Komentarze

Krzyżak: Dzieci niechciane

Fotorzepa, Jerzy Dudek
W poniedziałek przyjeżdża do Warszawy wycieczka dzieci z Jurgowa na Spiszu.

Dla większości dzieciaków będzie to pierwsza w życiu wyprawa do stolicy, a dla części pewnie ostatnia. Dzieci zobaczą m.in. Zamek Królewski, Łazienki, Wilanów. Odwiedzą Centrum Nauki Kopernik. Będą też w redakcji „Rzeczpospolitej".

We wtorek miały być w Sejmie. Miały, bo nie będą. Marszałek Marek Kuchciński w związku z trwającym w budynku protestem zamienił go w twierdzę. Na teren sejmowego kompleksu nie wchodzą dziennikarze, utrudnienia spotykają ekspertów komisji. Skasowano też wycieczki. W czwartek od Sejmu odbili się uczniowie z Rudy Śląskiej i Gierałtowic. We wtorek do Sejmu nie wejdą też dzieci z Knurowa.

Są jednak odstępstwa od reguły. Do parlamentu mogą wejść grupy wprowadzane przez posłów w ramach „programu edukacyjnego". To, jak tłumaczy Kancelaria Sejmu, wycieczki „zweryfikowane".

Nie wiem, czym jest wspomniany „program edukacyjny". Nie mam pojęcia, na czym polega tajemnicza „weryfikacja". W grupie z Jurgowa będzie dwójka niepełnosprawnych z opiekunami. Czyżby marszałek obawiał się, że odłączą się od grupy i przyłączą do protestujących? Wiem za to, że szkolne wycieczki do Sejmu nie są jakąś wydumaną fanaberią nauczycieli, lecz częścią ich programów edukacyjnych.

Jak wytłumaczyć tym dzieciom, że całują klamkę? Jak potem zachęcać ich do angażowania się w życie społeczności, do tzw. wielkiej polityki? Jak, skoro ta „wielka polityka" zawiodła ich oczekiwania?

Panie Marszałku, proszę spróbować. Z otwartą przyłbicą i bez zwalania winy na protestujących. I proszę pomyśleć, jak zadośćuczynić tym, którym coś obiecano, a obietnicy nie wypełniono.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL