fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Budżet nad dziwy

Adobe Stock
Przedwyborcza walka motywuje każdy rząd do pokazywania swych dokonań w lepszym świetle, niż to jest w rzeczywistości. Niemniej rząd PiS trochę przyzwyczaił już Polaków, że jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to potrafi czynić niemalże cuda.

Plany rządu, by przedstawić projekt budżetu na 2020 rok bez deficytu, o czym pisaliśmy w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej", wywołały ogromne poruszenie. Opozycja od razu odpowiedziała, że na papierze można zapisać, co się chce, ale rzeczywistość finansowa państwa trzeszczy, bo przecież wciąż rośnie zadłużenie. Część ekonomistów też nie wierzy, by zrównoważenie kasy państwa możliwe było w tak trudnym roku, gdy tempo rozwoju gospodarczego wyraźnie osłabnie, a rząd będzie realizować swoje przedwyborcze obietnice w ramach tzw. piątki Kaczyńskiego.

Z kolei „Dziennik Gazeta Prawna" w swoim poniedziałkowym tekście stawia tezę, że plan finansowy państwa, którym na najbliższym posiedzeniu ma się zająć Rada Ministrów, może być przedwyborczą fikcją. Bo według informacji gazety budżet ma ładnie wyglądać przed wyborami, a po nich PiS może go zmienić na mniej korzystny dla Polaków.

Przedwyborcza walka motywuje każdy rząd do pokazywania swych dokonań w lepszym świetle, niż to jest w rzeczywistości. Niemniej rząd PiS trochę przyzwyczaił już Polaków, że jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to potrafi czynić niemalże cuda. Jeszcze w 2016 roku, gdy ruszała wypłata pieniędzy z 500+, a Mateusz Morawiecki uznał, że „program jest na kredyt", opozycja krzyczała, że doprowadzi nas to na skraj bankructwa. Ale nic takiego się nie stało, a plan uszczelnienia systemu i walki z VAT-owskimi mafiami rzeczywiście przyniósł większe dochody do budżetu. Podobnie kasa państwa miała ucierpieć na obniżeniu wieku emerytalnego czy podwyżce minimalnych emerytur. Tymczasem rząd chwalił się coraz lepszymi wynikami, jeśli chodzi o redukcję deficytu.

W 2020 roku może więc zdarzyć się kolejny cud, czyli budżet bez deficytu. Jest jednak jedno „ale". Może to być możliwe dzięki tzw. dochodom one-off, czyli jednorazowym, i dużemu ograniczeniu wydatków innych niż te już obiecane, choćby na edukację, podwyżki dla nauczycieli czy zdrowie. A skoro tak, to może się okazać, że później, w 2021 roku, deficyt znowu powróci, a cud, choć się wydarzy, to jednak tylko na chwilę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA