fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Koronawirus a praca zakładów fryzjerskich: uczesanie nowe, ale selfie w zakładzie nie zrobisz

AdobeStock
Podczas wizyty w zakładzie fryzjerskim nie tylko nie porozmawiasz przez telefon. Nie sprawdzisz nawet, kto dzwonił lub pisze.

U fryzjerów coraz większe kolejki. Po odmrożeniu ich usług 18 maja ruszyły zapisy (telefoniczne i online). Bez nich raczej trudno się dostać do fachowca. Poczekalnie, recepcje pozostaną puste. Wytyczne głównego inspektora sanitarnego obligują do przyjmowania jedynie osób zdrowych i niebędących w kwarantannie lub pod nadzorem epidemicznym. Podczas zapisywania na termin pracownik salonu może zapytać nas o stan zdrowia i kontakty z takimi osobami.

O czym warto pamiętać, kiedy wybieramy się do fryzjera?

W salonach fryzjerskich powinna obowiązywać zasada: jeden fryzjer z zestawem czystych narzędzi dla jednego klienta (grzebienie, nożyczki, spinki, szczotki itd.). Wymagane jest też zachowanie 2 m odległości między stanowiskami pracy i pracownikami. A to oznacza, że niektóre stanowiska zostaną wyłączone z użycia.

Klient powinien zachować bezpieczną odległość 1,5 m, mijając się z innymi osobami w salonie.

Trzeba też wiedzieć, że zarówno klient, jak i pracownicy zakładu fryzjerskiego muszą mieć zasłonięte usta oraz nos (maseczki, przyłbice do wyboru). Jeśli klient przyjdzie bez maseczki i rękawiczek, musi mu ich użyczyć zakład (odpłatnie lub nieodpłatnie).Klient zaraz przy wejściu do gabinetu myje ręce i je dezynfekuje.

Stanowiska oraz narzędzia używane podczas wizyty muszą być dezynfekowane po każdym kliencie. Warto o to zapytać, zanim fryzjer przystąpi do strzyżenia.

Jeśli to możliwe (w trosce o bezpieczeństwo klienta), zaleca się korzystanie z narzędzi jednorazowych, które po każdym użyciu trafiają do kosza.

Pogoda na razie jest w kratkę. Kiedy więc do zakładu przyjdziesz np. w kurtce, musisz ją włożyć do jednorazowego worka, aby nie stykała się z odzieżą innych klientów.

Dla ich bezpieczeństwa fryzjerzy są także zobowiązani do serwowania napojów wyłącznie w opakowaniach jednorazowych. Z kawką czy herbatką u „pani Kasi" można się więc już pożegnać. Podobnie jak z dłuższymi pogawędkami. Ponieważ liczba klientów w zakładzie musi być ograniczona, należy szybko opuszczać zakład.

Korzystanie z telefonów komórkowych podczas wizyty w salonie jest zabronione. I chodzi tu nie tylko o rozmowę telefoniczną, ale i odpisywanie na esemesy czy robienie zdjęć.

Za wizytę najlepiej zapłacić kartą.

Od zakończenia usługi do przyjęcia kolejnego klienta powinno upłynąć tyle czasu, ile wymagane jest do zastosowania środka do dezynfekcji.

Właściciele zakładów fryzjerskich muszą wziąć do serca wytyczne GIS. Ich nieprzestrzeganie skończy się karą administracyjną – nawet do 30 tys. zł, albo mandatem do 500 zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA