fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Cywilizowanie alimentów - komentuje Marek Domagalski

Adobe Stock
Projekt szybko zasądzanych ryczałtowych alimentów może być istotnym krokiem ku ich ucywilizowaniu.

Niepłacenie alimentów jest od lat w Polsce społecznym problemem dotykającym setki tysięcy dzieci. ale też ich rodziny.

W niepłaceniu alimentów chodzi nie tylko o pieniądze, w danym momencie może nawet nieduże, ale o płacenie czy czasem ściąganie ich z miesiąca na miesiąc – wtedy sumy mogą być już znaczne. Wokół tych spraw jest też dużo agresji, złośliwości, zatruwającej życie sporej części społeczeństwa. Jest tak również dlatego, że ściągalność alimentów od lat szwankowała, zachęcając do ignorowania tego obowiązku, z czego, niektórzy dłużnicy uczynili sobie z tego niemal sposób na życie.

O tym było wiadomo od dawna, więc sądy już na początku procesu np. rozwodowego ustalały alimenty w ramach tzw. tymczasowego zabezpieczenia – i ta procedura zostanie. Nowa polegać ma na tym, że uprawniony do alimentów rodzic (zwykle matka wychowująca dzieci) będzie mogła wystąpić do sądu o tzw. alimenty natychmiastowe. Wypełni formularz pozwu, i nie dłużej niż w ciągu 14 dni powinna uzyskać ryczałtowe, jednakowe w całej Polsce alimenty: 500 zł na jedno dziecko, 900 na dwójkę i 1200 na trójkę. Szybki nakaz zapłaty będzie natychmiast wykonalny, choć dłużnik dostanie prawo do odwołania. Uprawnieni do alimentów natychmiastowych będą mogli domagać się ich podwyższenia już w normalnym procesie, jeśli w danej sprawie stosunki majątkowe na to pozwalają.

Dzieci i wychowujący je rodzice szybko uzyskają pieniądze, a sądom może ubyć spraw, gdyż w wielu wypadkach na takim nakazie spór się skończy. Oczywiście nakaz czy wyrok nie znaczy zawsze pieniędzy od razu, jeśli dłużnik ich nie zapłaci i nie da się ich z niego ściągnąć. Wtedy z pomocą przychodzi państwowy Fundusz Alimentacyjny, a najnowsze dane pokazują, że po zaostrzeniu odpowiedzialności karnej dla tzw. alimenciarzy ściągalność wzrosła o 164 proc.

Sprawniejsze sądy i Fundusz jednak nie wystarczą, potrzebna jest jeszcze presja społeczna na dłużników alimentacyjnych. Obecna dyskusja, czy jeden z byłych premierów procesujący się z byłą żoną o alimenty powinien startować w wyborach europejskich, pokazują, że tutaj też coś drgnęło. Chodzi o to, by podobna presja była wywierana na inne osoby ociągające się z alimentami – nie tylko te ze świecznika. By wiedziały, że nie ma tolerancji dla okradania.

Zwłaszcza własnych dzieci.

Czytaj też:

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA