fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Koszykówka w Korei: Rzut za osiem punktów

AFP
W Korei Północnej wymyślono nowe zasady gry w koszykówkę. Oczywiście uczynił to umiłowany przywódca Kim Dzong Un.

– Nie ma wielu wiarygodnych informacji na temat jakichkolwiek preferencji Kim Dzong Una – mówi Oskar Pietrewicz, znawca i badacz Azji, ekspert Centrum Studiów Polska–Azja. – Można jednak mówić o pewnym zainteresowaniu sportem na podstawie jego doświadczeń z lat młodzieńczych, kiedy podczas pobytu w szkole w Szwajcarii grał w koszykówkę. I są na to dowody.

Niełatwo ustalić, jak tak naprawdę wyglądają rozgrywki koszykarskie w Korei Płn. Wiadomo, że nie ma ligi i istnieją tylko zespoły amatorskie, ale grają według nowych zasad ustalonych przez wodza.

Każdy rzut oddany w ostatnich trzech sekundach meczu to osiem zdobytych punktów. Z kolei rzut za trzy, po którym piłka wpadnie do kosza bez dotknięcia obręczy, liczy się za cztery punkty. Spudłowany rzut wolny oznacza, że drużynie rzucającego odbiera się punkt. By koszykarze grali efektowniej, ustalono, że dodatkowym punktem nagradza się wsad piłki do kosza.

Sport w Korei Płn. odgrywa sporą rolę propagandową. Choć reżim nie uznaje rozgrywek międzynarodowych za swój priorytet, to jednak wódz często pokazywany jest jako uczestnik wydarzeń sportowych.

– Osobiste zainteresowania Kim Dzong Una mogą być istotne. Ojciec obecnego przywódcy uwielbiał kino i miało to przełożenie na rozwój kinematografii w Korei Płn. – zauważa Pietrewicz.

Zdziwiony nowymi zasadami gry musiał być Dennis Rodman. Byłego koszykarza NBA łączy przyjaźń z wodzem komunistycznej partii. Rodman – ekscentryk, ale i mistrz NBA grający w jednym zespole z Michaelem Jordanem – wizytował Koreę kilkakrotnie. Po raz pierwszy w 2013 roku. Spotykał się z komunistycznymi elitami kraju, odwiedzał szkoły. Przez chwilę trenował tamtejszą reprezentację narodową, na mecz pokazowy zaprosił do Korei m.in. showmanów z zespołu Harlem Globetrotters.

Kim Dzong Un nazywał koszykarza swoim przyjacielem, zdradzał mu szczegóły z życia prywatnego. Rodman wiedział np., że wodzowi urodziła się córka. Wcześniej nie potrafili tego ustalić nawet specjaliści zajmujący się Koreą. Słowem: być może Rodman wie o wodzu więcej niż wywiad USA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA