fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wyrok TSUE: unijny trybunał wsparł frankowiczów

AdobeStock
Posiadacze kredytów walutowych łatwiej zmienią lub unieważnią umowę. To sedno wyroku TSUE. Sektor bankowy zadrżał, ale krachu nie będzie.

Gdy Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił w czwartek wyrok w sprawie o kredyty w szwajcarskiej walucie, frankowicze otworzyli szampana. Na wyrok czekała też Justyna Dziubak, w jej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie zadał pytanie do TSUE. Państwo Dziubakowie zaciągnęli kredyt na 400 tys. zł, w 11 lat spłacili 220 tys. zł, a nadal do spłaty jest 520 tys. zł. Według jej kalkulacji po wdrożeniu wyroku TSUE do zapłaty zostanie im 170 tys. zł.

– Nie mogliśmy już dalej spłacać tak wysokich rat. Także ze względu na dzieci pozwaliśmy bank, bo nie podjął on próby ugodowej – powiedziała „Rzeczpospolitej".

– Wyrok TSUE jest korzystny dla frankowiczów – ocena mec. Mariusz Korpalski obserwujący proces małżonków Dziubak. – W pełni podziela opinie rzecznika TSUE, że sąd krajowy po stwierdzeniu abuzywności klauzuli indeksacyjnej nie może pozostawić umowy kredytu w mocy wbrew kredytobiorcy. Badanie interesu konsumenta następuje w momencie formułowania wyroku w jego sprawie.

– TSUE określił, co wolno w sprawach frankowych, a czego nie. Każda umowa musi być teraz (jeśli tego zechce konsument) indywidualnie przez sąd albo bank „zweryfikowana" – mówi prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku. – Myślę, że banki też będą tym zainteresowane, trzeba na to trochę czasu.

Już dziś kancelarie prawne robią kokosy. Koszt prowadzenia jednej sprawy z bankiem to kilkanaście tysięcy złotych. Rynek wart jest miliony i grasują na nim pseudoeksperci.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta ma nadzieję na porozumienie banków z klientami. – Dla banków wyrok TSUE to nauka, jakie konsekwencje może mieć pozostawienie w umowach klauzul abuzywnych i przewlekanie sprawy w sądzie – ocenia Marek Niechciał, prezes UOKiK. – Najwyższy czas, aby banki usiadły do stołu z kredytobiorcami i rozwiązały problem.

Rynek początkowo spokojnie zareagował na wyrok TSUE, notowania banków frankowych po jego publikacji nawet lekko rosły. Pod koniec sesji powróciły mocne spadki. Millennium, mający największy udział tych kredytów, tracił 7,8 proc., Santander Bank Polska prawie 5 proc., a Getin Noble i mBank zyskiwały, ale na notowania decydujący wpływ ma ich indywidualna sytuacja – pierwszy próbuje odzyskać rentowność, drugi został wystawiony na sprzedaż.

Analitycy podtrzymują, że koszt dla sektora mógłby sięgnąć 50–60 mld zł. Ile będzie ostatecznie? To zależy, ilu klientów pójdzie do sądów i jak te będą orzekać. Bardziej realny jest koszt rzędu 20–30 mld zł rozłożony na kilka lat. Nie jest konieczne skokowe zwiększenie odpisów na te kredyty już teraz, więc uderzenie w kapitały banków, które mogłoby zaszkodzić akcji kredytowej i gospodarce, będzie także rozłożone w czasie. KNF ocenia, że sektor bankowy jest przygotowany i dobrze dokapitalizowany dlatego katastrofy nie będzie.

Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że sprawa Dziubaków może wrócić na wokandę już w listopadzie.

Jak usunąć klauzule

Trybunał opowiedział się w wyroku za stanowiskiem rzecznika generalnego TS Giovanniego Pitruzelli. Polski rząd też zresztą uważał, że z umowy kredytu należy usuniąć niedozwoloną indeksację. Umowa w takim wypadku będzie obowiązywać dalej jako kredyt czysto złotowy, zachowując oprocentowanie jak za kredyt we frankach (LIBOR), niższe od złotowego.

– Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić frankowiczowi 60–100 tys. zł i gwarantuje, że kwota kredytu będzie stała, – ocenia adwokat Marcin Szymański, obserwujący proces w Luksemburgu.

TSUE orzekł, że przepisy unijne (dyrektywa o nieuczciwych warunkach umów) nie pozwalają, aby sąd krajowy, w tym wypadku polski, eliminując z umowy frankowej klauzulę niedozwoloną (chodzi o mechanizmy indeksacyjne, przerzucające ryzyko walutowe na konsumenta) uzupełniał powstałą w ten sposób lukę interpretacjami, odwołując się do dobrych obyczajów. Nie można też zastępować wyeliminowanego mechanizmu indeksacyjnego np. kursem średnim NBP – chyba że konsument się na to zgodzi. Dotychczas konsumenci się nie godzili, bo pozwalało to frankowiczowi odzyskać średnio ok. 5 tys. zł na kredycie.

– Ocenę możliwości dalszego obowiązywania umowy Trybunał pozostawia sądom krajowym (w tym wypadku polskiemu), formułując dla nich wyraźne wskazówki w tym względzie. TSUE dopuszcza możliwość unieważnienia umowy, jeżeli jest to dla konsumenta do zaaprobowania – wskazuje dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska z European Legal Studies Institute Uniwersytetu w Osnabrück.

– TSUE stanowczo podkreślił też konieczność zapewnienia ochrony interesów konsumenta poprzez zabezpieczenie jego rzeczywistych i bieżących interesów przed ewentualnymi szkodliwymi konsekwencjami, które mogą wynikać z unieważnienia umowy kredytowej w całości. I w związku z tym Trybunał wskazał, że chwilą właściwą dla określenia konsekwencji stwierdzenia nieuczciwego charakteru umowy kredytowej jest moment zaistnienia sporu ws. usunięcia określonych postanowień, a nie moment zawarcia umowy – wyjaśnia ekspertka.

– Teraz dla frankowicza ważne jest właściwe upomnienie się o swoje prawa: kluczowe będzie złożenie reklamacji do banku, a po jej ewentualnym odrzuceniu – wejście na drogę sporu – radzi dr Maciej Taborowski, zastępca rzecznika praw obywatelskich. Można przy tym korzystać z fachowej pomocy rzecznika finansowego, który może przygotowywać ekspertyzy prawne (tzw. istotne poglądy, które są bezpłatne) dla konkretnej umowy w momencie, gdy sprawa jest przed sądem.

Kiedy jednak sąd uznaje umowę za nieważną, powstaje kwestia rozliczenia.

A z takim żądaniem wystąpili właśnie Kamil i Justyna Dziubakowie, których sprawa była okazją dla SO w Warszawie do zadania pytania prejudycjalnego do Luksemburga. Sąd właśnie zawiadomił, że po odpowiedzi TSUE sprawa państwa Dziubaków przeciw bankowi wróci na wokandę w listopadzie. Jako konsumenci zaciągnęli oni w listopadzie 2008 r. kredyt hipoteczny na cztery lata, indeksowanego do franka. W ciągu pierwszych 11 miesięcy spłacili 220 tys. zł, ale do zapłaty zostało im nadal 520 tys. (więcej, niż pożyczyli!), a według ich kalkulacji, wdrożenie wyroku Luksemburga może sprawić, że do spłaty zostanie im tylko 170 tys. zł.Zasadą jest, że konsument musi liczyć się z koniecznością zwrotu kwoty wypłaconej przez bank (pomniejszonej o spłacone raty) w wykonaniu nieważnej umowy, o ile sąd nie uzna roszczenia banku za przedawnione – wyjaśnia mec. Szymański.

Propozycja Łętowskiej

A to co o tym etapie sporu sądzi prof. Ewa Łętowska, cywilistka, sędzia TK w stanie spoczynku:

– Ciekawe, jak będzie następowało unieważnienie umowy i jej rozliczenie. W grę wchodzą polskie przepisy o nienależnym świadczeniu. I jakkolwiek wtedy sama umowa upada ze skutkiem wstecznym, od momentu zawarcia, nie oznacza to – moim zdaniem – że były nienależne w momencie dokonywania świadczeń (wypłata kwoty kredytu przez bank i poszczególne spłaty już dokonane przez kredytobiorcę). Tu chodzi bowiem o sytuację z art. 410 § 2 zd. 2 kodeksu cywilnego (podstawa prawna świadczenia odpadła w czasie trwania umowy). Wtedy orzeczenie sądowe o unieważnieniu umowy ma skutek konstytutywny, bank zwraca sumę spłat, kredytobiorca zwraca kredyt, a saldo, w zależności od konkretnej umowy, może być dla konsumenta korzystne. Przy czym (to wyraźnie zastrzega wyrok TSUE) od konsumenta zależy, czy wybierze unieważnienie umowy, czy jej dalsze trwanie w „odfrankowanej" wersji.

Profesor Łętowska zaznacza, że jej koncepcja co do zastosowania art. 410 § 2 zd. 2 k.c., różni się od koncepcji tych prawników, którzy chcieliby tu zastosować przepis, zgodnie z którym już w momencie spełniania świadczeń obu stron były one nienależne.

– Przy mojej koncepcji nie występuje problem przedawnienia. Trudno jednak przewidzieć, jak zachowają się sądy. I kancelarie adwokackie, które będą obsługiwały frankowiczów. Proponuję rozwiązanie pragmatyczne (do przyjęcia dla obu stron), w miarę proste i zgodne z prawem UE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA