fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze mogą zarabiać mniej

Zarobki lekarzy
Zarobki lekarzy
AdobeStock
Bez zmian w prawie specjaliści na etacie wrócą do pensji sprzed podwyżki. Będą odchodzić ze szpitali.

Tylko do końca czerwca lekarze ze specjalizacją mają gwarancję pensji 6,75 tys. zł w ramach wprowadzonej w 2018 r. tzw. lojalki Szumowskiego. Początkowo resort zdrowia zapowiadał, że od drugiej połowy roku zobowiązanie wezmą na siebie placówki medyczne. Teraz chce je zapisać w nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Taka deklaracja padła na piątkowym spotkaniu kierownictwa Ministerstwa Zdrowia z samorządami zawodowymi i przedstawicielami trójstronnego zespołu ds. ochrony zdrowia przy Radzie Dialogu Społecznego, którzy do końca lutego mają przedstawić propozycję nowelizacji ustawy.

Na trzech spotkaniach partnerzy społeczni wypracują tzw. siatkę płac dla przedstawicieli zawodów medycznych ujętych w ustawie.

– Minister wie, że jeśli 6,75 tys. zniknie, specjaliści będą masowo odchodzić ze szpitali. To stawka nieprzystająca do rynkowej rzeczywistości, upokarzająca dla lekarzy z kilkunastoletnim stażem – mówi członek samorządu lekarskiego.

– A 6,75 tys. to stawka sprzed trzech lat. I już wówczas nie rzucała na kolana – zauważa Marcin Pakulski, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Według ekspertów powrót do stawek sprzed lojalki oznacza ok. 4 tys. zł brutto na etacie w szpitalu.

– To nie są adekwatne pieniądze dla ok. 15 tys. lekarzy z najbardziej wyspecjalizowanych szpitali, którzy wykonują najrzadsze zabiegi, np. operują skomplikowane złamania u dzieci. Jeśli ich pensje spadną do poziomu sprzed podwyżki, poradzą sobie na prywatnym rynku, wykonując za znacznie wyższe stawki dużo prostsze zabiegi. Stracą pacjenci. Rolą resortu jest, by nie dopuścić do odpływu specjalistów z publicznych szpitali – uważa Damian Patecki, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów. Jego zdaniem prace w RDS nie zagwarantują dawnych stawek: – Oddając ustalanie siatki płac związkowcom, resort może ich łatwo skonfliktować, mówiąc: „damy więcej jednej grupie pod warunkiem, że druga dostanie mniej". Najprościej byłoby wyjąć z szuflady obywatelski projekt ustawy ws. warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia z 2017 r., zawierający siatkę płac wypracowaną wspólnie przez wszystkie organizacje związkowe – zauważa Patecki.

Fala odejść z publicznego sektora może nastąpić także po odebraniu kolejnego dodatku – covidowego.

– Warunki pracy w szpitalach publicznych jeszcze przed pandemią były dalekie od idealnych. Teraz są trudne, ale medycy dostają podwójną stawkę. Mam wrażenie, że wielu ludzi ciągnie ostatkiem sił i pracuje jeszcze w szpitalach tylko dlatego, że może więcej zarobić. Warunki pracy w szpitalu po pandemii wcale nie będą lepsze. Może być ciężej z uwagi na nawał ciężkich przypadków zaniedbanych w czasie pandemii. Moim zdaniem część młodych lekarzy wyjedzie z kraju – mówi Marcin Pakulski.

Zdaniem ekspertów nie obejdzie się bez znacznego wzrostu płac dla wszystkich pracowników ochrony zdrowia, którzy dziś dostają dodatek covidowy – także pielęgniarek, ratowników medycznych czy diagnostów laboratoryjnych.

– W ministerstwie widzą ten problem. Zdają sobie sprawę z tego, że nie obejdzie się bez podwyżek. Szkoda, że odpowiedzialność zrzucają na zespół trójstronny – mówi nam jeden z ekspertów.

Łukasz Jankowski prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie

Wielu specjalistów obawia się, że podwyżka ministra Łukasza Szumowskiego przestanie obowiązywać, a oni będą zarabiać po 4 tys. zł brutto, jak przed 2018 r. I już szuka alternatyw dla pracy w szpitalu, również w sektorze prywatnym. Dlatego resort zdrowia powinien za wszelką cenę wypracować systemowe rozwiązanie, które pozwoli zatrzymać specjalistów w publicznych szpitalach. A publicznym placówkom grozi odpływ nie tylko lekarzy ze specjalizacją, ale innych członków personelu medycznego – pielęgniarek, ratowników medycznych czy diagnostów laboratoryjnych, którzy zaczęli odpowiednio zarabiać wyłącznie dzięki dodatkowi covidowemu. Kiedy pandemia się skończy, a dodatek zostanie wstrzymany, wielu z nich może nie chcieć wrócić do dawnych stawek. Odejdzie do sektora prywatnego lub się przebranżowi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA