fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bielecki: Bruksela strzela sobie w stopę

Frans Timmermans
AFP
Frans Timmermans najwyraźniej uznał, że ważniejsze od budowania autorytetu Komisji Europejskiej są jego osobista kariera oraz przyszłość jego politycznej rodziny.

Żona Cezara musi być ponad wszelkie podejrzenia – tę maksymę sprzed dwóch tysięcy lat Frans Timmermans stale powinien mieć w pamięci, tak delikatnego zadania podjął się w Brukseli. Niestety zbyt często o niej zapomina.

Gdy za przyzwoleniem Unii ugrupowania skrajnej prawicy uczestniczą w rządach wielu krajów członkowskich, od Finlandii po Austrię, dziennikarze śledczy są mordowani na Malcie i na Słowacji, rządy prawa są podważane w Rumunii, Emmanuel Macron łamie po raz kolejny europejskie reguły budżetowe, zaś Niemcy forsują budowę niezgodnego z europejską polityką energetyczną projektu Nord Stream 2, wstępowanie na drogę prawną wyłącznie przeciw Polsce i Węgrom łatwo uznać za działania wybiórcze. I  to tym bardziej, że na razie w Radzie UE nie ma większości, która podzielałaby obawy europejskiej centrali.

Dlatego Bruksela nie powinna pozwalać sobie choćby na cień podejrzenia, że działa w tej sprawie z innych niż obiektywne pobudek. Frans Timmermans najwyraźniej uznał jednak, że ważniejsze od budowania autorytetu Komisji Europejskiej są jego osobista kariera oraz przyszłość jego politycznej rodziny. Trudno bowiem wyciągnąć inny wniosek z tego, że cztery dni po wszczęciu przeciw Polsce kolejnej procedury o łamanie zasad praworządności Holender przyjechał do Warszawy, aby wziąć udział w kampanii wyborczej Wiosny Roberta Biedronia i dać mu amunicję do atakowania partii rządzącej Polską.

Stawka dla komisarza jest wielka. Jeśli konserwatywna prawica, do której należy PiS, zastąpi socjalistów na pozycji drugiej największej frakcji w Parlamencie Europejskim, może się okazać koalicjantem największego klubu: chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej. To zmiotłoby szanse nie tylko Timmermansa, ale też jego politycznych sojuszników na ważne stanowiska w Brukseli.

Ale za taką strategię Zjednoczona Europa płaci wysoką cenę. Najnowszy sondaż dla „Le Figaro" pokazuje, że już tylko 29 proc. Francuzów wiąże z Unią nadzieje na lepszą przyszłość. Za czasów odchodzącej Komisji Europejskiej Brukseli nie udało się zbudować porozumienia całej Unii wokół najważniejszych spraw, jak polityka migracyjna czy taka reforma strefy euro, która wyzwoli szybki wzrost. Z praworządnością też chyba się nie uda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA