fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Marczyński: W stronę Europy

materiały prasowe
„Boże Ciało" Jana Komasy to 12. polski film, który uzyskał nominację do Oscara, ale inny od wcześniejszych naszych kandydatów.

W przeszłości chcieliśmy zdobyć uznanie wielkimi widowiskami opartymi często na najlepszej literaturze („Faraon", „Potop", Ziemia obiecana", „Noce i dnie"). Czasem naszym atutem było sięgnięcie po gorący temat polityczny („Człowiek z żelaza") czy historii najnowszej z podtekstem politycznym. Tak było w przypadku „Katynia" i dwóch wybitnych filmów – „Idy" oraz „Zimnej wojny", w których Paweł Pawlikowski skupił się na jednostkach uwikłanych w opresyjny system komunistyczny.

„Boże Ciało" pokazuje natomiast Polskę dzisiejszą – niepolukrowaną, jakby chcieli spece od promocji naszego wizerunku w świecie. Jest za to obraz rodzimego, prowincjonalnego piekła. Tej opowieści rozgrywającej się w konkretnym polskim miejscu i czasie Jan Komasa nadał wszakże charakter uniwersalny. To jest także film o potrzebie oczyszczenia i o wierze fasadowej oraz tej prawdziwej, która potrafi sprawić, że człowiek staje się lepszy. Sukcesy na festiwalach i pokazach w wielu krajach zdają się dowodzić, że Jan Komasa świetnie wyczuł to, co trapi dziś współczesny świat.

Wśród filmów, które rywalizują o oscarowe statuetki, „Boże Ciało" nie jest jedynym dziełem dotykającym spraw religii. Znalazło się tu także „Dwóch papieży", w których Benedykt XVI i przyszły papież Franciszek toczą fundamentalne rozmowy o przyszłości Kościoła katolickiego. Jeszcze do niedawna film o takiej tematyce nie miałby żadnych szans w wyścigu po Oscary.

Hollywood zmienia kryteria i oceny estetyczne. Poważnym kandydatem do nagród jest „1917" – o dwóch brytyjskich żołnie- rzach walczących w I wojnie światowej. Zaskakują nominacje dla „Jojo Rabbit", komedii pokazującej w groteskowy sposób czas hitleryzmu w Niemczech. Z kolei francuscy „Nędznicy" – walczący z filmem Jana Komasy w tej samej kategorii – to surowy obraz z paryskich przedmieść, rodzaj komentarza do niepokojów społecznych, które nękają obecnie Francję.

Na takim tle niemal niezauważona została „Judy" o Judy Garland. Ten film wydaje się być jedynie wspomnieniem o czasach, kiedy Hollywood karmiło widzów opowieściami o swoim nieprawdziwym świecie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA