Reklama

Wizyta Donalda Trumpa: Wyzwanie dla służb polskich i USA

"Choreografia szczytu" przygotowywana jest przez Kancelarię Prezydenta i ambasadę USA od wielu tygodni.

Aktualizacja: 04.07.2017 21:06 Publikacja: 03.07.2017 19:24

Dokładnie rok temu w Warszawie był Barack Obama

Dokładnie rok temu w Warszawie był Barack Obama

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Wizytę prezydenta Stanów Zjednoczonych przygotowuje Kancelaria Prezydenta, o bezpieczeństwo dbać będzie polskie Biuro Ochrony Rządu i służby amerykańskie. Szczegóły są tajemnicą.

Jak tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski, przygotowania obejmują zarówno wybór miejsc, jak i kwestie logistyczne, a także całą „choreografię szczytu". Prezydent USA będzie zarówno uczestniczył w spotkaniach w cztery oczy, jak i prowadził rozmowy w szerszym gronie podczas szczytu przywódców. Przewidziane jest też publiczne wystąpienie w Warszawie.

To duże wyzwanie dla służb. – Metody i formy działania Biura Ochrony Rządu są objęte gryfem niejawności w rozumieniu ustawy o ochronie informacji niejawnych – mówi „Rzeczpospolitej" rzeczniczka BOR mjr Katarzyna Kowalewska.

Ale, jak dowiadujemy się z komunikatu na stronie BOR, w zeszły wtorek w siedzibie Biura odbyło się spotkanie organizacyjne jego przedstawicieli oraz United States Secret Service w sprawie zabezpieczenia wizyty. „Lipcowa operacja to kompleksowe przedsięwzięcie, które wymaga ścisłej kooperacji służb ochronnych oraz wieloetapowych przygotowań. Koledzy z Secret Service (...) po omówieniu zagadnień będących przedmiotem odprawy zadaniowej bardzo dobrze ocenili przedstawione założenia ochronne" – czytamy w komunikacie.

Reklama
Reklama

Założenia te formułowane są na podstawie przebiegu i przygotowań do innych wizyt prezydentów Stanów Zjednoczonych. Teraz czeka nas 13. wizyta przywódcy USA, co ciekawe, dokładnie rok temu w Warszawie był Barack Obama, a to częstotliwość niezwykła jak na odwiedziny amerykańskich prezydentów. Jak więc wyglądały przygotowania do poprzednich wizyt? – Nie da się tego porównać do wizyty jakiejkolwiek innej głowy państwa – mówi Wojciech Lorenz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jak tłumaczy, przygotowania zaczynają się kilka miesięcy wcześniej. Do kraju, który ma odwiedzić prezydent USA, przyjeżdżają specjalne zespoły, które zabezpieczają wizytę.

– Dla osoby, która styka się z taką wizytą po raz pierwszy, może być szokujące, ile osób bierze w tym udział – mówi Lorenz. – Omawiane są wszystkie detale, zaplanowana jest każda minuta wizyty prezydenta. Grupa zajmująca się wizytą pod kątem bezpieczeństwa sprawdza każde miejsce, każdą drogę, z różnych pozycji i z różnych punktów widzenia.

Osoby, które uczestniczyły już w takich przygotowaniach, często podkreślają, że w sprawie bezpieczeństwa prezydenta USA państwo, które jest gospodarzem wizyty, ma niewiele do powiedzenia.

Dyktują goście

– Jeżeli strona amerykańska chce, by coś zostało rozwiązane w dany sposób, to nie pozostawia przestrzeni do dyskusji – mówi Wojciech Lorenz. Liczebność całego zespołu zajmującego się organizacją takiej wizyty dochodzi nawet do 700 osób. Część z nich wyjeżdża razem z prezydentem, część – kilka dni później.

Ta zasada dotyczy zresztą nie tylko bezpieczeństwa, ale także „bezawaryjnego" dla prezydenta USA sposobu prowadzenia rozmów.

Reklama
Reklama

– Codziennie za pośrednictwem ambasady amerykańskiej ustalamy listy tematów, jakie mają być poruszane podczas rozmów w Polsce – mówi minister Szczerski. Wśród nich na pewno znajdą się kwestie bezpieczeństwa w Europie i globalnego, NATO i polityki gospodarczej, zwłaszcza w dziedzinie energetyki.

– Ciekawostką jest to, że tym razem rozmowy będą prowadzone jak najbardziej spontanicznie – mówi minister Szczerski. – Prezydent Andrzej Duda, podobnie jak inni rozmówcy, będzie mógł wysłuchać prywatnych opinii prezydenta Trumpa, wymienić się poglądami i przedyskutować ustalone tematy. Prezydent USA nie przyjeżdża do Polski często, więc te rozmowy mogą mieć wpływ na postrzeganie pewnych spraw przez całą kadencję Donalda Trumpa.

Warszawa zablokowana

Z wizytą wiązały się będą konieczne utrudnienia drogowe w Warszawie, skonsultowane z amerykańskimi partnerami. Na wielu ulicach w Śródmieściu wprowadzone zostaną zakazy zatrzymywania się, wraz z tabliczką informującą o możliwości wywiezienia pojazdu na koszt właściciela. Zamknięte dla ruchu będą ulice w rejonie Starego Miasta. Na niektórych zostanie wprowadzony zakaz wjazdu samochodów ciężarowych. Ograniczenia dotkną także pieszych. W czwartek 6 lipca niedostępny będzie pl. Zamkowy. Droga z Lotniska Chopina, czyli ulice Żwirki i Wigury, Raszyńska i Aleje Jerozolimskie, nie będzie zamknięta dla ruchu, ale kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami w czasie przejazdu kolumn z gośćmi.

„Ze względu na specyfikę wydarzenia, w którym udział bierze wiele głów państw, informacje mogą ulec zmianie lub uzupełnieniu. Natomiast w trakcie trwania samego szczytu służby państwowe mogą operacyjnie zdecydować o wyłączeniu z ruchu także innych ulic" – przypominają warszawscy urzędnicy.

Nie wiadomo, co się stanie z „miasteczkiem namiotowym", które znajduje się pod siedzibą sądów na pl. Krasińskich. Znajdują się tam osoby protestujące przeciwko decyzjom polskich sądów. A to właśnie na tym placu 6 lipca prezydent Trump ma wygłosić przemówienie do warszawiaków.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama