będzie orzekał unijny trybunał.

TSUE nie jest żadnym nad-Trybunałem Konstytucyjnym. Jego kompetencje dotyczą jedynie prawa europejskiego, a organizacja krajowego wymiaru sprawiedliwości pozostaje poza obszarem obowiązywania unijnego porządku prawnego. By nie dochodziło do istotnych różnic w sposobie stosowania norm prawa europejskiego przez sądy krajowe, TSUE ma wyłączną kompetencję rozstrzygania wątpliwości co do sposobu rozumienia przepisów europejskich. Są mu one komunikowane w drodze pytań prejudycjalnych.

Czytaj też:

Z tej procedury skorzystała też Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego (Izba Pracy), przedstawiając pytania, za którymi stoi teza o braku niezawisłości sędziów orzekających w Izbie Dyscyplinarnej SN. Kwestia niezawisłości sędziów i niezależności sądów należy zasadniczo do materii konstytucyjnej, poza obszarem kompetencji przyznanych organom UE. W kontekście nabrzmiałego w Polsce konfliktu politycznego TSUE zostało potraktowane jako ostatnia nadzieja środowisk, które kwestionują prawomocność niedawnych zmian w strukturze wymiaru sprawiedliwości. Dlatego Izba Pracy SN, zamiast przedstawić zagadnienie Trybunałowi Konstytucyjnemu, postanowiła sformułować wątpliwość z zakresu prawa europejskiego i przedstawić ją na forum Trybunału w Luksemburgu.

W praktyce zapytano, czy sędziowie orzekający w Izbie Dyscyplinarnej są niezawiśli i dzięki temu zapewniają skuteczną ochronę sądową w sprawach europejskich. Jeśli TSUE potwierdzi wątpliwości IP, ta pyta się, czy usprawiedliwiona w świetle prawa europejskiego jest praktyka ignorowania przepisów ustawy o SN opisujących zakres jurysdykcji ID SN i czy aprobuje badanie tych spraw przez IP jako posunięcia koniecznego z punktu widzenia prawa europejskiego, choć sprzecznego z polską ustawą o SN.

Pierwsza z połączonych spraw, w których zadano pytanie, dotyczy sędziego NSA, a w dwóch pozostałych chodzi o odwołania sędziów SN od uchwały KRS ws. ich przejścia w stan spoczynku. Sędziowie ci wnieśli skargi do IP SN, ale po utworzeniu Izby Dyscyplinarnej to ona, w świetle ustawy o SN, powinna rozpoznać te sprawy. IP, zamiast sprawy te przekazać ID, zwróciła się do TSUE z pytaniami.

Wątpliwości zgłaszane przez Izbę Pracy względem niezawisłości Izby Dyscyplinarnej wynikają z faktu, że w składzie tej ostatniej orzekają wyłącznie sędziowie powołani przez obecną KRS, której niezależność została podana w wątpliwość, bo zasiadających w niej sędziów wybrał Sejm.

27 czerwca opinię w tej sprawie wydał rzecznik generalny Ewgeni Tanczew. Choć nie wiąże ona TSUE, z pewnością silnie oddziałuje na wydawane przezeń orzeczenia.

Rzecznik podzielił tezę stojącą za pytaniami Izby Pracy, że Izba Dyscyplinarna nie spełniała wymogów niezawisłości sędziowskiej z art. 47 Karty Praw Podstawowych i przychylił się do zawartej w drugim pytaniu tezy, na podstawie której IP mogłaby uznać, że jest zobowiązana przez prawo UE, by nie stosować ustawy o SN, która wyłącza jej właściwość w sprawie.

Opinia ta prowadzi do daleko idących konsekwencji. Z jednej strony przyznaje organowi UE, jakim jest TSUE, kompetencję do wypowiadania się co do organizacji wymiaru sprawiedliwości państwa członkowskiego, co zasadniczo pozostaje poza obszarem kompetencji przyznanych Unii.

Z drugiej strony art. 19 ust. 1 TUE nakłada na kraje członkowskie zobowiązanie, by sąd orzekający na podstawie prawa europejskiego odpowiadał wymogom skutecznej ochrony sądowej, w tym niezawisłości sędziowskiej. Tym samym trudno odmówić TSUE prawa wypowiadania się w przedmiocie tego, czy Polska z tych zobowiązań się wywiązuje. Z pewnością zatem kluczowe znaczenie ma to, w jaki sposób uzasadniono opinię rzecznika Tanczewa odmawiającą cechy niezawisłości sędziom zasiadającym w ID SN.

