fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Justyna Dziubak: proces z bankiem przywrócił nadzieję

Justyna Dziubak
rp.pl
Czuję satysfakcję, że złożyłam pozew o uznanie umowy frankowej za nieważną – mówi Justyna Dziubak, frankowiczka, której sprawę zbadał Luksemburg.

Co dla pani oznacza czwartkowy wyrok TSUE?

Wzięłam 400 tys. kredytu, który spłacamy już od 11 lat. Spłaciłam już 220 tys. zł, a kredyt na dzisiaj wzrósł do 520 tys. zł. Poszłam więc do sądu, aby się dowiedzieć, ile tak naprawdę należy się bankowi, bo nie byłam w stanie policzyć końcowej kwoty. Kurs franka był niestabilny. Dzisiejszy wyrok, a co za tym idzie, unieważnienie umowy, oznacza dla mnie zwrot różnicy między kwotą, którą do tej pory spłaciłam, a kwotą kredytu, który wzięłam, czyli 180 tys. zł.

Przed złożeniem pozwu korzystała pani z prawnika, jednak musiała pani przeanalizować możliwe scenariusze, porównać zyski i straty.

Jedyne, co miałabym do stracenia, to honorarium, które należało się prawnikowi. W sytuacji, w której sąd uzna nasze rację za słuszne, zysk będzie dużo większy. Badając z prawnikiem naszą umowę kredytową, zaczęliśmy utwierdzać się w przekonaniu, że mamy rację. Sąd w pytaniu do TSUE stwierdził, że klauzule abuzywne w naszej umowie są nieważne, czyli nas nie wiążą. To był sygnał, że ta umowa nie zostanie w takim kształcie, w jakim jest.

Ile czasu trwały przygotowania do złożenia pozwu?

To kwestia zebrania dokumentacji, napisania go. Trwało to dwa miesiące.

Rozważaliście państwo ugodę z bankiem?

Bank nie chciał z nami rozmawiać. Dostawaliśmy odpowiedź, że umowa jest ważna i zostaje w takim kształcie, w jakim jest.

Zdecydowała się pani na odważny krok. Co pani czuła, zaczynając walkę z bankiem?

Stres, ponieważ dobiegały do nas informacje o wyrokach niekorzystnych dla frankowiczów. Poczucie niepewności, niesprawiedliwości w związku z odmiennymi wyrokami, które wydawały różne orzeczenia w tej sprawie.

Jaki ta sprawa miała wpływ na codzienne życie pani i rodziny?

Jak już mówiłam, stres, który od początku zaciągnięcia kredytu aż do teraz mi towarzyszy, wpływał negatywnie na moją rodzinę. Przy każdej spłacie, widząc, jak kursy reagują na każde zawirowania rynku, czułam się mało komfortowo. Wzięłam ten kredyt na mieszkanie, aby normalnie żyć, założyć rodzinę. Dlatego bardzo cieszę się z dzisiejszego wyroku. Gdy moja prawniczka uświadomiła mi, że ta umowa zawiera klauzule niedozwolone według prawa, i one nas nie obowiązują, dała nam nadzieję, że możemy z tym coś zrobić, nie tylko dla siebie, ale także dla moich dzieci. To był mój motyw, to pchnęło mnie do decyzji, aby walczyć o swoje.

Po tym wszystkim ponownie złożyłaby pani pozew, biorąc pod uwagę stres i niepewność, jakie pani przeżyła?

Tak. Złożyłabym, tym bardziej że czuję obecnie ogromną satysfakcję.

—współpraca Kinga Pawlikowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA