Pod koniec ubiegłego roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wprowadzającą reformę oświaty. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia jednak, że zmiany wejdą w życie. Czy reforma pod nazwą Kompas Jutra rzeczywiście wypali?
Jestem przekonana, że wypali. To zmiana bardzo potrzebna polskiej szkole, ale też zmiana ewolucyjna idąca w ślad za tym, co i tak odważniejsi dyrektorzy czy nauczyciele już od dawna wprowadzali. Mam na myśli większy nacisk na kształcenie praktyczne, co też ewidentnie jest oczekiwaniem społecznym, w tym bardzo wielu rodziców.
Ale prezydent ustawę zawetował, mówiąc, że bierze pod uwagę krytyczną opinię społeczeństwa.
Prezydent zawetował tę ustawę z bardzo złym uzasadnieniem takim, które nie miało nic wspólnego z treścią ustawy. Ludzie prezydenta ewidentnie nie odrobili tej lekcji, nie przygotowali się i napisali w uzasadnieniu o sprawach, których w tej ustawie w ogóle nie było. Natomiast w zakresie tych rzeczy, które rzeczywiście ta ustawa regulowała napisano, że są dobre. To pokazuje, że to weto nie ma wymiaru innego niż polityczny.
Jak będzie wyglądała szkoła po zmianach? Bo pojawiają się głosy, głównie ze strony opozycji, że w wyniku reformy dzieci będą kończyły szkołę niedouczone. A MEN chce ogłupiać młodych Polaków.
Jedyne ogłupiające i niedouczone to są właśnie takie głosy, bo to po prostu nieprawda. W reformie Kompas Jutra kładziemy nacisk na połączenie bardzo dobrej jakościowo wiedzy teoretycznej, którą dzisiaj dzieciaki mają w szkole, z umiejętnościami praktycznymi. Chcemy, by dzieci miały świadomość, że to, czego się uczą, przyda im się w życiu. By uczyły się nie na abstrakcyjnych przykładach, tylko na praktycznych rozwiązaniach. Dobrym przykładem jest moduł ekonomiczno-finansowy, gdzie na różnych przedmiotach dzieci nie tylko będą się uczyły, jak liczyć, ale także jak ta wiedza przekłada się na podatki, finanse czy kredyty.
Po to ma być tydzień projektowy, który jako obowiązkowy będzie wprowadzony od 2027 r.
Doświadczenie edukacyjne to bardzo istotny element tej reformy. Dziś tydzień projektowy funkcjonuje już w wielu szkołach. Najczęściej niepublicznych, które w ten sposób starają się przyciągnąć uczniów. My chcemy, żeby to był standard w każdej szkole. Bez względu na to, czy rodzice mają środki na szkołę niepubliczną czy nie, niezależnie od tego, czy jest to duże miasto czy mała miejscowość – chcemy, by dzieci ćwiczyły pracę zespołową i umiały przełożyć teorię na praktyczne działania.