fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Marek Kozubal: Sztuka komunikacji

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Miast tropić dezinformacje, lepiej rzetelnie informować.

Resort Antoniego Macierewicza ostatnie komunikaty prasowe rozpoczyna od sformułowania, które u każdego ich czytelnika powinno powodować co najmniej drżenie łydek albo odruch oglądania się za siebie (gdzie są ci ruscy szpiedzy?).

„W związku z dezinformacją wymierzoną w Ministerstwo Obrony Narodowej, a tym samym w bezpieczeństwo państwa informujemy, że przez rok urzędowania minister Antoni Macierewicz dokonał wielu zmian skutkujących zarówno poprawą sytuacji polskich żołnierzy, jak też przekładających się na wzrost bezpieczeństwa państwa itd." – czytamy w nagłówku informacji, która wymienia osiągnięcia szefa resortu. Kilka dni wcześniej podobne ostrzeżenie dotyczyło organizacji konferencji naukowej na jednej z warszawskich uczelni, w której uczestniczyli byli oficerowie służb.

Pod koniec poprzedniego tygodnia MON poszedł jeszcze dalej – w utworzonej przez siebie zakładce „Naszym zdaniem" opublikował tekst, który miał znamiona programowego. Autor – anonimowy – starał się wskazać źródła dezinformacji na temat MON. Jego zdaniem kłamstwo dotyczące resortu obrony porusza się „lotem Iskandera" i uniemożliwia rzeczowy dialog.

Jednak zamiast pokazać konkretne przypadki tychże kłamstw, wskazał wrogie dla MON środowiska polityczne. „Wszystko to koresponduje wyraźnie z działaniami grup zainteresowanych w utrzymaniu niekorzystnych z punktu widzenia polskiej racji stanu kontraktów, z niezadowoleniem środowisk postkomunistycznych, które do niedawna mogły korzystać ze wsparcia mediów pozostających na usługach władzy, i z działalnością wspieranego głównie przez lewackie środowiska zachodnioeuropejskie Komitetu Obrony Demokracji" – precyzował autor publikacji.

Po naszej publikacji na stronie rp.pl na temat tej formy komunikowania ze społeczeństwem zakładka ta została zdjęta ze strony MON. I dobrze, bo akurat pomysł, aby informację oprzeć na insynuacjach i pomówieniach, był fatalny. Szczytny cel walki z kłamstwami został sprowadzony do poziomu karykatury.

MON od roku ma problem z pokazywaniem w mediach rzeczywistych osiągnięć. Próbuje też znaleźć jakiś sposób, aby się przebić z tym przekazem.

Problem ten po części wynika z wyjątkowo niemedialnego szefa resortu, który nie rozmawia, nie odpowiada na pytania dziennikarzy, tylko komunikuje lub polemizuje z oponentami.

Fatalnie działają tzw. służby prasowe MON. Od wielu tygodni resort nie ma nawet rzecznika prasowego (dzisiaj do osoby czasowo pełniącej te obowiązki dziennikarze nawet nie mogą się dodzwonić, bo jej numer telefonu jest poufny). Centrum Operacyjne MON odpowiada tylko na zadane na piśmie pytania. Na odpowiedzi trzeba czekać zwykle kilka, kilkanaście dni (albo nie otrzymuje się ich nigdy). Nie są one konkretne – czego sam doświadczyłem, a niektóre świadczą wręcz o niekompetencji osób, które je przygotowują. Nie ma też szans na wywiad z kimś z kierownictwa resortu.

Tymczasem recepta na poprawę wizerunku MON jest prosta. Szybka i rzetelna informacja. Nic więcej. Powinna być to odpowiedź nie na wydumane (polityczne) przypadki dezinformacji, ale konkretne kłamstwa preparowane przez obce służby (tworzone choćby przez rosyjskie fabryki trolli).

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.kozubal@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA