Reklama

Ewa Szadkowska: Adwokat diabła

Prof. Magdalena Środa poskarżyła się w mediach społecznościowych na adw. Jacka Dubois. I się zaczęło.

Publikacja: 10.12.2025 06:00

Znana pani profesor poskarżyła się w mediach społecznościowych na jeszcze bardziej znanego adwokata.

Znana pani profesor poskarżyła się w mediach społecznościowych na jeszcze bardziej znanego adwokata. I się zaczęło.

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Prof. Magdalena Środa w emocjach poinformowała na Fb, że „Przebogata kancelaria mec. Dubois, syna «egendy polskiej palestry», wszczyna ze mną postępowanie sądowe w sprawie ochrony dóbr jeszcze bardziej bogatej organizacji, jaką jest Polski Związek Łowiectwa. Trochę dziwi, że tak wielkie materialne i intelektualne siły pana Dubois zostaną zużytkowane, by pognębić finansowo i wolnościowo taką materialną kruszynkę jak ja (akademicka pensja to kropla w morzu zarobków adwokatów i działaczy od zabijania zwierząt), ale – jak rozumiem – kancelaria Dubois bierze wszystko, na czym można dobrze zarobić, a ze mną sprawa prosta: nie stać mnie na adwokata. (…)”.

Czytaj więcej

Alan Dershowitz: Dobrzy, źli, uczciwi i nieuczciwi

Czy adwokat musi lubić swojego klienta i podzielać jego poglądy?

Cel został osiągnięty – na prawnika posypały się gromy, PZŁ został odsądzony od czci i wiary za ciąganie naukowczyni po sądach, ona sama otrzymała natomiast setki słów wsparcia i deklaracji o chęci pomocy finansowej. A mnie zmroziło.

Najpierw kilka ważnych zastrzeżeń: mec. Jacek Dubois, bo o niego tu idzie, to stały felietonista Tygodnika Prawników, co w żaden sposób nie wpływa na mój osąd, nie prosił mnie też o pochylenie się nad sprawą. Z myśliwymi jest mi za to mocno nie po drodze, czemu nieraz dawałam wyraz na łamach „Rzeczpospolitej”. Nigdy nie zrozumiem, jak można dla rekreacji zabijać (a wcześniej niekiedy zwyczajnie torturować) żywe istoty i w tym jestem zgodna z prof. Środą. Nigdy też jednak nie nazwałabym, tak jak ona, przedstawicieli PZŁ „mordercami”, a już na pewno nie inicjowałabym hejtu wobec prawnika podpisanego pod zaadresowanym do mnie pismem (najprawdopodobniej było to zresztą zawezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych, a nie pozew, jak sugerował wpis na Fb).

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Uderz w stół, myśliwi się odezwą
Reklama
Reklama

Ale najgorsza w tym wszystkim jest reakcja opinii publicznej. Pokazuje bowiem, że ludzie wciąż utożsamiają adwokata z jego klientem, a niechęć do reprezentowanej osoby czy podmiotu automatycznie przekłada się na prawnika.

Przed nami lata świetlne edukacji prawnej, by ludzie wreszcie zrozumieli, że postawienie w stan oskarżenia nie oznacza winy, areszt tymczasowy to nie kara, prawo do obrony (w tym obrony dobrego imienia) powinien mieć każdy, a adwokat działając w jak najlepszym interesie swojego mocodawcy – którego nawet nie musi lubić – po prostu wykonuje swoją pracę. I tak, zwykle dzięki tej pracy zarabia. Jak my wszyscy.

Zapraszam do lektury najnowszego wydania Tygodnika Prawników.

Rzecz o prawie
Paulina Szewioła: Cmentarzysko projektów
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rzecz o prawie
Katarzyna Holik: Prawne dylematy w aktach Jeffreya Epsteina
Rzecz o prawie
Jacek Dubois: O ekskluzywnym obrońcy
Rzecz o prawie
Joanna Parafianowicz: Milczenie adwokatury
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama