Kraj

Wizyta Donalda Trumpa: Wyzwanie dla służb polskich i USA

Dokładnie rok temu w Warszawie był Barack Obama
Fotorzepa, Jerzy Dudek
"Choreografia szczytu" przygotowywana jest przez Kancelarię Prezydenta i ambasadę USA od wielu tygodni.

Wizytę prezydenta Stanów Zjednoczonych przygotowuje Kancelaria Prezydenta, o bezpieczeństwo dbać będzie polskie Biuro Ochrony Rządu i służby amerykańskie. Szczegóły są tajemnicą.

Jak tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski, przygotowania obejmują zarówno wybór miejsc, jak i kwestie logistyczne, a także całą „choreografię szczytu". Prezydent USA będzie zarówno uczestniczył w spotkaniach w cztery oczy, jak i prowadził rozmowy w szerszym gronie podczas szczytu przywódców. Przewidziane jest też publiczne wystąpienie w Warszawie.

To duże wyzwanie dla służb. – Metody i formy działania Biura Ochrony Rządu są objęte gryfem niejawności w rozumieniu ustawy o ochronie informacji niejawnych – mówi „Rzeczpospolitej" rzeczniczka BOR mjr Katarzyna Kowalewska.

Ale, jak dowiadujemy się z komunikatu na stronie BOR, w zeszły wtorek w siedzibie Biura odbyło się spotkanie organizacyjne jego przedstawicieli oraz United States Secret Service w sprawie zabezpieczenia wizyty. „Lipcowa operacja to kompleksowe przedsięwzięcie, które wymaga ścisłej kooperacji służb ochronnych oraz wieloetapowych przygotowań. Koledzy z Secret Service (...) po omówieniu zagadnień będących przedmiotem odprawy zadaniowej bardzo dobrze ocenili przedstawione założenia ochronne" – czytamy w komunikacie.

Założenia te formułowane są na podstawie przebiegu i przygotowań do innych wizyt prezydentów Stanów Zjednoczonych. Teraz czeka nas 13. wizyta przywódcy USA, co ciekawe, dokładnie rok temu w Warszawie był Barack Obama, a to częstotliwość niezwykła jak na odwiedziny amerykańskich prezydentów. Jak więc wyglądały przygotowania do poprzednich wizyt? – Nie da się tego porównać do wizyty jakiejkolwiek innej głowy państwa – mówi Wojciech Lorenz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jak tłumaczy, przygotowania zaczynają się kilka miesięcy wcześniej. Do kraju, który ma odwiedzić prezydent USA, przyjeżdżają specjalne zespoły, które zabezpieczają wizytę.

– Dla osoby, która styka się z taką wizytą po raz pierwszy, może być szokujące, ile osób bierze w tym udział – mówi Lorenz. – Omawiane są wszystkie detale, zaplanowana jest każda minuta wizyty prezydenta. Grupa zajmująca się wizytą pod kątem bezpieczeństwa sprawdza każde miejsce, każdą drogę, z różnych pozycji i z różnych punktów widzenia.

Osoby, które uczestniczyły już w takich przygotowaniach, często podkreślają, że w sprawie bezpieczeństwa prezydenta USA państwo, które jest gospodarzem wizyty, ma niewiele do powiedzenia.

Dyktują goście

– Jeżeli strona amerykańska chce, by coś zostało rozwiązane w dany sposób, to nie pozostawia przestrzeni do dyskusji – mówi Wojciech Lorenz. Liczebność całego zespołu zajmującego się organizacją takiej wizyty dochodzi nawet do 700 osób. Część z nich wyjeżdża razem z prezydentem, część – kilka dni później.

Ta zasada dotyczy zresztą nie tylko bezpieczeństwa, ale także „bezawaryjnego" dla prezydenta USA sposobu prowadzenia rozmów.

– Codziennie za pośrednictwem ambasady amerykańskiej ustalamy listy tematów, jakie mają być poruszane podczas rozmów w Polsce – mówi minister Szczerski. Wśród nich na pewno znajdą się kwestie bezpieczeństwa w Europie i globalnego, NATO i polityki gospodarczej, zwłaszcza w dziedzinie energetyki.

– Ciekawostką jest to, że tym razem rozmowy będą prowadzone jak najbardziej spontanicznie – mówi minister Szczerski. – Prezydent Andrzej Duda, podobnie jak inni rozmówcy, będzie mógł wysłuchać prywatnych opinii prezydenta Trumpa, wymienić się poglądami i przedyskutować ustalone tematy. Prezydent USA nie przyjeżdża do Polski często, więc te rozmowy mogą mieć wpływ na postrzeganie pewnych spraw przez całą kadencję Donalda Trumpa.

Warszawa zablokowana

Z wizytą wiązały się będą konieczne utrudnienia drogowe w Warszawie, skonsultowane z amerykańskimi partnerami. Na wielu ulicach w Śródmieściu wprowadzone zostaną zakazy zatrzymywania się, wraz z tabliczką informującą o możliwości wywiezienia pojazdu na koszt właściciela. Zamknięte dla ruchu będą ulice w rejonie Starego Miasta. Na niektórych zostanie wprowadzony zakaz wjazdu samochodów ciężarowych. Ograniczenia dotkną także pieszych. W czwartek 6 lipca niedostępny będzie pl. Zamkowy. Droga z Lotniska Chopina, czyli ulice Żwirki i Wigury, Raszyńska i Aleje Jerozolimskie, nie będzie zamknięta dla ruchu, ale kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami w czasie przejazdu kolumn z gośćmi.

„Ze względu na specyfikę wydarzenia, w którym udział bierze wiele głów państw, informacje mogą ulec zmianie lub uzupełnieniu. Natomiast w trakcie trwania samego szczytu służby państwowe mogą operacyjnie zdecydować o wyłączeniu z ruchu także innych ulic" – przypominają warszawscy urzędnicy.

Nie wiadomo, co się stanie z „miasteczkiem namiotowym", które znajduje się pod siedzibą sądów na pl. Krasińskich. Znajdują się tam osoby protestujące przeciwko decyzjom polskich sądów. A to właśnie na tym placu 6 lipca prezydent Trump ma wygłosić przemówienie do warszawiaków.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL