fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Zmutowany koronawirus SARS-CoV-2 w Danii. Norki w Polsce będą badane

norka na jednej z duńskich ferm zwierząt futerkowych
AFP
Po doniesieniach z Danii o zmutowanym koronawirusie SARS-CoV-2 u norek minister Grzegorz Puda zlecił Głównemu Lekarzowi Weterynarii przeprowadzenie badań w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek na fermach w różnych regionach Polski - poinformowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Ze względu na ryzyko mutacji koronawirusa Dania wybije norki na wszystkich fermach w kraju - powiedziała przed tygodniem premier Mette Frederiksen. - Zmutowany wirus może stanowić ryzyko dla opracowywanej szczepionki - dodała.

Politycy opozycji oraz eksperci wskazywali na wątpliwości, czy decyzja o zabiciu wszystkich norek ma odpowiednie podstawy naukowe i prawne. - Rząd odbierze źródło utrzymania dużej liczbie osób, nie posiadając przy tym podstawy prawnej do takiego działania - argumentował lider partii Venstre Jakob Ellemann-Jensen.

Duński rząd zrezygnował z planów dot. norek, nie będzie próbował także doprowadzić do uchwalenia prawa zezwalającego na wybicie tych zwierząt.

We wtorek Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oświadczyło, że w związku z doniesieniami duńskich służb weterynaryjnych dotyczącymi wykrycia u norek zmutowanego koronawirusa SARS-CoV-2 minister Grzegorz Puda "podjął konieczne działania, aby zapobiec nowym zagrożeniom".

Czytaj także: Naukowcy uspokajają w sprawie duńskich norek

Jak przekazano w komunikacie resortu, priorytetem jest sprawdzenie stanu zdrowia zwierząt na fermach. "W tym celu minister Grzegorz Puda zlecił Głównemu Lekarzowi Weterynarii także przeprowadzenie badań w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek na fermach w różnych regionach Polski. Minister zlecił Głównemu Lekarzowi Weterynarii przeprowadzenie analizy ryzyka i ewentualnie podjęcie badań diagnostycznych w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek, na fermach w różnych regionach Polski" - poinformowano.

Dyrektor Państwowego Instytutu Weterynarii PIB w Puławach powołał zespół współpracowników, w tym również diagnostyczny, który - wedle zapewnień ministerstwa - jest przygotowany na wykonywanie badań u zwierząt gospodarskich i towarzyszących człowiekowi w sytuacji gdyby u rolników i hodowców norek wystąpiłby objawy COVID-19.

Grzegorz Puda zaapelował zaapelował do właścicieli ferm o bieżące monitorowanie stanu zdrowia norek oraz pracowników obsługujących zwierzęta. Resort zaznaczył, że każdy podejrzany przypadek powinien być "bezzwłocznie zgłoszony" do sanepidu lub Inspekcji Weterynaryjnej.

Ministerstwo Rolnictwa przekazało także, że w celu identyfikacji skali zagrożenia Główny Lekarz Weterynarii zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o informacje, czy w dochodzeniu epidemiologicznym wirus SARS-CoV-2 został potwierdzony u osób chorych lub zakażonych zajmujących się hodowlą lub utrzymaniem norek.

Dania jest największym na świecie dostawcą futer z norek. W ubiegłym miesiącu podjęto decyzję o wybiciu miliona norek, na fermach, gdzie doszło do zakażeń koronawirusem.

W maju w Hiszpanii nakazano wybicie 93 tysięcy norek na fermie po wykryciu, że większość znajdujących się tam norek jest skażonych koronawirusem SARS-CoV-2.

Holandia wybijała norki po pojawieniu się ogniska na fermie, gdzie od zwierząt miało zakazić się dwoje ludzi. Przypadki zakażeń ludzi przez zwierzęta są jednak bardzo rzadkie.

Od początku epidemii incydentalnie wykrywano zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 u zwierząt w zoo i zwierząt domowych (w tym ostatnim przypadku źródłem zakażeń byli właściciele zwierząt).

Koronawirus SARS-CoV-2, znany wcześniej jako 2019-nCoV po raz pierwszy pojawił się w Wuhan prawdopodobnie w połowie listopada 2019 roku.

Pierwszym dużym ogniskiem epidemii koronawirusa był targ z owocami morza w Wuhan, który władze zamknęły 1 stycznia w związku z rozpowszechnianiem się choroby.

Na początku stycznia władze Chin oficjalnie przyznały, że zachorowania w Chinach powoduje nowy wirus z rodziny koronawirusów - wirusów odzwierzęcych (inne znane wirusy z tej rodziny to m.in. SARS i MERS).

Istnieje hipoteza, że wirus przeniósł się ze zwierząt na człowieka w wyniku jedzenia mięsa dzikich zwierząt: nietoperzy, węży lub łuskowców.

Objawy COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirus to gorączka, kaszel, ból mięśni, osłabienie. W ponad 80 proc. przypadków przebieg choroby jest łagodny i przypomina przebieg grypy. WHO szacuje śmiertelność nowego koronawirusa na poziomie ok. 3,4 proc. (w przypadku grypy - 0,1 proc.).

W grupie podwyższonego ryzyka w związku z epidemią koronawirusa są osoby starsze lub cierpiące na choroby przewlekłe. Zarażenie się wirusem ma natomiast zwykle bardzo łagodny przebieg u dzieci.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA