fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Robert Gwiazdowski: Igranie z konstytucją

Adobe Stock
Do Sądu Najwyższego trafiło właśnie pytanie o możliwość stosowania rozproszonej kontroli konstytucyjności. Sędziowie chcą wiedzieć, czy gdy Trybunał Konstytucyjny nie daje gwarancji rzetelnej oceny, mogą go pomijać.

Może więc przy okazji sędziowie zaczną w końcu bezpośrednio stosować konstytucję. Bo dotąd się do tego nie kwapili.

Przykład pierwszy: przez lata orzekali, że jak ktoś był przez 12 miesięcy zameldowany w mieszkaniu, które sprzedał przed upływem pięciu lat od nabycia, i nie powiadomił urzędu skarbowego, że przysługuje mu prawo do ulgi, musi zapłacić podatek od ceny sprzedaży. Dziś NSA zmienił zdanie. Nie trzeba składać żadnego oświadczenia – wystarczy zameldowanie. Aż się prosi, żeby sędziowie – na podstawie konstytucji – zaczęli wydawać wyroki umożliwiające wszystkim odzyskanie pieniędzy.

Czytaj też:

Fundacja Praw Podatnika zaczęła badanie, ile sądy administracyjne wydały wyroków stwierdzających nieważność decyzji podatkowych z powodu rażącego naruszenia prawa. Pierwsze statystyki pokazują, że liczba takich wyroków zmniejszała się drastycznie od 2012 r. Skąd ta data? Może to przypadek, a może nie – urzędnicy zaczęli wówczas ponosić odpowiedzialność za wydanie decyzji „rażąco naruszającej prawo". Ponoć (taka jest linia orzecznicza) „wszelkie decyzje ostateczne organów podatkowych, zgodnie z zasadą ich trwałości, mogą być weryfikowane zupełnie wyjątkowo, bowiem stabilizacja porządku prawnego jest wartością większą niż potrzeba eliminowania z obrotu prawnego wadliwych decyzji". Naprawdę? To jest zgodne z konstytucją?

Drugi przykład: konstytucja wyklucza opodatkowanie podatkiem dochodowym straty, np. gdy spadkobiercy muszą zbyć odziedziczoną nieruchomość w celu zaspokojenia wierzycieli spadku, czy opodatkowanie osoby małoletniej nieposiadającej żadnych przychodów, która po śmierci jednego z rodziców musi sprzedać odziedziczoną nieruchomość, by spłacić kredyt zaciągnięty na jej zakup. A mimo to wydawane są wyroki, których konsekwencje są rażąco sprzeczne z konstytucją. Pisałem już na tych łamach, że w TK zawisła sprawa konstytucyjności przepisu, na podstawie którego są one wydawane. NSA może nie musi nawet stwierdzać ich niezgodności z konstytucją (bo są zgodne), wystarczy, że zmieni swoją linię orzeczniczą – bo jest ona niezgodna z konstytucją. I co? I nic!

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA