Wyobraźmy sobie permanentnie remontowany samolot, który wreszcie ma być uroczyście oddany do użytku. Jako lepszy i szybszy. Niestety, zaraz po uruchomieniu silnika w kokpicie zaczynają się zapalać czerwone lampki. Okazuje się, że samolot działa gorzej niż przed remontem. Lata wolniej i nie wiadomo, czy wkrótce nie zostanie uziemiony. Zarządzający samolotem upierają się jednak: kolejny remont i maszyna zacznie działać sprawnie.
Ów samolot przypomina nasz wymiar sprawiedliwości. Mimo dziesiątek reform, napraw, planów i strategii działa coraz gorzej. Jak pokazują ostatnie dane, procesy trwają jeszcze dłużej niż poprzednio. Nie ma zresztą żadnego wskaźnika, który poprawiłby się w porównaniu z 2014 r. No, może oprócz sum odszkodowań za przewlekłość postępowań. Ale to marna pociecha.