Otóż on sam stwierdził, że „nie istnieje jednolity model dla rad sądownictwa". Przyznał też, że nie we wszystkich krajach Unii podobne organy funkcjonują. Doszedł jednak do wniosku, że nowy sposób powoływania sędziów do KRS może „zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych", ale nie wyjaśnił powodów, dla których w Niemczech wybór sędziów bezpośrednio przez parlament wzmacnia demokratyczny mandat władzy sądowniczej, a w Polsce wybór przez parlament sędziów do KRS przesądza o braku niezawisłości kandydatur KRS przedstawianych Prezydentowi.

Polska podniosła w postępowaniu przed TSUE argument, że Izba Dyscyplinarna spełnia wszystkie wymogi art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ponieważ została ustanowiona ustawą, a przepisy dotyczące jej statusu, kompetencji i wewnętrznej organizacji gwarantują pełną niezależność tej izby oraz niezawisłość i bezstronność orzekających w niej sędziów. Ich niezawisłość i bezstronność jest dodatkowo gwarantowana poprzez przepisy dotyczące możliwości wyłączenia sędziego na obiektywnych zasadach ocenianych w świetle konkretnej sytuacji faktycznej. Wreszcie zaznaczono, iż nominacji sędziowskiej nie dokonuje KRS, ale Prezydent RP, wykonując przysługującą mu na mocy konstytucji prerogatywę. Dodatkowo Trybunał Konstytucyjny orzekł o konstytucyjności zmian w sposobie wyłaniania sędziów do składu KRS.

Rzecznik Tanczew uznał jednak, że te argumenty „nie są wystarczające, aby rozwiać wrażenie braku obiektywnej niezależności" Izby Dyscyplinarnej, a dalej, że zaistniała w postępowaniach głównych sytuacja powoduje „jeszcze bardziej nasilone wrażenie braku niezależności". I w tym miejscu pojawia się istotny problem.

Ostatecznie okazuje się bowiem, że trudno wskazać obiektywne przesłanki, które świadczyć by mogły o braku niezawisłości sędziów orzekających w Izbie Dyscyplinarnej SN, zaś tym, co przesądziło o sformułowaniu przez rzecznika TSUE niezwykle daleko idącej opinii, było „wrażenie". Jeśli bowiem przeanalizować sposoby powołania sędziów w innych krajach członkowskich, wówczas okaże się, że bardzo trudno jest doszukać się w polskich regulacjach rozwiązań, które stanowiłyby osobliwość uzasadniającą kwestionowanie niezawisłości sędziów Izby Dyscyplinarnej oraz skuteczność regulacji ustawowych określających właściwość tej Izby. Jednak rzecznik uznał, że dla wykluczenia wszelkich wątpliwości co do bezstronności sądu pewne znaczenie ma samo „wywoływane wrażenie", ponieważ „sprawiedliwość powinna być nie tylko wymierzana, ale także wymierzana w sposób widoczny dla wszystkich". Jak zauważył „na szali leży bowiem zaufanie, jakie sądy powinny budzić wśród obywateli w demokratycznym społeczeństwie". Innymi słowy, tym, co odróżnia in minus polskie rozwiązania od tych, które funkcjonują w innych krajach członkowskich UE, jest właśnie owo niekorzystne „wrażenie".

Szkoda jednak, że rzecznik nie zobiektywizował tego, co miałoby przesądzić o powstaniu „wrażenia" o braku niezawisłości sędziów Izby Dyscyplinarnej. Sondaże której pracowni badań opinii społecznej mogłyby świadczyć o powstaniu tak brzemiennego w skutki wrażenia? Albo opinia publicystów których tytułów prasowych miałaby być w tej mierze miarodajna, a których tytułów już nie byłaby miarodajna?

Wszystkie te pytania nabiorą ogromnego znaczenia w sytuacji, gdy TSUE podzieliłby opinię swego rzecznika.

Bez wątpienia wśród części Polaków „wrażenie" lub „zaufanie", jakie wywołują sędziowie Izby Dyscyplinarnej, może nie być najlepsze. Jednak czy w warunkach obecnej polaryzacji nastrojów społecznych nie da się tego samego powiedzieć o „starych" sędziach SN, z sędziami Izby Pracy na czele?

Czy krytyka wymiaru sprawiedliwości i sędziów jest li tylko fenomenem ostatnich kilkunastu miesięcy? Czy jeśli uznamy, że kryterium „wrażenia" pozwala kwestionować niezawisłość sędziów i usprawiedliwia niestosowanie ustaw przez sądy, to zaufanie w społeczeństwie do wymiaru sprawiedliwości rzeczywiście wzrośnie?

Wreszcie, czy wzrośnie dzięki temu autorytet Trybunału Sprawiedliwości UE i umocni się opinia o jego bezstronności względem Polski?

Rozstrzygnięcie, które zapadnie w Luksemburgu 19 listopada, pokaże, czy będziemy musieli gwałtownie szukać odpowiedzi na te wszystkie pytania.

Autor jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, profesorem UW oraz sędzią w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA