fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

W styczniu 2020 r. podwyżek w szkołach nie będzie

Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
Dodatkowe pieniądze dla nauczycieli w przyszłym roku są wciąż niepewne. Możliwa jest także likwidacja tzw. czternastek. Minister edukacji spotkał się z nauczycielskimi związkami.

Wszystko wskazuje na to, że podwyżki o 9,6 proc., które mają być wypłacane od września, to jedyny wzrost wynagrodzenia, na który na razie mogą liczyć nauczyciele. W styczniu 2020 r. podwyżek nie będzie – usłyszeli związkowcy od ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego.

Czytaj także:

We wtorek szef MEN spotkał się w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog z przedstawicielami związków zawodowych i samorządów. Rozmawiano o wynagrodzeniach nauczycieli. Spotkanie trwało 3,5 godziny.

– Do żadnych konkretnych ustaleń w sprawach płacowych nie doszło – mówi Krzysztof Baszczyński, który rezprezentował ZNP na spotkaniu z ministrem.

Nie rozmawiano też o  zmianie systemu wynagradzania nauczycieli, choć jest to jeden z punktów dokumentu podpisanego w kwietniu między NSZZ Solidarność a MEN. To porozumienie spowodowało, że związkowcy z „S" nie wzięli udziału w nauczycielskim strajku.

– Nowe zmiany systemu wynagradzania mogą być podjęte w kolejnej kadencji. Zespół powróci do prac po wyborach – mówił po spotkaniu ze związkowcami minister.

W tej sytuacji zarówno Związek Nauczycielstwa Polskiego, jak i NSZZ Solidarność pracowników oświaty domagają się od przyszłego roku wzrostu płac o 15 proc.

– Liczyliśmy, że od stycznia zmieni się system naliczania nauczycielskich płac. Chcemy, by były powiązane ze średnią płacą w gospodarce. Widać, że nic z tego nie wyjdzie, dlatego oczekujemy podwyżek – mówi Ryszard Proksa, szef nauczycielskiej „S".

Dariusz Piontkowski zapowiedział jednak, że może w ciągu roku dojdzie do „jakichś" podwyżek. Ich termin nie został jednak określony, a do rozmów na ten temat można wrócić dopiero przy okazji uchwalania ustawy budżetowej.

Nie wiadomo, czy ewentualne przyszłoroczne podwyżki będą się wiązały z likwidacją średniego wynagrodzenia. To oznaczałoby równoczesne zniesienie tzw. czternastek. Nauczyciele otrzymują je, jeśli zarabiają poniżej średniej. Pieniądze te, w formie wyrównania, wypłacane są raz w roku. Samorządy mają na to czas do 20 stycznia.

– Minister dwukrotnie pytał nas o zgodę na likwidację średnich płac, więc możemy przypuszczać, że taki jest plan rządu – tłumaczy Baszczyński. Jak podkreśla, ZNP zaprotestowało przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Podczas wtorkowego spotkania zdecydowano jednak o powołaniu zespołu ds. biurokracji. W jego skład wejdą m.in. przedstawiciele związków zawodowych, kuratoriów i MEN.

– Ta decyzja to efekt ankiety, którą przeprowadził ZNP. Minister się z nią zapoznał – mówi Baszczyński.

Rozrośnięta ponad miarę papierologia to jeden z głównych problemów nauczycieli.

Związek zapytał o to 18 405 nauczycieli. Okazało się, że prawie co drugi ankietowany (47,3 proc.) na sporządzanie lub wypełnianie dokumentacji przeznacza od trzech do sześciu godzin tygodniowo, a co trzeci (36,3 proc.) ponad sześć  godzin w tygodniu. Jedynie 16,5 proc. nauczycieli czynność ta zajmuje nie więcej niż trzy godziny w tygodniu. Nieco ponad połowa badanych (50,6 proc.), poza realizacją pensum najwięcej czasu w tygodniu poświęca właśnie na sporządzanie lub wypełnianie dokumentacji.

Uporządkowanie tej kwestii z pewnością poprawiłoby nastroje w szkole.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA