fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Homo informaticus

Ludzie, którzy skolonizują obce planety, będą różnić się budową ciała od nas
AFP
Wyprawy kosmiczne i technologia doprowadzą do powstania nowych gatunków ludzkich.

W warunkach całkowicie odbiegających od ziemskich uczestnicy wypraw kosmicznych i przyszli koloniści na innych planetach będą podlegali istotnym mutacjom genetycznym. Doprowadzi to do tego, że będą się różnili wyglądem od ludzi na Ziemi, wyłonią się nowe gatunki Homo. Tak twierdzi astrofizyk Francis Rocard z CNES (Centre National d'Études Spatiales, francuska organizacja rządowa odpowiedzialna za rozwój badań kosmicznych).

W ten sposób potwierdzi się teoria Karola Darwina, według której wszystkie gatunki zwierząt oraz gatunek ludzki podlegają ewolucji pod wpływem warunków środowiskowych. Na przykład koloniści na globie, na którym siła ciążenia będzie mniejsza niż na Ziemi, będą wyżsi, natomiast grawitacja większa od ziemskiej sprawi, że ich wzrost się zmniejszy. Budowa kości i ich wytrzymałość oraz budowa i sprawność stawów zostaną dostosowane do nowych warunków.

Na globie, na którym ciśnienie atmosferyczne jest słabsze niż na Ziemi, dźwięk rozchodzi się gorzej, dlatego u istot tam mieszkających zmieni się budowa ucha wewnętrznego oraz kształt małżowin – będą większe.

Promieniowanie kosmiczne doprowadzi do powstania mutacji genetycznych. To promieniowanie jest szkodliwe dla żywych organizmów, wywołuje białaczkę i różne postacie raka. Dlatego mutacje będą zmierzały w kierunku uodpornienia na te choroby. W rezultacie po kilku pokoleniach zmieni się budowa skóry, a nawet wygląd tych istot będzie odmienny.

– Wyobraźmy sobie ludzi, którzy na skutek obniżenia się poziomu oceanów znaleźli się na półwyspie; następnie, gdy poziom oceanu mocno się podniósł, stali się wyspiarzami. W ziemskich warunkach wyspiarze z reguły są niżsi od mieszkańców kontynentu. W kosmosie będzie podobnie, niektórzy znajdą się na wyspach, inni pozostaną na kontynentach, będą się różnili między innymi wymiarami ciała – uważa Francis Rocard.

Mutacje pojawią się już w pierwszym pokoleniu kolonistów, ale będzie to dopiero początek ewolucyjnego procesu. Jego efekty staną się widoczne po wielu pokoleniach, w praktyce po kilkuset latach. Francuski astrofizyk podkreśla, że światło potrzebuje ponad czterech lat na dotarcie do Ziemi od najbliższej (poza Słońcem) gwiazdy Proxima Centauri. Dlatego do innych układów planetarnych nie dotrą koloniści, którzy wyruszą z Ziemi, ale ich potomkowie, będą to grupy wielopokoleniowe składające się z dziadków, rodziców i dzieci. Po dotarciu do celu ewolucja, która rozpoczęła się już podczas podróży, przyspieszy, zmiany będą zmierzały do dostosowania organizmów do nowych warunków, cechy niekorzystne – zgodnie z teorią Darwina – będą eliminowane, natomiast korzystne będą częściej powielane drogą doboru naturalnego.

– Jeśli ten schemat będzie powielany, czyli jeśli z nowo zasiedlonych globów, na przykład po kilku tysiącach lat (co jest okresem bardzo krótkim w dziejach gatunku) będą wyruszały wyprawy do kolejnych planet, to w ten sposób powstaną kolejne gatunki Homo. W rezultacie doprowadzi to do opanowania naszej Galaktyki przez różne gatunki ludzkie – uważa Francis Rocard.

Powstanie nowego gatunku ludzkiego, ale nie w kosmosie, lecz na Ziemi, i nie za setki czy tysiące lat, ale już w połowie bieżącego stulecia, przewiduje Cadell Last z Global Brain Institute Uniwersytetu w Brukseli. Jego zdaniem już około 2050 r. ludzkość czeka gigantyczna przemiana ewolucyjna.

Z analiz statystycznych wynika, że w nadchodzących dekadach długość życia się zwiększy, a ludzie będą mieli potomstwo w późniejszym wieku. Te dwa czynniki będą tak istotne dla fizjologii człowieka, że spowodują zmiany na miarę tych, które doprowadziły do powstania małp człekokształtnych, a następnie do wyłonienia się z nich gatunku Homo.

Prawdopodobnie, choć trudno to na razie stwierdzić empirycznie, już ruszył proces powiększania się ludzkiego mózgu, mają na to wpływ współczesne technologie, GPS w samochodach, telefony komórkowe, internet, parkomaty na ulicach i wszystko to, co sprawia, że codzienne czynności nie są tak proste jak dawniej, wymagają „myślenia". W średniowieczu ludzie żyli szybko i umierali młodo, średnia wieku wynosiła ok. 35 lat. Balzac, opisując jedną z postaci swojej powieści, określił ją jako 50-letniego starca („Ojciec Goriot"). To się zmienia, ludzie żyją coraz dłużej, ich wydolność fizyczna się zmienia, dostosowuje do potrzeb środowiska. Tymczasem to środowisko też ulega galopującym zmianom, robotyzacja widoczna jest na każdym kroku, lada chwila sztuczna inteligencja stanie się faktem.

– W rezultacie powstaje globalne społeczeństwo, które na razie sprawia wrażenie globalnego chaosu. Doprowadzi to do niewyobrażalnego dziś kryzysu na miarę apokalipsy. Ale nie będzie to koniec ludzkości, lecz początek nowego. Przetrwają osoby, które na skutek mutacji będą lepiej dostosowane do życia w środowisku elektroniczno-informatycznym.

– Być może już za 40 lat naszą planetę będą zamieszkiwać zupełnie inni ludzie niż dzisiaj, ze słabszym wzrokiem i słuchem, ale ze sprawniejszymi palcami przystosowanymi między innymi do różnego rodzaju klawiatur. Znajdzie to odbicie w ludzkim genomie. Za trzy do czterech pokoleń genetycy stwierdzą to i udowodnią, a wtedy konieczna stanie się zmiana naszej nazwy gatunkowej. Dzisiaj w pełnej wersji brzmi ona Homo sapiens sapiens. Nie wykluczam, że nowy gatunek otrzyma nową nazwę. Na przykład Homo sapiens informaticus – uważa Cadell Last.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA